Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ludzie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ludzie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 czerwca 2020

pierwszy dzień lata, czyli za chwilę wakacje


Dziś, jak na pierwszy dzień lata przystało, szaro i mokro, 
w całej Polsce deszcze i burze, grad leci z nieba, a słońce w domyśle... Zapowiadają, że całe lato będzie takie, zmienne, burzowe...
(Nie) czekając, zapraszam na wspomnień letnich czar, czyli pocztówki znad morza; bez żadnej logiki, systemu, porządku, od Helu po Kołobrzeg, albo na odwrót. Miłego oglądania 😊

środa, 21 czerwca 2017

raz na ludowo, czyli Boże Ciało w Zubrzycy


W ubiegłym tygodniu wyskoczyłam na kilka godzin do Zubrzycy i załapałam się na procesję Bożego Ciała; zrobiłam trochę zdjęć, żeby uwiecznić współczesną ludowość i tradycję.

 
 

Przyznacie, że współczesny folklor potrafi być piękny;)

 
 

(chłopaki pozują, tata pilnuje;))

wtorek, 10 stycznia 2017

krzesła bezdomne, czyli Plac Bohaterów Getta


Najpierw (wiek XIX) był tu Mały Rynek, nie krakowski a podgórski, potem po przyłączeniu Podgórza do Krakowa (od1917) Plac Zgody -  w latach trzydziestych mieścił się tu drugi co do wielkości dworzec autobusowy Krakowa; po wojnie nazwę zmieniono na Plac Bohaterów Getta, dla upamiętnienia tragicznych zdarzeń, które miały tu miejsce w czasie okupacji, ale długo jeszcze w świadomości mieszkańców funkcjonowała stara nazwa.
Taki opis można znaleźć na stronie sztetl.org.pl:

"W latach II wojny światowej Plac Zgody (obecnie Plac Bohaterów Getta) leżał w granicach getta żydowskiego. Od czerwca 1942 r. było to miejsce selekcji ludności żydowskiej przed deportacjami do obozów w Bełżcu oraz Płaszowie.
Niemcy oraz żydowscy policjanci traktowali zgromadzonych w sposób niezwykle brutalny. Na placu i przylegających do niego podwórzach doszło do wielu egzekucji. Podczas akcji likwidacyjnej 14 marca 1943 r. rozstrzelano tu dziesiątki osób niedołężnych, bezrobotnych i dzieci.
Tadeusz Pankiewicz – w czasie okupacji właściciel Apteki pod Orłem – tak opisał te dramatyczne wydarzenia w swoich wspomnieniach pt. Apteka w getcie krakowskim:
„Na Placu Zgody jak na pobojowisku – tysiące pakunków, porzuconych bagaży, gdzieniegdzie małe dzieci bawiące się na mokrym od krwi asfalcie. SS-mani biorą dzieci za ręce. Czasami taki żołnierz prowadzi kilkoro trzymających się za ręce dzieci, prowadzi je w ów koszmarny dziedziniec. Inni jadą z wózkami, w których śpią maleństwa. Każde takie odprowadzenie to nowa salwa karabinów. Dla oszczędności rozstrzeliwano kilkoro dzieci jedną kulą. Większe ustawiano rzędem gęsiego i jedna kula przerywała pasmo życia kilku istot. Niemowlęta wkładano po kilka do wózka i również jednym strzałem kładziono trupem”."

Drugą, po nazwie, próbą upamiętnienia tamtych wydarzeń, było przekształcenie w 1983 roku dawnej apteki w muzeum pamięci, następnym w 2005 - pomnik, czy raczej instalacja pomnikowa w postaci 70 krzeseł, symbolizujących tragedię mieszkańców getta, po których zostały tylko rzeczy.

 

Tak o 'bezdomnych krzesłach' pisze

"Zastanawia przestrzenna organizacja pomnika: główne krzesła - pomnik skierowane są w stronę apteki (poza trzema krzesłami skierowanymi ku ulicy Lwowskiej, na której stoi zachowany fragment muru okalającego getto), a co za tym idzie tyłem do Wisły oraz do starej dzielnicy żydowskiej na Kazimierzu, skąd przesiedlono Żydów do dzielnicy zamkniętej (ten układ przestrzenny został odwrócony przez Stevena Spielberga w Liście Schindlera, w której Żydzi przechodzą z Podgórza do Kazimierza, gdzie na planie filmowym umiejscowiono getto). Mniejsze krzesła okalają pomnik i zwrócone są do wewnątrz placu. 


 Regularnie zorientowane w przestrzeni krzesła przywodzą na myśl scenę, gdzie układ miejsc wyznacza kierunek spojrzenia. Jednakże, analogicznie do Lacanowskiego ujęcia zwrotności spojrzenia, widzieć to także być widzianym. Pankiewicz opisuje scenę deportacji, w której niemiecki żołnierz wszedł na balkon apteki, aby stamtąd sfotografować siedzących na ziemi Żydów. "(...) otwierają się drzwi apteki naciśnięte ręką gestapowców. (...) Z balkonu robią zdjęcia fotograficzne, by móc pokazać światu humanitaryzm narodu niemieckiego, z jakim traktuje się wysiedlanych, a właściwie 'przesiedlanych', bo słowa 'Aussiedlung' nie wolno użyć, podobnie jak nie wolno używać wyrazu 'getto', tylko 'dzielnica żydowska'. Trzask robionych zdjęć - przekręcanie filmów w stalowych, reporterskich leicach... i oszustwo propagandowe skończone" (83-84). 
 Stojące krzesła to również forma pamięci kinestetycznej, w której odwiedzający mogą przybrać pozę ciała oczekujących na wysiedlenie: "Niektórzy ludzie siedzą już na placu prawie dwa dni, bez wody, bez jedzenia, wśród szalonego upału" (105) - z fragmentu o deportacji 8 czerwca 1942. Z drugiej strony, brak jednoznacznego sygnału czy na wystawionych krzesłach wypada usiąść czy nie. Według autorów realizacji poza krzesłami tworzącymi główną część pomnika inne krzesła po bokach (zwrócone do środka placu) mają pełnić rolę małej architektury miejskiej." 


Robi wrażenie.

piątek, 23 grudnia 2016

frytki, kaszanka, golonka, grill, czyli WESOŁYCH ŚWIĄT we Wrocławiu


 Ostatnio pogoda we Wrocławiu nieciekawa, buro i ponuro, smog daje się też we znaki, więc kiedy we środę pokazało się słońce, wyrwałam się z aparatem do miasta; celem były okolice Odry, ale o tym kiedy indziej, dziś kilka zdjęć z Rynku.

Pytanie brzmi - czy tylko ja nie lubię takich klimatów?!
:(

 

Kiermasz kiermaszem, a po drugiej stronie ratusza trwają przygotowania
 do imprezy sylwestrowej, czyli buduje się estrada.


Ostatnie dni przyniosły tyle zdarzeń i informacji złych i przytłaczających, że trudno
 o świąteczną pogodę ducha i dobry nastrój,
ale wbrew temu co naokoło, a nawet tym bardziej,
życzę Wam wszystkim

ZDROWYCH i POGODNYCH ŚWIĄT
;)