sobota, 10 marca 2012

kiedy Miedzianka nazywała się Kupferberg


... była małym, najmniejszym w Niemczech, ale starym i z tradycjami górniczymi miasteczkiem.
Jego historia sięga XII wieku, kiedy to odkryte zostają tu pierwsze złoża srebra.
Dwa wieki później Kupferberg słynie już z wydobycia tego kruszcu, a dwa następne - jako  miejsce wydobycia miedzi.
Dość powiedzieć, że jest tu ok. 160 szybów i sztolni.
Niestety, pod koniec tego samego XVI wieku złoża ulegają wyczerpaniu, kopalnie zostają zamknięte, okres prosperity kończy się.
Reaktywacja górnictwa następuje jakieś sto lat później, złoża znów wydają się być obiecujące, ale pozory mylą, bogate nie są, wydobycie staje się koniec końców nieopłacalne.
Ostatni szyb zostaje zamknięty w latach dwudziestych XX wieku, a Kupferberg usiłuje zaistnieć jako  miejscowość turystyczna z klimatem, znakomitą wodą i piwem, najlepszym w okolicy.
 Ale -

"Góra, na której szczycie stoi Kupferberg, jest podziurawiona jak rzeszoto.
Przez całe stulecia drążono w jej wnętrzu tunele, które teraz - niezabezpieczone - zaczynają się zapadać i zagrażać temu, co znajduje się powyżej.
Szalunek w starych sztolniach zamienia się w próchno i już nikt przy zdrowych zmysłach nie wejdzie do środka (..).
O zabezpieczeniu starych szybów nie może być więc mowy.(...)

Po raz pierwszy (.) ziemia zapada się pod budynkiem kuźni Preusa i kupca Reimanna.
Powstaje krater tak duży, że zmieściłaby się w nim furmanka.Także w szeregu domów (..) utworzyła się rysa na murach spowodowana zapadnięciem się sztolni.
Ta rysa to dopiero początek."

 

Ale -

kiedy w 1945 roku następuje tu Polska, miasteczko jest nietknięte zawieruchą wojenną, a domy stoją jak stały, w niektórych mieszkają jeszcze ich właściciele, którzy powoli i po cichu będą stąd wyjeżdżać.

Kupferberg zostaje Miedzianką i wsią.

Za chwilę przyjadą Rosjanie i zacznie się następna odsłona górniczej historii.
Tym, czego Rosjanie szukają i co znajdują,  jest uran.
600 ton rud uranu wydobyte do 1952 r. wędruje w całości do ZSSR.
Oczywiście w kopalniach pracują Polacy, oczywiście cała rzecz objęta jest ścisłą tajemnicą.
Miasteczko, przepraszam, wieś rozkwita, Rosjanie nie płacą źle, więc chętnych nie brakuje, mimo zagrożenia zdrowia i życia.
W najlepszym okresie mieszka w Miedziance i pracuje 3000 osób, jak nigdy dotąd.
W 1953, rok po zamknięciu kopalni, nieczynne szyby i sztolnie kartują wrocławscy studenci geologii.Uranu już nie ma, jest, znów - miedź.
Potrwa kilka miesięcy, zanim okaże się, że znowu Miedzianka obiecywała więcej niż miała i wydobycie kończy się, tym razem na zawsze i ostatecznie.

Powoli Miedzianka pustoszeje.
Z trzech tysięcy mieszkańców robi się trzystu,  przez moment władze mają pomysł zasiedlenia wsi emerytami, ale kończy się na pomyśle, bo choć kilka wyremontowanych domów wygląda pięknie, to okazuje się, że stoją na bardzo niepewnym gruncie, osuwiska i kratery powstają tu niemal każdego dnia.
W 1968 do Miedzianki zjeżdżają filmowcy, będą tu kręcić "Czterech pancernych" - miasteczko wygląda, jakby było świeżo zbombardowane, miasteczko, na które w czasie wojny nie spadła ani jedna bomba!
Nocą domy "wydają mrożące krew w żyłach odgłosy, zgrzytają, trzaskają, jęczą.Ludzie mówią wtedy, że domy zaczynają śpiewać."

Jest źle, jest niebezpiecznie.

Popada w ruinę pałac, wali się ewangelicki kościół.
Któregoś dnia 1974 roku przyjeżdżają żołnierze i podkładają podeń ładunki i z kościoła zostaje kupka gruzu.
Ostatecznie zapada decyzja o wysiedleniu mieszkańców, mimo że nie wszyscy chcą stąd wyjechać.
Niektórzy wyprowadzą się do sąsiednich Janowic Wielkich, większość zasiedli nowo wybudowane na Zabobrzu w Jeleniej Górze bloki.

