Etykiety

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą w Polsce. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą w Polsce. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 września 2020

zobaczyć Łopienkę i... wrócić.



Wróciłam.
To zdjęcie zrobiłam w październiku 2006. Zauroczyła mnie cerkiewka stojąca przy leśnej drodze, w bieszczadzkiej głuszy, ślad po istniejącym tu niegdyś życiu. Dziś w internecie informacji jest wiele, 14 lat temu pisząc, posiłkowałam się przewodnikiem T. Darmochwała:

sobota, 29 sierpnia 2020

Beskid Niski, sercu bliski



Jestem tu wreszcie znowu, w ramach letnich wojaży, jak 12 lat temu, tylko wtedy szukałam chałupek i cerkiewek, a teraz cerkiewek i cmentarzy, łemkowskich i tych z I wojny światowej. W planach było powielenie niektórych tras i dodanie nowych, a wyszło jak zwykle inaczej, w zasadzie wciąż wychodzi, więc dziś tylko kilka zdjęć, wyrywkowo i bez podpisów, ja wciąż jestem w drodze, czyli jak lubię. Niektóre miejsca Was zapewne zaskoczą, podobnie jak mnie;) - kto rozpoznaje, niech opowiada, bardzo proszę, komentarze mile widziane 🙂

sobota, 20 czerwca 2020

pierwszy dzień lata, czyli za chwilę wakacje


Dziś, jak na pierwszy dzień lata przystało, szaro i mokro, 
w całej Polsce deszcze i burze, grad leci z nieba, a słońce w domyśle... Zapowiadają, że całe lato będzie takie, zmienne, burzowe...
(Nie) czekając, zapraszam na wspomnień letnich czar, czyli pocztówki znad morza; bez żadnej logiki, systemu, porządku, od Helu po Kołobrzeg, albo na odwrót. Miłego oglądania 😊

niedziela, 14 czerwca 2020

14 czerwca, czyli pamięta(j)my!

Dziś Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Niemieckich Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych i Obozów Zagłady – polskie święto obchodzone co roku 14 czerwca, uchwalone 8 czerwca 2006 roku przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej w 66. rocznicę przybycia pierwszego masowego transportu więźniów do KL Auschwitz. Pierwotnie jego nazwa brzmiała Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych, zmieniona na obecną w roku 2015.

czwartek, 14 maja 2020

zachwyt albo Pasaż Róży w Łodzi


Łódź, Piotrkowska numer 3;
z informacji na niewielkiej tablicy wynika, że kiedyś (od połowy XVIII do połowy XX wieku) był tu Hotel Polski, jeden z najelegantszych w mieście, z wykwintną restauracją, potem (po wojnie) zwykły dom, z mieszkaniami i spółdzielnią lekarską (która 'zagrała' w serialu "Daleko od szosy", kto pamięta?).
W 2015 r. na podwórko-pasaż prowadzący na ulicę zachodnią wprowadziła się... Róża.

środa, 8 kwietnia 2020

za chwilę Wielkanoc, zatem Wesołych Świąt 😊



W 2019 roku Wielkanoc obchodziliśmy podobnie jak teraz w kwietniu, ja w Krakowie - czy ktoś mógł przewidzieć, że tegoroczne święta tak bardzo będą się różnić od ubiegłorocznych? Brak słów.
...

czwartek, 31 października 2019

wagary albo jesienią w Kazimierzu


Udało mi się  (wreszcie!) wyskoczyć jesienią do Kazimierza;
trafiłam na końcówkę upalnej wręcz pogody, bezchmurnego nieba i malowniczych mgiełek. Towarzyszył mi wnuczek (rodzice pozwolili mu, dla dobra babci, na kilkudniowe wagary), któremu chciałam pokazać moje ulubione  miejsce,  jedno z (naj)piękniejszych w Polsce. Wpadam tu od ponad ćwierć wieku raz na jakiś czas i za każdym razem wyjeżdżam z uczuciem niedosytu i natychmiastowej niemal tęsknoty - za tym, co widziałam i za tym, co jeszcze zobaczę.
Zapraszam na jesienny spacer po Miasteczku
😊

sobota, 12 stycznia 2019

Projekt RYNEK, album pierwszy, czyli witajcie w Daleszycach


1. Daleszyce,
woj. świętokrzyskie, pow. kielecki, ok. 3000 mieszkańców, prawa miejskie 1569 - 1869, ponownie od 2007 r.
Rynek - pow. ok. 80x150 m, odnowiony w latach 2010-12, koszt ok.10 milionów zł.
Czytam na echodnia.pl:

wtorek, 1 stycznia 2019

chciałabym, czyli życzenia na rok 2019


 

