Najpierw (wiek XIX) był tu Mały Rynek, nie krakowski a
podgórski, potem po przyłączeniu Podgórza do Krakowa (od1917) Plac Zgody - w latach trzydziestych mieścił się tu drugi co do wielkości dworzec autobusowy Krakowa; po wojnie nazwę zmieniono na Plac Bohaterów Getta, dla upamiętnienia tragicznych zdarzeń, które miały tu miejsce w czasie okupacji, ale długo jeszcze w świadomości mieszkańców funkcjonowała stara nazwa.
"W latach II wojny światowej Plac Zgody (obecnie Plac Bohaterów Getta)
leżał w granicach getta żydowskiego. Od czerwca 1942 r. było to miejsce
selekcji ludności żydowskiej przed deportacjami do obozów w Bełżcu oraz
Płaszowie.
Niemcy oraz żydowscy policjanci traktowali zgromadzonych w sposób
niezwykle brutalny. Na placu i przylegających do niego podwórzach doszło
do wielu egzekucji. Podczas akcji likwidacyjnej 14 marca 1943
r. rozstrzelano tu dziesiątki osób niedołężnych, bezrobotnych i dzieci.
Tadeusz Pankiewicz – w czasie okupacji właściciel Apteki pod
Orłem – tak opisał te dramatyczne wydarzenia w swoich wspomnieniach pt.
Apteka w getcie krakowskim:
„Na Placu Zgody jak na pobojowisku – tysiące pakunków, porzuconych
bagaży, gdzieniegdzie małe dzieci bawiące się na mokrym od krwi
asfalcie. SS-mani biorą dzieci za ręce. Czasami taki żołnierz prowadzi
kilkoro trzymających się za ręce dzieci, prowadzi je w ów koszmarny
dziedziniec. Inni jadą z wózkami, w których śpią maleństwa. Każde takie
odprowadzenie to nowa salwa karabinów. Dla oszczędności rozstrzeliwano
kilkoro dzieci jedną kulą. Większe ustawiano rzędem gęsiego i jedna kula
przerywała pasmo życia kilku istot. Niemowlęta wkładano po kilka do
wózka i również jednym strzałem kładziono trupem”."
Drugą, po nazwie, próbą upamiętnienia tamtych wydarzeń, było przekształcenie w 1983 roku dawnej apteki w
muzeum pamięci, następnym w 2005 - pomnik, czy raczej instalacja pomnikowa w postaci 70 krzeseł, symbolizujących tragedię mieszkańców getta, po których zostały tylko rzeczy.
"Zastanawia przestrzenna organizacja pomnika: główne krzesła - pomnik
skierowane są w stronę apteki (poza trzema krzesłami skierowanymi ku
ulicy Lwowskiej, na której stoi zachowany fragment muru okalającego
getto), a co za tym idzie tyłem do Wisły oraz do starej dzielnicy
żydowskiej na Kazimierzu, skąd przesiedlono Żydów do dzielnicy
zamkniętej (ten układ przestrzenny został odwrócony przez Stevena
Spielberga w Liście Schindlera, w której Żydzi przechodzą z Podgórza do
Kazimierza, gdzie na planie filmowym umiejscowiono getto). Mniejsze
krzesła okalają pomnik i zwrócone są do wewnątrz placu.


Regularnie zorientowane w przestrzeni krzesła przywodzą na myśl scenę,
gdzie układ miejsc wyznacza kierunek spojrzenia. Jednakże, analogicznie
do Lacanowskiego ujęcia zwrotności spojrzenia, widzieć to także być
widzianym. Pankiewicz opisuje scenę deportacji, w której niemiecki
żołnierz wszedł na balkon apteki, aby stamtąd sfotografować siedzących
na ziemi Żydów. "(...) otwierają się drzwi apteki naciśnięte ręką
gestapowców. (...) Z balkonu robią zdjęcia fotograficzne, by móc pokazać
światu humanitaryzm narodu niemieckiego, z jakim traktuje się
wysiedlanych, a właściwie 'przesiedlanych', bo słowa 'Aussiedlung' nie
wolno użyć, podobnie jak nie wolno używać wyrazu 'getto', tylko
'dzielnica żydowska'. Trzask robionych zdjęć - przekręcanie filmów w
stalowych, reporterskich leicach... i oszustwo propagandowe skończone"
(83-84).
Stojące krzesła to również forma pamięci kinestetycznej, w której
odwiedzający mogą przybrać pozę ciała oczekujących na wysiedlenie:
"Niektórzy ludzie siedzą już na placu prawie dwa dni, bez wody, bez
jedzenia, wśród szalonego upału" (105) - z fragmentu o deportacji 8
czerwca 1942. Z drugiej strony, brak jednoznacznego sygnału czy na
wystawionych krzesłach wypada usiąść czy nie. Według autorów realizacji
poza krzesłami tworzącymi główną część pomnika inne krzesła po bokach
(zwrócone do środka placu) mają pełnić rolę małej architektury
miejskiej."
Robi wrażenie.