Jakieś pytania...?
czyli subiektywny przewodnik - po całej Polsce latem, po Dolnym Śląsku i Sudetach przez cały rok, a czasem po czeskiej stronie.. zawsze Hondą;)
środa, 15 stycznia 2014
niedziela, 12 stycznia 2014
a góry....
... wyglądały tydzień temu tak;
jak jest dziś, nie wiem, bo cały weekend przesiedziałam w domu:(
Podobno idzie mróz, ma nawet sypnąć śniegiem, a za chwilę zaczną się ferie, ale część tych, co jeszcze we wrześniu zarezerwowali noclegi w Sudetach już rezerwacje odwołuje i wybiera się w Alpy, bo tam śnieg pewny, a nartostrady przygotowane, tak przynajmniej mówią w telewizorze, no chyba, że kłamią..?
Mnie tam rybka, nie jeżdżę, ale jak ta zima dalej taka jesienno-wiosenna będzie, z tą huśtawką temperatur i ciśnienia i wiatrami, to ja się wykończę;(
Póki co, uciekam w lekturę,
czego i Państwu życzę, bo jak się nie ma co się lubi, to najlepiej poczytać - nic tak nie poprawi nastroju, jak dobra książka;)
środa, 8 stycznia 2014
jesień to, czy wiosna, bo przecież nie zima...?
Czy tak powinien wyglądać w styczniu park?
Ni to jesień, ni to wiosna, niby słonecznie, a szaro, buro..
dzieci powinny śnieżkami się bawić;
biały pies zamiast bałwanka?
Nie wiem, jak Wam, ale mnie ta letnia zima-nie-zima, okropnie doskwiera, jest mi za ciepło, mój organizm buntuje się przeciwko jesienno-wiosennym temperaturom w styczniu.
Mam nadzieję, że spełnią się obietnice prognostyków i zima przyjdzie niebawem.
Mam nadzieję, że spełnią się obietnice prognostyków i zima przyjdzie niebawem.
Wiem, wiem, nie wszyscy tęsknią za mrozami i śniegiem, ale czyż nie one są naturalnym stanem pogodowym o tej porze roku?
Chcę zimy i tego będę się trzymać!
Chcę zimy i tego będę się trzymać!
środa, 1 stycznia 2014
Kulesza na stary rok, czyli noworoczne życzenia
Ostatnie dni starego roku spędziłam w Krakowie i do domu wracałam w sylwestra.
Już wjeżdżając na autostradę przypomniałam sobie, że nie mam nic ciekawego do słuchania, więc za bramkami A4 skręciłam na stację benzynową, żeby kupić jakiegoś audiobooka.
Wybór nie był powalający, ale też i oczywisty - co prawda tytuł i nazwisko autorki nic mi nie mówiło, poza skojarzeniem 'skandynawskim', za to nazwisko lektorki tak i to dużo.
Jest ktoś, kto nie lubi Agaty Kuleszy?!
Mnie zachwyca od kiedy ją po raz pierwszy zobaczyłam, czyli od "Pensjonatu pod różą".
Serial 'błahy', ale z niezłą obsadą, niektóre role, to prawdziwe perełki, jak choćby ta Joanny Wizmur, czy właśnie Kuleszy - jeśli ktoś widział, to wie, o czym mówię.
Teraz też - w roli lektorki jest rewelacyjna!
Co do samej lektury uczucia miałam początkowo mieszane, bo pierwsze dwie godziny zmieściłabym w jednej, najwyżej - autorka bardzo szczegółowo przedstawia poszczególnych bohaterów i sytuacje, zbyt, jak mi się wydawało, przeleciała mi też przez głowę myśl, że tę akurat książkę powinien czytać jednak mężczyzna, ale - po przyjeździe do domu i ogarnięciu się, popołudnie i wieczór sylwestrowy spędziłam głównie na .. słuchaniu "Niewidzialnego":)
Kulesza nie tylko głos ma piękny, ona posługuje się nim mistrzowsko, buduje nastrój równie sugestywnie, co autorka książki.
Polecam, jeśli ktoś lubi kryminały skandynawskie, podwójnie.
A Wam wszystkim tu zaglądającym,
stale i sporadycznie,
życzę
SAMEGO DOBREGO I NAJLEPSZEGO
w 2014 roku,
a w każdym razie, żeby ten rok był lepszy od poprzedniego, a na pewno nie gorszy.
Nie, jednak - lepszy!
:)
poniedziałek, 23 grudnia 2013
niedziela, 22 grudnia 2013
wtorek, 17 grudnia 2013
powoli...
... wracam:)
Gdyby kogoś interesowało, co robię, to proszę:
czytam, oglądam, stawiam pasjanse, jeżdżę, piszę maile, czytam, stawiam pasjanse, oglądam filmy, piszę, jeżdżę, czytam, czytam...
O, tu widać;

W przerwach też jem, śpię i pracuję, ale to wiadomo, to się n i e l i c z y ...
Zdjęć nadal nie robię, ale już do nich zaglądam, więc może po Nowym Roku...?
Dziękuję wszystkim za dobre słowa, podtrzymywały mnie na duchu, podobnie jak rady, co i jak zrobić, żeby się nie dać, kilka zastosowałam, chyba pomaga:)
Co by tu jeszcze...
Ha, cieszę się, że jesteście:)))
.. cieszę się, że jestem:)
wtorek, 19 listopada 2013
?!
Jak to jest - moja ulubiona pora roku, a czuję się fatalnie:(
Nawet nie fizycznie, mimo zmiennej pogody, ale psychicznie.
Nawet nie fizycznie, mimo zmiennej pogody, ale psychicznie.