Chciałabym, 
żeby w tym nowym 2019 roku spełniły mi się nie tyle plany i marzenia, co zamierzenia;
 żebym mogła być tak jak lubię - ciągle w drodze, z aparatem w ręce, komputerem w bagażniku i książką w tablecie;
żebym zawsze miała dokąd pojechać i dokąd wrócić,
 i żeby mi w tych podróżach towarzyszyli ci, z którymi się lubię i rozumiem;
żebym z równą przyjemnością z domu wyjeżdżała, co doń wracała;
żebym miała się z kim dzielić słowem i obrazem;
i żeby mi się jeszcze kilka pomysłów i kilka osób sprawdziło.
😊

A Wam, moi mili, życzę wszystkiego tego, czego sami chcecie

piątek, 28 grudnia 2018

mały cmentarz wielkiej wojny, czyli cmentarz wojenny nr 325


Wola Batorska, przysiółek Sitowiec, na skraju Puszczy Niepołomickiej;
cmentarz wojenny z I wojny światowej nr 325, założony w 1914 r., jako miejsce spoczynku 27 Austriaków i 16 Rosjan. Autorem projektu cmentarza był porucznik Frank Stark, a żelaznych krzyży kapitan Gustaw Ludwig.

niedziela, 9 grudnia 2018

Projekt RYNEK, czyli rynki nasze (nie) wszystkie


Ten projekt chodził za mną już od dawna, wreszcie - jest:)
Dlaczego na facebooku?
Bo to formuła otwarta - jest post, jest album, który można uzupełniać i zdjęciami, i opisami. Wiem, że nie wszystkim z Fb po drodze, ale może się skusicie? Bo otwartość projektu polega również na tym, że można  - zachęcam - w komentarzach pod postami wrzucać swoje zdjęcia, uzupełniać informacje, słowem - współtworzyć.

środa, 5 września 2018

lato z Margaret, czyli odkrywam Wybrzeże


Podoba się Wam?
Mnie nie i jeszcze raz nie - nie lubię reklam, a takich, które zasłaniają mi widoki, już szczególnie; mogę zrozumieć, że za reklamą idą pieniądze, ale są granice, jak widać, nie dla każdego. A tu gdzie się nie ruszysz, Margaret... Ale to tak na marginesie.

poniedziałek, 13 sierpnia 2018

tam i z powrotem, czyli Niedzica na sobotę

 
Z Krakowa do Niedzicy nie jest daleko, ok.110 km, w sam raz na krótki wypad, tam i z powrotem. Ostatnia sobota wydawała się być dniem odpowiednim na wycieczkę - po długotrwałych upałach  deszczowa noc miała przynieść ochłodzenie, była szansa na widoki, zatem w drogę.

I widoki były, nie rozczarowałam się...

wtorek, 3 lipca 2018

dziura w ziemi albo Bełchatów, miasto Adama i Ewy?


Tak się zastanawiam, czy taka 'aneksja' pramatki i praojca, nawet tylko na potrzeby heraldyki, nie jest aby nadużyciem? I czym była podyktowana, bo przecież nie, chyba, ideą, jakoby bełchatowianie w linii prostej wywodzili się od Ewy i Adama? 
:)
Jak czytam w wikipedii przyjmuje się,  że "wybrano motyw wspólny dla przedstawicieli 3 religii i narodowości zamieszkujących Bełchatów (Polaków, Żydów i Rosjan)".

niedziela, 20 maja 2018

każde futro ma swój koniec, czyli na zamku w Raciborzu

Celem tegorocznego, majówkowego wypadu był Cieszyn i jego czeskie okolice, ale po drodze zamierzaliśmy zatrzymać się na chwilę w kilku miastach - pierwszym na liście (i ostatnim, jak się okazało) był Racibórz. Oczywiście czas 'w drodze' jest zawsze ograniczony, więc w planach był jedynie spacer po ścisłym centrum - rynek, zamek, bulwar nad Odrą chcieliśmy zobaczyć i zobaczyliśmy. 
 Kilka zdjęć, bardzo proszę;

środa, 16 maja 2018

no i co z tego, że maj...