13 maja 1972 r. zostaje podpisana decyzja o likwidacji Miedzianki.

..........................................

Szukałam w necie zdjęć Miedzianki - nie ma.
Są - zdjęcia Kupferbergu.
Może mieszkańcy Miedzianki nie przeczuli, jaka wartość nie tylko sentymentalną, ale i historyczną miałyby te zdjęcia?Tak, jak mają te z czasów niemieckich?

Kiedy byliśmy teraz w Miedziance jeden z jej mieszkańców - bo jak pisałam, Miedzianki nie ma, ale przecież jest, więc i mieszkańcy są - pokazał nam kilka zdjęć, ale z czasów przed II wojną światową.




Ostatnie zdjęcie zostało zrobione w 1967 r.;
pokazuje zachowany do dziś budynek dawnej gospody, kuźnię i szkołę katolicką.




Zdjęcie czarno-białe skopiowałam z artykułu, który polecam, ale które pochodzi, jak sądzę, podobnie jak wszystkie inne dostępne, ze strony p.Heinza Kornemanna, poświęconej Kupferbergowi/Miedziance.
To arcyciekawa strona, bo nie tylko znaleźć tam można wiele archiwalnych zdjęć, ale i skrót powieści H.Kornemanna, której akcja toczy się właśnie w przedwojennej Miedziance.

Znalazłam tam również, w księdze gości, korespondencję autora strony z Filipem Springerem, autorem znakomitej książki, z której wszystkie informacje i obydwa cytaty zaczerpnęłam, mianowicie "Miedzianka - historia znikania".

Springer jest jednym z dziesięciu kandydatów do tegorocznej nagrody im.Kapuścińskiego i życzę mu zwycięstwa, bo "Historia znikania" to jedna z najlepszych rzeczy, jakie czytałam.
Bardzo polecam.

Tych, którzy książki nie zamierzają kupić, ale chcieliby więcej się na temat dowiedzieć, odsyłam do artykułu Łukasza Orlickiego z 2006 roku, a tych, którzy chcieliby wiedzieć więcej o kopalni, do fachowego i, myślę, wyczerpującego, opracowania na redbor.pl

A wszystkie moje zdjęcie -  w albumie, zapraszam:)

.....

Tu można przeczytać wywiad z F.Springerem,
a tu zobaczyć jeszcze inne zdjęcia, kilka też z lat 60 - tych!

44 komentarze:

  1. Bardzo ciekawy wpis, Ty to umiesz znaleźć ciekawe miejsca.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. No łapka śliczna ale foty lepiej zeskanować :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jak?
      w Miedziance skanera ze sobą nie miałam, nie przewidziałam;(
      :)

      Usuń
    2. Co bym był dobrze zrozumiany... Akcent był na łapce ;-)
      pozdr

      Usuń
  3. Pięknie to Ewo opisałaś. W dość krótkim tekście, wyraziłaś to, co jest najważniejsze. Czytając, dałem się wciągnąć w losy mieszkających tam zwykłych ludzi. Jest w Twoich słowach coś, co emanuje szczerością wypowiedzi, takich Twoich opisów w postach, chciałbym czytać więcej i częściej. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję;)

      Uprzytomniłeś mi, że zapomniałam napisać o jednej rzeczy, mianowicie, że książka Springera niesie pewne niebezpieczeństwo!
      Mianowicie - "niebezpieczeństwo" zobaczenia w zwykłych Niemcach zwykłych ludzi, dotkniętych historią, podobnie jak i my, współodczuwania ich niedoli ludzi wypędzonych.
      O tym też mówi książka Kornemanna, o ludziach przesiedlanych na przestrzeni dziejów, o Niemcach, Żydach, chętnie bym ja przeczytała.
      Pozdrawiam;)

      Usuń
  4. TUTAJ może trochę być.
    Niezwykła, smutna historia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ivo, dziekuje, przypomniałas mi, ze przeciez miałam podac link do albumu na picasie, gdzie sa zdjęcia Miedzianki!

      Usuń
  5. https://picasaweb.google.com/gw7azda/MiedziankaKupferberg# - rzućcie okiem na ten album, kapitalne zestawienia fotografii tych samych miejsc na przestrzeni kilkudziesięciu lat. na picasie tego autora są także albumy poświęcone okolicznym miejscowościom i obiektom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, przecież podałam ten link;)

      Usuń
  6. ...bardzo dobre, a przede wszystkim ciekawe opracowanie!

