czwartek, 14 marca 2013

Górami idąc, czyli spaceru po Kazimierzu Dolnym ciąg dalszy

Korzeniowy Dół, o którym był poprzedni wpis, łączy dwie ulice - Doły i Góry.
Dziś przejdziemy się Górami,  ale zanim, wstąpimy na herbatę lub piwo, jak kto woli, albo na np. naleśniki, do kolorowej knajpki u wlotu wąwozu, zwłaszcza że mimo braku słońca, gorąco - przypominam, jest sierpień, dokładnie 17, godziny około południowe...





A na drugim krańcu wąwozu takie oto widoki nas czekają...


 Może i one zwyczajne, wszak wszędzie można zobaczyć, jak
pola uprawne sąsiadują z polami malinowymi i sadami, a w tych
polach domy wyrastają, nowe obok starych, przed domami kapliczki, zieleń płoty obwiesza, słoneczniki, gdzie się nie obejrzysz, psy chodzą luzem,  kury i koguty tu u siebie, ale żeby w Kazimierzu Dolnym?
nawet jeśli Górami?
Nie do wiary:)























 Do Norowego Dołu następnym razem zapraszam:)


42 komentarze:

  1. Oj jakie cudne widoczki. Uwielbiam wiejskie krajobrazy. Czekam na kolejny odcinek z trasy. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już sie robi, pozdrawiam niemal wiosennie;)

      Usuń
  2. Bardzo sielskie widoczki. Wiele zdjęć może promować nasz kraj jako ostoja tradycji regionalnych. Przyjemny spacer zaliczyłaś.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spacer był piekny, zakończony w muzeum, o czym będzie;)

      Usuń
  3. O jak miło, że jakieś kolory z innej pory roku. A miejsca urokliwe:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolory letnie, wiekszość za takimi tęskni, to się stosuję...;)

      Usuń
  4. Jakoś widoki są mi znane, choć być może od 2005 roku sporo się zmieniło? Wspominam Kazimierz z sentymentem, mimo, ze miasteczko należy do jednych z najdroższych miejsc w Polsce. Pierwsze niekorzystne wrażenie było po przyjeździe, gdzie okazało się, że miejsce na nocleg jest oddalone o ponad 2 kilometry od miasta a nie 500 metrów jak widniało w ogłoszeniu w sieci. Były jeszcze dwa inne zgrzyty ale w sumie nie spowodowały negatywnego wizerunku miasta.
    Wszystkie minusy przyćmiła pogoda, która tamtego lata była wymarzona i dobre piwo, które jak wiadomo skutecznie niweluje wszelkie niedostatki na turystycznym szlaku :)) Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam zaglądam dość regularnie od dziesięciu lat, na ogół przelotem, dopiero w tym roku zatrzymałam sie na trzy dni;
      udało mi sie pana męża namówić na poznawanie tej części Polski - skutecznie, jak widac i z korzyścią dla mnie, bo z nim chodzi sie innymi ścieżkami niż z koleżankami, że tak przypadkowo zrymuję;)

      Usuń
  5. Widzę, że umiejętnie podgrzewasz atmosferę. I dobrze, bo zaczynam szukać jakiś kwater :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Spacer górą pozwala podziwiać niezliczoną ilość domów, domków, rezydencji. Tylko pola pozostają sielskie i kwiaty pachną zwyczajnie. Ale gdy zejdzie się przy zamku czy przez Górę to wraca się do normalnego, zwykłego - Kazimierza....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spacer górą, Górami, mnie zaskoczył, przyznam, nie spodziewałam się takiej scenerii.Podobała mi się;)

      Usuń
  7. Zachciało mi się już innej pory roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja, zreszta podobnie jak rok temu, mam zimy niedosyt - tej prawdziwej, snieżno-słonecznej, co ja na to poradzę...