Nic mi się nie chce, aparatu nie miałam w ręce od kilku tygodni, do zdjęć wakacyjnych nawet nie zaglądam, po blogach znajomych i zaprzyjaźnionych prześlizguję się wzrokiem, komentuję czasem, częściej nie, pościągane książki wertuję, filmy przeglądam, zamiast oglądać, nawet gadać mi się nie chce...
No dupa, po prostu dupa;(
Koło ratunkowe zarzucam
...
...
niedziela, 10 listopada 2013
a może by tak nad Niesłysz...?
Kiedy za oknem robi się tak smętnie i mokro, jak to bywa tylko w listopadzie, to, choć jesień jest moją ulubioną porą roku, a za upałami nie tęsknię, chętnie przywołuję letnie obrazy,
a jezioro Niesłysz kusi, nie tylko żeglarzy,
zatem może wrócimy,
na chwilę..?
:)
:)
... choć, przyznam otwarcie, takich spędów nie lubię:(
sobota, 2 listopada 2013
smętnie na Smętnej ..?
W okolicy 1 listopada bywam na wrocławskich cmentarzach.
Ten najbliższy, też z największą ilością grobów znajomych i rodzinnych, jest przy ul.Smętnej, jedyny na Wielkiej Wyspie, kameralny, pięknie położony nad Odrą.
Cmentarz nie jest stary, powstał w 1928 roku, jako nekropolia parafii ewangelickich, obecnie pod zarządem parafii Świętej Rodziny.Autorem projektu był wrocławski architekt krajobrazu Paul Hatt, kaplicy architekt Erich Grau.
Jednym z najbardziej znanych wrocławian pochowanych tutaj, jest prof.Hugo Steinhaus, wybitny matematyk; jego grób, przy alejce prowadzącej od bocznego wejścia, na polu 12, nietrudno znaleźć.
Znanych wrocławian spoczywa na sępoleńskim cmentarzu więcej, wikipedia wymienia jeszcze 40 nazwisk.
Nagrobków starych i zabytków tu nie znajdzie, te, które sfotografowałam, zwróciły moją uwagę nazwiskiem, formą.Przyznam, że najbardziej zaciekawiły mnie dwa groby, jeden 'niezapomnianych ' Else i Anne Schiwik - pierwsza zmarła w 1939 roku, druga, mimo że jej imię i nazwisko z datą urodzenia znalazły się na nagrobku, nie została już tu pochowana;
drugi - nagrobek-tablica, wciśnięty za drzewo, z zatartym, ledwie czytelnym nazwiskiem Emma Wuttke.
Znalazłam jeszcze kilka grobów z nazwiskami niemieckich mieszkańców Wielkiej Wyspy - na wszystkich świeciła się bodaj jedna lampka, czasem więcej.
Uwagę przyciągają też pomniki;
najbardziej znane, to ten upamiętniający straconych w 1945 roku we Wrocławiu świętokrzyskich partyzantów Armii Krajowej, symboliczny grób ks. J.Popiełuszki i, najnowszy chyba, niewielki, poświęcony pamięci dzieci nienarodzonych - każdy, kto tu był, pamięta je, na pewno.
Zdjęcia nie są nowe, zrobiłam je dwa lata temu, w listopadowy pogodny dzień, ale czy ma to jakieś znaczenie?Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że czas na cmentarzu upływa w o l n i e j ...
Zapraszam na spacer...
Ten najbliższy, też z największą ilością grobów znajomych i rodzinnych, jest przy ul.Smętnej, jedyny na Wielkiej Wyspie, kameralny, pięknie położony nad Odrą.
Cmentarz nie jest stary, powstał w 1928 roku, jako nekropolia parafii ewangelickich, obecnie pod zarządem parafii Świętej Rodziny.Autorem projektu był wrocławski architekt krajobrazu Paul Hatt, kaplicy architekt Erich Grau.
Jednym z najbardziej znanych wrocławian pochowanych tutaj, jest prof.Hugo Steinhaus, wybitny matematyk; jego grób, przy alejce prowadzącej od bocznego wejścia, na polu 12, nietrudno znaleźć.
Znanych wrocławian spoczywa na sępoleńskim cmentarzu więcej, wikipedia wymienia jeszcze 40 nazwisk.
Nagrobków starych i zabytków tu nie znajdzie, te, które sfotografowałam, zwróciły moją uwagę nazwiskiem, formą.Przyznam, że najbardziej zaciekawiły mnie dwa groby, jeden 'niezapomnianych ' Else i Anne Schiwik - pierwsza zmarła w 1939 roku, druga, mimo że jej imię i nazwisko z datą urodzenia znalazły się na nagrobku, nie została już tu pochowana;
drugi - nagrobek-tablica, wciśnięty za drzewo, z zatartym, ledwie czytelnym nazwiskiem Emma Wuttke.
Znalazłam jeszcze kilka grobów z nazwiskami niemieckich mieszkańców Wielkiej Wyspy - na wszystkich świeciła się bodaj jedna lampka, czasem więcej.
Uwagę przyciągają też pomniki;
najbardziej znane, to ten upamiętniający straconych w 1945 roku we Wrocławiu świętokrzyskich partyzantów Armii Krajowej, symboliczny grób ks. J.Popiełuszki i, najnowszy chyba, niewielki, poświęcony pamięci dzieci nienarodzonych - każdy, kto tu był, pamięta je, na pewno.
Zdjęcia nie są nowe, zrobiłam je dwa lata temu, w listopadowy pogodny dzień, ale czy ma to jakieś znaczenie?Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że czas na cmentarzu upływa w o l n i e j ...
Zapraszam na spacer...
Ciekawe, czy tego roku też tyle śmieci zostanie...?
Subskrybuj:
Posty (Atom)





















































