piątek, 19 października 2018

gdzie te kolory, czyli spacer w Masywie Trójgarbu


Masyw Trójgarbu to niewysokie, ale malownicze pasmo gór w sąsiedztwie Wałbrzycha, godzinkę jazdy z Wrocławia, świetne na spacer, zwłaszcza jesienny, kiedy człowiek szuka kolorów, bo dużo tu buków i innych liściastych;
bywa tu o tej porze ogniście :)
Wybraliśmy się więc w poszukiwaniu tychże i cóż - nie ma!
Jest zielono i żółto, a ja spodziewałam się wszelkich odcieni czerwieni i brązów, których, niestety, na lekarstwo:( co nie znaczy, oczywiście, że ich nie znalazłam, 
 c o ś   jest:)

wtorek, 25 września 2018

środa, 5 września 2018

lato z Margaret, czyli odkrywam Wybrzeże


Podoba się Wam?
Mnie nie i jeszcze raz nie - nie lubię reklam, a takich, które zasłaniają mi widoki, już szczególnie; mogę zrozumieć, że za reklamą idą pieniądze, ale są granice, jak widać, nie dla każdego. A tu gdzie się nie ruszysz, Margaret... Ale to tak na marginesie.

poniedziałek, 13 sierpnia 2018

tam i z powrotem, czyli Niedzica na sobotę

 
Z Krakowa do Niedzicy nie jest daleko, ok.110 km, w sam raz na krótki wypad, tam i z powrotem. Ostatnia sobota wydawała się być dniem odpowiednim na wycieczkę - po długotrwałych upałach  deszczowa noc miała przynieść ochłodzenie, była szansa na widoki, zatem w drogę.

I widoki były, nie rozczarowałam się...

wtorek, 31 lipca 2018

a ja wciąż jestem w drodze...


... co mnie cieszy, ale też ogranicza,
stąd zdjęcia, pojedyncze i na szybko, zamieszczam tylko na fb - podgląd w lewej kolumnie; można przewijać, nie trzeba wchodzić na fb, ale oczywiście zapraszam:)
Do Was zaglądam cały czas, a na blog przygotuję 'coś' więcej i obszerniej 'niebawem'...
...
Czy wam też blogger przestał przysyłać info o komentarzach pod starymi wpisami?
masakra z tym rodo:(


wtorek, 3 lipca 2018

dziura w ziemi albo Bełchatów, miasto Adama i Ewy?


Tak się zastanawiam, czy taka 'aneksja' pramatki i praojca, nawet tylko na potrzeby heraldyki, nie jest aby nadużyciem? I czym była podyktowana, bo przecież nie, chyba, ideą, jakoby bełchatowianie w linii prostej wywodzili się od Ewy i Adama? 
:)
Jak czytam w wikipedii przyjmuje się,  że "wybrano motyw wspólny dla przedstawicieli 3 religii i narodowości zamieszkujących Bełchatów (Polaków, Żydów i Rosjan)".

niedziela, 17 czerwca 2018

ale sztuka, czyli w MS², Ogrodowa 19



MS², 
czyli najmłodszy oddział łódzkiego Muzeum, przy ul.Ogrodowej 19, w kompleksie Manufaktury, otwarty "dla publiczności w 2008 roku jest miejscem ciągłej reinterpretacji największej w Polsce, międzynarodowej Kolekcji Sztuki XX i XXI wieku. Stojące u podstaw idei grupy „a.r.” marzenie o nowoczesności i twórczym życiu rozważane jest przez kolejne ekspozycje, łączące prace z początku XX wieku (m. in. Fernanda Legera, Maxa Ernsta, Hansa Arpa czy Kurta Schwittersa) z dziełami twórców działających po II wojnie światowej (m.in. Aliny Szapocznikow, Krzysztofa Wodiczki, Mirosława Bałki) oraz wyróżniających się artystów młodszego pokolenia z całego świata."

czwartek, 14 czerwca 2018

trochę sztuki, czyli o estetyce słów kilka


"Estetyka to piękna obecność znaczenia w dziele sztuki, a nie to, co się podoba! (...)
 Zresztą kto powiedział, że sztuka ma być ładna? Kto to wymyślił? I kto komu wmówił? 
Sztuka współczesna z założenia ma burzyć spojrzenie na pewne sprawy. 
Sztuka musi pewne rzeczy naruszać. 
Po to jest i za to się jej płaci, żeby potrząsała światem współczesnym. I dlatego oczekiwanie przyjemności i ładności powoduje blokadę."

wtorek, 29 maja 2018

noga w bucie, czyli czytam, oglądam i słucham (głównie Nosowską i... Korteza:)

Skłamałabym mówiąc, że się nudzę, czy jakoś specjalnie cierpię;
owszem, dni spędzam głównie w pozycji horyzontalnej, ale przecież jeść co mam (pan mąż dba), nie narobię się (owszem, gotuję co nieco, ale przecież nie sprzątam, nie dźwigam, a leżeć cały czas się po prostu nie da), a naczytam się, naoglądam, nasłucham, że hej i ho, czyli za wszystkie czasy. Nadrabiam zaległości, wracam do starych i ulubionych, a nieco zapomnianych tytułów, sięgam po nowe, te literackie i te muzyczne.
 

niedziela, 20 maja 2018

każde futro ma swój koniec, czyli na zamku w Raciborzu

Celem tegorocznego, majówkowego wypadu był Cieszyn i jego czeskie okolice, ale po drodze zamierzaliśmy zatrzymać się na chwilę w kilku miastach - pierwszym na liście (i ostatnim, jak się okazało) był Racibórz. Oczywiście czas 'w drodze' jest zawsze ograniczony, więc w planach był jedynie spacer po ścisłym centrum - rynek, zamek, bulwar nad Odrą chcieliśmy zobaczyć i zobaczyliśmy. 
 Kilka zdjęć, bardzo proszę;