      Usuń
  8. koguty! tak dawno ich nie widziałam na żywo... pięknie tam, sielsko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tam jest tak sielsko, że nie do uwierzenia, że to ten sam Kazimierz, co na dole;)

      Usuń
  9. Sielsko-anielsko, czyli w sumie nie moje klimaty, ale wiosny wyczekuję razem z koleżeństwem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiosny to ja się ździebko obawiam, coby nie była zbyt nagła i upalna, poza tym - niech se już będzie;)

      Usuń
  10. Jaki spokój i cisza, sielsko i uroczo :-)
    A Kazimierz jeszcze na mojej liście marzeń :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. ikroopko - teraz jeszcze musisz tu przybyć w zimie... jak się pośpieszysz to się "załapiesz" na obecne śniegi ;-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Odpowiedzi
    1. Się nie załapię tego roku, niestety, ale nie tracę nadziei:)

      Usuń
  13. Piękne zdjęcia. Ta kolorowa knajpka jest niesamowita i w dodatku cała plantacja dojrzałych malin. Gdzie to lato?

    OdpowiedzUsuń
  14. Przepiękne miejsce, nic dziwnego że ludziska ciągną tam jak muchy do miodu. Ja wciąż żyję nadzieją że kiedyś pójdę w Twoje ślady i zacznę jeździć po Polsce. Kiedyś nie mogłam z powodów rodzinnych, później wyjechałam teraz znowu pracuję, ale mam nadzieję że w przyszłym roku coś sobie wykroję. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jak już zaczniesz, to się musimy koniecznie spotkać gdzieś w Polsce;)

      Usuń
  15. Krajobraz jest piękny, ale region przesycony turystami. Lepiej uciec w okolice Piotrawina - w ramach wypadu "za Kazimierz".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Piotrawinie rzeczywiscie warto byc, potwierdzam!

      Usuń
  16. Przepiękny spacer ... i jeszcze te sady owocowe.
    Znam tę drogę na pamięć, chodziłam nią o każdej porze roku.
    Dzięki serdeczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja po raz pierwszy, mam nadzieje, nie ostatni:-)

      Usuń
  17. Zapachniało jesienią, sielską - anielską... Dobrze, spokojnie, bez pośpiechu... BBM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale poki co, to jeszcze sierpien:-)

      Usuń
  18. Już bliżej niż dalej do tak pięknych klimatów, sielskości, ciepła i.. odpoczynku! :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Niby tak, ale na razie zapowiadaja znow zime...:-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Miłe i ciekawe zdjęcia.Mieszkałem w takim jak nr.7.Budowałem takie jak na 16-ce.
    A mieszkam w"pustaku"z żużlo-betonu.Podobno budynki z tych pustaków są promieniotwórcze,ale jak na razie nie świecę.Ale niedługo wszyscy w Sudetach będziemy świecić.Kilka firm otrzymało koncesje na prowadzenie wierceń w rejonach gdzie są złoża rudy uranu.Lądek Zdrój,Wambierzyce,Kowary,Leśna i jeszcze kilka innych miejsc.Gdzie mamy wiercenia poszukiwawcze lub wydobycie rudy uranu,nie ma turystyki.Mieszkańcy próbują blokować wiercenia.W innych rejonach świata jest rudy uranu na prawie 7tys.lat,a oni szukają w Polsce.O co tu chodzi!!:((Pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
  21. A kogutów z piekarni przy rynku nie widzę:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ech, chciałoby się pochodzić po tych polnych dróżkach, wpaść w malinowy chruśniak! Póki co, śnieży, a do lata, i złotej jesieni - daleko!

    OdpowiedzUsuń
  23. Te zdjęcia, a szczególnie te ze słonecznikami i jabłuszkami uswiadomiły mi, jak bardzo chce mi się kolorów;).
    Panowie koguty - super goscie;).

    OdpowiedzUsuń
  24. Zapatrzyłam się na ten Kazimierz. Jedno z najbardziej magicznych miejsc jakie znam.

    OdpowiedzUsuń


Wszystkim dziękuję pięknie za komentarze, bez nich blog nie byłby tym, czym, mam nadzieję, jest - rozmową.
Staram się odpowiadać na bieżąco, czasem jednak nie mogę, ale zawsze - chcę;)


A, i czytam komentarze do starych postów:)