Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wąwozy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wąwozy. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 31 października 2019

wagary albo jesienią w Kazimierzu


Udało mi się  (wreszcie!) wyskoczyć jesienią do Kazimierza;
trafiłam na końcówkę upalnej wręcz pogody, bezchmurnego nieba i malowniczych mgiełek. Towarzyszył mi wnuczek (rodzice pozwolili mu, dla dobra babci, na kilkudniowe wagary), któremu chciałam pokazać moje ulubione  miejsce,  jedno z (naj)piękniejszych w Polsce. Wpadam tu od ponad ćwierć wieku raz na jakiś czas i za każdym razem wyjeżdżam z uczuciem niedosytu i natychmiastowej niemal tęsknoty - za tym, co widziałam i za tym, co jeszcze zobaczę.
Zapraszam na jesienny spacer po Miasteczku
😊

niedziela, 2 lutego 2014

w Wąwozie Siedmickim (albo zima już była)


Musi tu być przepięknie, 
zwłaszcza latem lub jesienią, ale nawet teraz, mimo że szaro i buro, gołe gałęzie drzew, śniegu na lekarstwo, nawet teraz Wąwóz Siedmicki jest piękny.Nigdy tu wcześniej nie byłam, a przecież to rzut kamieniem od Bolkowa, w którym jestem często i od lat, jeden z trzech wąwozów




Środkiem wąwozu płynie Młynówka, tworząc "przełom wcinający się w skalne podłoże, odsłaniając skałki zieleńcowe, będące przykładem staropaleozoicznego wulkanizmu podmorskiego."



Wzdłuż Młynówki wiedzie zielony szlak, 
który przeskakuje potok raz po raz, niestety, sam sobie, bo bez żadnej, ale to żadnej kładki;
 latem można by wejść do wody, ochłodzić nogi zmęczone upałem, zimą przejechać się po zamarzniętej krze, ale co zrobić przy takiej pogodzie, jak obecna?
Pozostaje iść wzdłuż potoku, z nadzieją, że szlak znajdzie się po naszej stronie - i tak się staje;)

W miejscu spotkania szlaków skręcamy w leśny dukt - nie przewidywaliśmy dłuższego marszu, zaledwie rekonesans, wrócimy tu ciekawszą porą, żeby zobaczyć atrakcje typu 'Zbójecki Zamek" - kierujemy się do auta zostawionego we wsi.


 Co kilkadziesiąt metrów stoją niskie ambony, znak, że polowania tu normą, czyżby na dziki..?


Drzewa w zielonych butkach:)

 

Ślady dawnych mieszkańców - grób leśniczego Friedricha Hillgera w 1876 r.


Wychodzimy z lasu, przed nami ściana drzew,


 droga i niebo, dynamiczne;
 dziś przez Dolny Śląsk przewalają się wichury, pozbawiające ludzi prądu.


 Te zabudowania to rozbudowujący się obiekt turystyczno-edukacyjny;


za nami - Mężyk?
a może jakieś wzgórze bezimienne..


 Ale my już w samochodzie,
a za chwilę już przy Storczykowym Wzgórzu,
 z którego taki widok;


  
oj, trzeba tu wrócić w porze kwitnienia,
 koniecznie!


 ..........

Ostatnio nosi mnie po niskich górkach;
raz, że kondycja nie ta, dwa - jest tyle nieznanych mi miejsc,
 niewysokich a przecież pięknych, urokliwych, wartych zobaczenia..
Nieprawdaż?
:)
A, zapomniałabym;
zima co prawda już była, ale ponoć ma wrócić, ktoś coś wie..?

niedziela, 7 kwietnia 2013

spacerkiem przez Norowy Dół

Wie ktoś może, ile jest w Kazimierzu wąwozów?
Bo nie mogę takiej informacji nigdzie znaleźć, może źle szukam;(

W każdym razie Norowy Dół, do którego docieramy, idąc z Dołu Korzeniowego Górami, jest zapewne jednym z ciekawszych, niestety, mocno zniszczonym, a to za sprawą ulewy, która w czerwcu 1981 roku dno wąwozu,wyłożone kostką granitową, zamieniła w rwącą rzekę i doszczętnie zniszczyła.
Jak można zobaczyć na zdjęciach - doszczętnie i do dzisiaj.