    Serdeczności!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to jest ciekawa historia, pozdrawiam;)

      Usuń
  7. a przepraszam, nie zauważyłam - myślałam, że podajesz linka do własnej picasy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są dwa linki;
      nie ma sprawy, wiem, że się ta historia ekscytujesz tak samo jak ja;)

      Usuń
  8. No niby znałem historię Miedzianki, ale umiesz ciekawie opowiadać, i z przyjemnością te mało przyjemne przecież historie sobie przypomniałem. A przy okazji - Czterej Pancerni zrobili tam w końcu jakieś ujęcia? Bo jeśli tak, to jest to już teraz dokument.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, że nie pamiętam, spróbuję sprawdzić.

      Usuń
  9. Zadziwiająca historia ; to musiało być całkiem spore i ładne miasteczko, i zniknęło prawie bez śladu. Ironią losu jest że to co kiedyś stanowiło o bogactwie miasteczka spowodowało jego zagładę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było ładne, świadczą o tym zdjęcia.
      Z wnioskiem końcowym się zgadzam, masz rację w stu procentach;)

      Usuń
  10. Oglądałam zdjęcia w albumie. Pięknie tam! Wygląda na oazę ciszy i spokoju...BBM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz tam pusto i wiatr po polu hula...

      Usuń
  11. bardzo interesujaco opowiedziana historia, Ikroopko ... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że Cię zainteresowałam;)

      Usuń
  12. zostaje smutek i skanowane zdjęcia... oraz ponura egzystencja tych, którzy tam jeszcze mieszkają, smutna historia w dwóch słowach: wyeksplatować-porzucić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smutne dla mieszkańców,zwłaszcza dla poprzednich, czyli Niemców, dla nas interesujące - to też jakiś wyznacznik czasu, nie sądzisz?

      Usuń
    2. własnie tak napisałam w jednym z komentów u siebie; epoki zaczynają przemijać nie w stuleciach ale w dekadach :(

      Usuń
  13. Przejmująca, niezwykła historia. I tak opowiedziana - widać, że przemyślana, przeżyta. Myślę, że "historia znikania" tego miasteczka jest w jakiś sposób metaforą znikania naszych oswojonych, realnych, trwałych "mikroświatów". To tylko taka (nad)interpretacja, ale może właśnie dlatego tak historia tak (mnie) porusza. Opowieść o przemijaniu, o zacieraniu się pamięci, o tym, że nawet "kamień na kamieniu". I może o tym, że to, co budujemy w życiu - może też jest posadowione nie na opoce, ale na gruncie podziurawionym jak rzeszoto. I w mgnieniu oka, prędzej czy później - niepamięć.

    A żeby tak nie kończyć na pseudofilozoficznej metafizyce: bardzo podoba mi się wątek, który podkreślasz. Wspólnoty wszystkich wygnanych, wysiedlonych, wydziedziczonych. Ponad podziałami narodowymi, państwowymi. Trudno jest w tych czasach, wobec takiego nawarstwienia patriotyzmów i bogoojczyźnianych mitologii zobaczyć po drugiej stronie - człowieka. Takiego samego.

    Przepraszam za długi komentarz. Ale ta historia i sposób jej opowiadania - nie potrafię odnieść się do tego w dwóch słowach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ada, nie przepraszaj, taki komentarz to uczta dla oczu i duszy:)
      Historia Miedzianki mnie zafascynowała, fascynuje mnie też, jak widza ją Polacy i Niemcy.
      Podoba mi się to, co pisze w swojej książce H.Kornemann, to znaczy w jej streszczeniu, na temat wypędzonych - niezależnie od ich nacji, poglądów,religii i czasu, bo wypędzanymi byli przecież zarówno Niemcy,jak i Polacy, Żydzi, protestanci, etc.
      I cieszy, że Niemiec, z pokolenia, które na II wojnę wpływu nie miało, mówi, że gdyby Hitler nie napadł na Polske, gdyby nie zbrodnie popełniane na Polakach, nie byłoby 'zbrodni wypędzenia Niemców' z ich wschodnich terenów, czyli naszych Ziem odzyskanych.
      To bardzo dobry kontekst, nie uważasz?

      Usuń
    2. Zdecydowanie! Tak właśnie trzeba by mówić o historii, by wyjść z dychotomii całkowite zapomnienie - wzajemne oskarżanie. Człowiek, ten wypędzony, jednostkowa tragedia ponad rasą, wyznaniem, kulturą. To skala mikro, w której każdy może się odnaleźć przy minimalnym wysiłku empatii. A w wielkiej skali: tragizm dziejów, poszczególne ludzkie historie niszczone, ścierane w machinie Historii.
      Trzeba mówić, nie oskarżać.