... kiedy muszę siedzieć w domu?!
 Ba, głównie leżeć (też spać) z tym ustrojstwem, 24 godziny na dobę w pełnej zbroi plus kule, wnuczek mówi - iron babcia;)

niedziela, 7 maja 2017

wiało, lało, czyli majówka 2017


Zdarzało nam się w latach ubiegłych planować majówkę, szczęśliwie w tym roku uwierzyłam prognozom i nie zarezerwowałam noclegu, więc kiedy na zewnątrz lało i wiało, mogłam się spokojnie i tanio, w domowym ciepełku, oddawać lekturze, tudzież nadrabiać zaległości filmowe. Na wycieczkę, owszem, wybraliśmy się, w jedyny słoneczny i bezdeszczowy dzień. Celem był Pakosław, ciut za granicą województwa, w którym zalew i pałac; w planach były też okoliczności przyrody po drodze, ale że wiało tak, że głowy omal nie urwało, to mijaliśmy je jedynie, bez wysiadania



albo zatrzymując się najwyżej na chwilę, na jedno zdjęcie, np. w okolicy Rudy Sułowskiej, gdzie jezioro obok jeziora, raj dla wędkarzy i cyklistów.



Pakosław to średniej wielkości (1000 mieszkańców) wieś z całkiem sporym, starym pałacem i wielkim, nowym  zbiornikiem, czyli zalewem.


Osiedle na 200 domów tu się szykuje....


Do pałacu stąd rzut beretem;
 położony w centrum wsi, otoczony parkiem, pełni funkcję hotelu i jest teraz w trakcie reorganizacji, ale gości przyjmuje i częstuje;)
 Kilka zdjęć zrobiłam, proszę.





Na kawę i lody weszliśmy do środka, ale zanim, obejrzeliśmy sobie kilka pomieszczeń.
Jak można przeczytać  na stronie gminy,

" Pałac w Pakosławiu to jeden z najcenniejszych klasycystycznych obiektów w Wielkopolsce. Jego budowę rozpoczęto w 1791 roku w miejscu dawnego dworu obronnego. Usytuowany został w obrębie obszernego parku, urządzonego w stylu angielskim. Pałac wzniesiono dla nowego właściciela Pakosławia - Michała Krzyżanowskiego, znanego patriotę i uczestnika Sejmu Czteroletniego. Koszt budowy wynosił wówczas 50 tysięcy talarów. Przypuszcza się, że pałac powstał według projektu Carla Gottharda Langhansa, który był twórcą Bramy Brandenburskiej w Berlinie. Wnętrza również są dziełem artystów najwyższej klasy.(...) Oryginalności pałacu dodaje kolisty dach krążynowy oraz niespotykany na terenie Wielkopolski układ portyku z bocznymi ścianami, w których znajdują się otwory okienne. Za pałacem, w dawnej części ogrodowej jest staw."

 Nawiasem mówiąc, zdjęcie, które się wyświetla na mapie google, wprowadza w błąd, bo pokazuje pałac, ale w nieodległym Golejewku.



Może zainteresuje kogoś informacja, że Pakosław jest jedną z wsi zamieszkanych przez Hazaków, czyli grupę etnograficzną ludności polskiej, która
"osiedliła się w XVI i XVII wieku na wykarczowanych terenach (ostępach leśnych) części puszczy pogranicznej, po obu brzegach rzeki Orli.  Wsie hazackie stanowią w Wielkopolsce odrębną grupę językową, którą charakteryzuje m.in. mazurzenie."
Po więcej odsyłam do wikipedii.

wtorek, 11 kwietnia 2017

pozdrowienia z Krakowa

Kraków na przełomie marca i kwietnia?
 Nie jest to taki zły pomysł, pod warunkiem że pogoda i towarzystwo dopiszą, ja nie narzekam:) Między jednym a drugim deszczowym dniem udało mi/nam się wyskoczyć za miasto, 


w okolice bliższe i dalsze, bardziej miejskie i mniej.

 

W samym Krakowie też znalazłam miejsca, z których na miasto popatrzeć można z góry
i nie jest to Kopiec Kościuszki...

(cóż że nie jest to widok jak z bajki...)


Spacery po parkach przyniosły wrażenia różne, bo obok przyjemnych pewne rozczarowanie, że w Parku Krakowskim nie ma łabędzi i nie będzie, bo park idzie do remontu, co skądinąd jest wiadomością oczywiście dobrą, ale niedosyt pewien pozostał.


Wybrałam się też do dawno nie widzianej Nowej Huty, ale tylko na chwilę, z postanowieniem, że w czerwcu trzeba tu przyjechać na dłuższy spacer - obiecują w centrum kobierce kwiatów...


