Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ZOO. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ZOO. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 marca 2016

do wiosny daleko, czyli w marcu w ZOO


Do ZOO mnie wnuczek wyciągnął wczoraj;
 poszwendaliśmy się ze trzy godziny, nie wstępując  jednakowoż do afrykarium - nie, bo nie - kilka zdjęć zrobiliśmy - było też selfie z fokami, obowiązkowo - a potem do domu na pizzę wróciliśmy i padliśmy oboje;) 


W ZOO jak to w ZOO, zwierzęta i ludzie;
 i jednych, i drugich niewiele, bo wiadomo, marzec i do tego święta za pasem, to ludziom pieczenie i gotowanie w głowach, nie zwiedzanie, a zwierzęta pochowane gdzieś, na wybiegach tylko niektóre, bo zimno; kangury skakały dla rozgrzewki, ale surykatki trzeba było dogrzać...;)


Trafiliśmy za to na porę obiadową;
 słonia udało się podglądnąć,

 

 pingwinków już nie, bo obiektyw wzięłam nie ten,
 za to kózki sami dokarmiliśmy:)


Podobno żyrafy były akurat wczoraj myte i kąpane, ale nie widzieliśmy;
summa summarum - fajnie nam było, mimo że szaro, buro i zimno...
 Zdecydowanie jednak wolę ZOO jesienią.


....

Ja się powoli budzę do życia,
a Wam wszystkim Wesołych i pogodnych Świąt życzę:)

niedziela, 4 października 2015

Światowy Dzień Zwierząt, czyli co myślę o wrocławskim ZOO


Źle myślę i już tłumaczę dlaczego.

Otóż jestem przekonania, że jeśli zwierzęta, z różnych powodów, żyć mają w niewoli, to niewola ta powinna być osłodzona dobrymi, najlepszymi z możliwych, warunkami. W moim rozumieniu oznacza to, że powinny mieć nie tylko dostęp do karmy i wody, opiekę weterynaryjną, ale przede wszystkim - przestrzeń! Wrocławskie ZOO chwali się posiadaniem 7808 zwierząt (nie wliczając bezkręgowców) z 1082 gatunków na 33 hektarach; kalkulator pokazuje mi, że na jedno zwierzę (nie licząc bezkręgowców) przypada średnio, bagatela - 42, 26 m²!
Ja wiem, że to jest ogromne uproszczenie, że jedne zwierzęta mają wybiegi, inne klatki, że wybieg wybiegowi, a klatka klatce nie równa, ale... 

Czy i co z tego rachunku wynika?  Moim zdaniem - potrzeba powiększenia ogrodu zoologicznego. Wrocławskie ZOO powiększa się, owszem - przez zagęszczenie:( Afrykarium, jest niewątpliwie ogromną atrakcją, ściągającą tysiące gości, ale - czy na pewno powinno było tu i teraz stanąć? Już za słynnych państwa Gucwińskich była ponoć koncepcja, żeby przenieść ZOO pod Wrocław. Dlaczego upadła, nie wiem, mogę się domyślać, że władzom miasta zabrakło i odwagi, i wyobraźni, a pieniędzy było żal;
 pieniędzy - wiadomo, zawsze są ważniejsze rzeczy, choćby fontanna multimedialna vis-à-vis, odwagi - bo przecież 'tradycja', bo już 'za Niemca' itd., wyobraźni - bo kto mógł przewidzieć, że ludzie tak stadnie będą nawiedzać ZOO, że kolejki ciągnąć się będą do Mostu Zwierzynieckiego, a korki do Grunwaldzkiego...? 
I że może najpierw trzeba było wybudować nowy most, a dopiero potem Afrykarium, fontanny, że nie wspomnę o imprezach w Hali Stulecia, ściągających tłumy, które skutecznie utrudniają przejazd mieszkańcom Wyspy? Bo, proszę państwa, ZOO i Hala znajdują się na Wyspie, na którą wjeżdża się mostem, który 'już za Niemca' planowano rozbudować/przebudować...
Na marginesie dodam, że Miasto zatroszczyło się o parking, jedyny słuszny i prywatny, Budimexu, pod Halą Stulecia, na którym godzina postoju kosztuje - bagatela i już po obniżce! - jedyne 50zł za dzień, a za godzinę kolejno 5-4-3-5 zł, likwidując jednocześnie wszystkie bezpłatne w okolicy; ostatecznie, po licznych pretensjach kierowców oddano miejsce, na którym można samochód zostawić bez opłat, co prawda jakieś pół kilometra od ZOO i jedynie na 80 miejsc, ale; nie wszyscy wiedzą, że tuż za ZOO jest jeszcze jeden prywatny parking, na którym za pozostawienie auta na cały dzień płaci się jedynie 10 zł - sprawdziłam:)

Ale ad rem, czyli mam postulat:
 wyprowadzić wrocławskie ZOO za miasto!

 Zostawcie Afrykarium, skoro już jest, zostawcie terraria, małpiarnie i ptaszarnie, a wszystkie zwierzęta mniej lub bardziej kopytne i kotowate przenieście pod Wrocław!

Zwierzęta dostaną przestrzeń (iluzoryczną wolność), ludzie rozrywkę - dojadą, bo chętnie spędzą dzień nie w korkach i kolejkach, a na łonie przyrody, obserwując zwierzęta;
 znajdą się zaraz chętni do stworzenia infrastruktury gastronomiczno-rozrywkowej, wreszcie - hasła głoszone wszem i wobec o miłości do zwierząt, o trosce o nie i ochronie znajdą uzasadnienie. Mają Czesi Safari-ZOO, dlaczego my nie możemy?