      Usuń
  14. Mogliby kopsnąć nieco uranu z powrotem, tak dla porządku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może wystapimy do Putina z petycją?
      :)

      Usuń
  15. Dotarłaś więc do Miedzianki, która po książce Springera śni mi się po nocach ;-)
    Planuję wycieczkę tam, gdy zacznie się prawdziwa wiosna.
    Żal, że Kupferberg/Miedzianka zniknęła, a raczej jeszcze znika. Taka jedna mała miejscowość, a odcisnęło się na niej piętno wszystkich wielkich zawieruch, które się nad Europą przetoczyły w XX wieku.
    Miejmy nadzieję, że pamięć o Miedziance nie zginie, jak tez o przenikających się losach ludzi, którzy w niej mieszkali.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zimą wszystko ukryte jest pod śniegiem, choć i tak widać górki i pagórki, dziury, latem będzie tego więcej, ale jak człowiek wie, co i gdzie tam było, to przeżywa to bardziej, jedź koniecznie!

      Usuń
    2. http://wroclaw.hydral.com.pl/test.php?miasto=494&start=0&tend=8

      zdjęcia Miedzianki, również te bardziej współczesne,
      pzdr. Magda
      ( Ze strony Heinza Kornemana - księga gości - link zamieszczony przez polskiego czytelnika)

      Usuń
    3. Mam z tymi zdjęciami kłopot;
      prawie wszystkie, które pojawiają się w internecie, prędzej czy później okazują się być tymi ze strony H.Kornemanna, pytanie czy są jego własnością?
      W księdze gości wyraził nawet zdziwienie, że na stronie hydralu ktoś je zamieścił, bez jego zgody.

      Korci mnie, żeby przeczytać książkę 'Kupferberger Gold', tylko nie wiem, czy można by ją do nas ściągnąć.
      Ostatecznie mogę podskoczyć do Goerlitz;)

      Usuń
  16. witam. jestem mieszkańcem Janowic, jeśli ktoś jest zainteresowany wycieczką pieszą po Miedziance to chętnie oprowadzę... opowiem także wiele ciekawych historii, także tych których nie ma w ksiązce. kontakt: toiletpope@wp.pl ... zapraszam. nie biorę za to żadnych pieniędzy, żeby była jasność - dla mnie to część mojej historii, którą należy przekazywać innych, aby historia nie miała prawa się powtórzyć

    OdpowiedzUsuń
  17. Jeździłem przez Miedziamkę w Sokoliki przed wielu laty, zanim dowiedziałem sie o zadziwiajacej historii tej miejscowości. Zawsze wydawała mi sie jakaś dziwna... Te budynki zupełnie nie pasowały do miejsca, w którym sie teraz znajdują. A ksiązka jest rewelacyjna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak mój mąż, który mieszkał w Bolkowie i tamte rejony znał bardzo dobrze, a o wszystkim dowiedział się dopiero z książki Springera.

      Książki się nie czyta, a pochłania:)

      Usuń
  18. Jeździłem do Miedzianki na kolonie w latach 60. To była urocza miejscowość. Ośrodek kolonijny był w pałacu. Pozdrawiam serdecznie wszystkich miłośników tej miejscowości. Ten pionowy głaz to obelisk ofiar I wojny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest jedno z tych miejsc, o których się nie zapomina.Ostatnio zauroczył mnie graniczący z Miedzianką Mniszków - cudo!

      Usuń
    2. zybi
      A ja chodziłem do kina, które było w gospodzie "Czarny orzeł" w Miedziance. Film miał tytuł "Skandergerg" i bardzo mi się podobał. Mieszkałem w Janowicach na ul. Partyzantów (Janowice Stare) w latach 1945 - 1958. Teraz mieszkam 500 km od Janowic ale często Je odwiedzam, ponieważ jest to miejsce mojego szczęśliwego dzieciństwa. Pozdrawiam

      Usuń
  19. Tytuł filmu był "Skanderbeg" oczywiście.

    OdpowiedzUsuń


Wszystkim dziękuję pięknie za komentarze, bez nich blog nie byłby tym, czym, mam nadzieję, jest - rozmową.
Staram się odpowiadać na bieżąco, czasem jednak nie mogę, ale zawsze - chcę;)


A, i czytam komentarze do starych postów:)