Odwiedziłam bliskich i bliższych zmarłych na ich cmentarzach, na których coraz bardziej kolorowo i (sztucznie)wiosennie,


wstąpiłam tu i ówdzie na obiad, na ogół (bardzo) smaczny (o czym opowiem przy okazji),


pozaglądałam ludziom w okna


 i to by było chyba na tyle.

Pozdrawiam ciepło
i 
WIELKANOCNIE
:)

środa, 15 lutego 2017

smętne resztki, czyli pałac Potockich w Krzeszowicach


Było tak;
 w 1819 roku zamówił Artur Potocki, ówczesny właściciel dóbr, u panów  Perciera i Fontaine’a, budowniczych nowej części Luwru, plan pałacu; niestety, koszt realizacji okazał się zbyt wysoki, więc złożył zamówienie ponownie, tym razem u niemieckiego architekta Karla Schinkla (mniemać należy, że tańszego), po czym zmarł był, nie doczekawszy realizacji:( Minęło kilka lat i budowę rozpoczął jego syn, Adam Potocki, ale już wg planów Lanciego, "w pewnym stopniu czerpiącego z założeń Schinkla".

Prace trwały lat kilka (1850-57) i ostatecznie na wzgórzu Solca
 stanął pałac w stylu renesansu włoskiego, w którego skład "wszedł dwupiętrowy budynek główny z czterema narożnymi wieżami oraz dodatkowe skrzydła zamykające dziedziniec. Od wschodu wzniesiono ośmioboczną oranżerię połączoną z pałacem galeryjką, a przed główną – południową – obszerny taras widokowy."

Wnętrza umeblowano cennymi meblami, m.in. gdańskimi, udekorowano nie mniej cennymi stiukami, tudzież rzeźbami i obrazami, pamiątkami historycznymi, których musiało być sporo, bo pałac był niemały, liczył, bagatela, 228 pomieszczeń, w tym ok. 100 mieszkalnych. 

Potoccy mieszkali tu do II wojny światowej, dokładnie do 1940 roku, kiedy to pałac stał się letnią rezydencją generalnego gubernatora Hansa Franka; wrócili - no właśnie, po latach starań (od 2001 r.) teoretycznie w grudniu 2016, praktycznie nie wiadomo kiedy, bo, jak czytam 
"Do końca kwietnia ma obowiązywać umowa użyczenia, na podstawie której część wydziałów nadal może pozostawać w budynku Starego Pałacu przy Ogrodowej. Od maja niektóre wydziały zostaną przeniesione na piętro budynku przy Placu Kulczyckiego, w którym mieści się m.in. biblioteka."

Dodam, gwoli ścisłości, że po wojnie mieścił się tu m.in. dom opieki dla dzieci i młodzieży, w którym wychowywali się m.in. Sława Przybylska, Stefan Bratkowski.

Zobaczmy co odzyskali Potoccy.


Zacznijmy od parku;
założony został przez Adama Potockiego w 1849 r.
"zaplanowany tak, by z okna pałacu można było widać zamek Tenczyn. Zajmuje teren 12,43 ha. Stanowi bogate arboretum, rośnie w nim ponad 1500 drzew różnych gatunków pochodzenia krajowego i egzotycznego, w tym kilkadziesiąt szpilkowych. Główny akcent parkowi nadają dwie wydłużone polany widokowe, opadające łagodnie ze stoków wzgórza. Na jego terenie znajduje się 25 pomników przyrody z datą powołania 9 listopada 1967" i "mimo, iż jest zaniedbany od II wojny światowej, wciąż stanowi atrakcję Krzeszowic."

Podobno właściciele obiecują, że Park Potockich nadal pozostanie dostępny dla mieszkańców miasta.

 
 

Z bliska widać to, co z daleka można przeczuwać - że jest źle, a nawet gorzej:(
wnętrza, czy raczej to co z nich zostało, można zobaczyć na kilkuminutowym filmie z 1999 roku, tu link.

 
Stary pałac (na zdjęciu powyżej),
 stojący przy wejściu do parku, jest na razie siedzibą burmistrza i USC; 
 Pałac Vauxhall (zdjęcie poniżej), w którym mieści się galeria i ośrodek sportu, miasto zatrzymało.


........

Zrobiłam jeszcze kilka zdjęć, zanim zapadł zmierzch; 
Krzeszowice warte są ponownej wizyty, w końcu to niegdysiejsze uzdrowisko, czego ślady można znaleźć nad Krzeszówką...



Innymi słowy - następne miejsce, do którego trzeba/warto wrócić
;)