 Gdyby ktoś miał wątpliwości, czy akurat w tym miejscu potrzebna jest droga - odsyłam do strony  mieszkańca Kazimierza Dolnego, p.Kowalskiego, warto poczytać.

A ja pozdrawiam, 
dziękuję pięknie za wszystkie życzenia świąteczne
 i zapraszam do Muzeum Przyrodniczego,
 już niebawem;
okropnie mi ostatnio brak czasu, zaglądam do Was, z rzadka tylko zostawiając jakiś komentarz, ale to się mam nadzieję, wkrótce zmieni!

sobota, 9 marca 2013

w wąwozie, w Kazimierzu

Ostatnio nie mam na nic czasu, z chęciami też nie za dobrze, bo dookoła nie dzieje się najlepiej, a że to 'dookoła' blisko mnie, to trudno mi się nie angażować, stąd mało mnie tu.
Zdarza mi się zostawić gdzieś ślad istnienia, ale to sporadycznie i lakonicznie, za co przepraszam i obiecuję poprawę, też sobie samej, bo ta blogonieobecność mi doskwiera...

Na łez otarcie (?), kilka obiecanych zdjęć z wąwozów dolnokazimierzowskich, albo dolnokazimierskich, jak kto woli, a dokładniej z najpiękniejszego, podobno, Wąwozu Korzeniowego, jak potocznie zwany jest Korzeniowy Dół.


















Czyż nie są fascynujące te kształty?
... i pobudzające wyobraźnię?

aneks obiecuję i do miłego:)

sobota, 16 lutego 2013

Piszczele - wąwóz to jeszcze?

No właśnie - jest czy nie?

Stosowna tablica wita nas w Parku Piszczele, źródła podają, że to wąwóz, a co widać?
Alejki wyłożone kostką, schodki, ławeczki, ogródek dla dzieci, figury szachowe, kawiarnia;
latem imprezy plenerowe tu się odbywają, zima można pojeździć na nartach.

Cytuję za sandomierskim PTTK:
"Pomiędzy wzgórzem staromiejskim, a centrum miasta, krajobraz przecina rozległy wąwóz lessowy nazywany "Piszczelami". Nazwa pochodzi od kości ludzkich wydobywanych w trakcie prac rolniczych. Prawdopodobnie, były to kości mieszkańców miasta, którzy ginęli w trakcie trzech kolejnych najazdów tatarskich, zaś tam zostali pochowani.
Według legendy, to tu właśnie znajdowały się podziemia, którymi Halina Krępianka wprowadzić miała Tatarów do miasta."

Latem 2011 ulewy zniszczyły część parku, nie bez udziału 'czynnika ludzkiego', jak wynika z filmiku zamieszczonego na YT;
latem 2012 park był już odnowiony, czego dowodem moje zdjęcia, proszę;)


 regulaminu zbraknąć nie może;)













czy ktoś mi wyjasni, po co te 'odbojniki'?


 uwielbiam brzozy, ale to wierzby wywołują u mnie 'skurcz serca'...



Park-wąwóz kończy się niemal u stóp zamku,


 ale zanim do niego dojdziemy, mamy okazję wejść do  p r a w d z i w e go  wąwozu,



  kryjącego się pod nazwą ul.Podwale Dolne,

 


prowadzącego do kościoła  św.Jakuba, 


przy ul.Staromiejskiej,
 (ale zanim, zanim, to jeszcze rzucimy okiem na panoramę miasta!)

 

 którą z kolei dojdziemy do Wąwozu św.Jadwigi;



(tu też na chwilę zaglądniemy do zabytkowej świątyni,


ale o tym potem).


 



Jak widać, można się i wózkami poruszać, mimo braku bruku...


A my wychodzimy z wąwozu, witamy się po drodze z Frasobliwym


i już jestśmy ponownie u stóp sandomierskiego zamku,


 a nawet nad Wisłą...


I, oczywiście tu wrócimy, tylko pospacerujemy sobie jeszcze po wąwozach w Kazimierzu Dolnym:)

A za oknem znów szaro i gdyby nie zima na pięknych zdjęciach Jacka, to zwariowałabym:( Tegorocznej zimy nie byłam prawie w ogóle w górach, jeśli nie liczyć styczniowego wypadu w G.Izerskie


i z Kornelem na sanki do wąwozu Myśliborskiego,
jakby nie było, w górach:)


A, gdyby ktoś chciał o Piszczelach więcej przeczytać - tu można.