środa, 2 maja 2012

upał w górach

Upał w górach jest trudny do zniesienia;


 dopada nawet w lesie, 


 nawet jeśli człowiek zamoczy nogi w strumieniu,


czy znajdzie się w zasięgu nieco chłodniejszego powietrza w pobliżu wodospadu,


nawet, jeśli znajdzie jeszcze - powyżej 1000m.n.p.m - trochę śniegu.


a w schronisku napije się orzeźwiającego płynu,


nawet wtedy trudno jest górski upał wytrzymać.
Ale - jest coś gorszego od upału w górach;
 to konieczność pozostania w domu, bo się naciągnęło ścięgno albo mięsień i nie można chodzić:(
wtedy można ewentualnie spróbować przemieścić się kolejką, np.Izerską,
 
 
do Korenova i tam, w malowniczych okolicznościach przyrody, dojść do wniosku, że wejście na wieżę widokową trzeba sobie odpuścić, że tym razem można tylko popodziwiać krajobraz najbliższy, czyli rzeki Izery
(jest ktoś, kto nie chciałby mieć domu w takim miejscu? ),


a wieczorem zjeść, już w chłodzie, a nawet wręcz zimnie, nad huczącym Kamieńczykiem, całkiem dobrą kolację u nieortograficznego Hochoła w Szklarskiej Porębie.


Tak było wczoraj i przedwczoraj, a dziś, zamiast przemierzać Góry Izerskie wszerz i wzdłuż, siedzę w pokoju i leczę nogę;(
Słabą pociechą jest mi upał za oknem, którego tu w środku nie czuję, ale wiecie co?
wolałabym już zdychać na upale, niż siedzieć w domu w środku gór;
dobrze, że choć dostęp do netu mam...

21 komentarzy:

  1. Domek jest kapitalnie położony, ale chyba podczas każdej powodzi trząsłbym spodniami. Upał na nizinie też jest kiepski. W Słońsku momentami czułem się jak... na patelni ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, upał wszędzie jest trudny do zniesienia, chyba ze ma się dwadzieścia lat i wiatr we włosach;)
      Domkiem bym nie pogardziła - nie sądzę, żeby Izera na tym etapie swej wędrówki była groźna.

      Usuń
  2. Piękne widoki, a potoki malownicze. Pomimo upału chętni bym się wybrał na górskie ścieżki. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno 'chcieć to móc';)
      Pozdrawiam.

      Usuń
  3. Tam upał, a u nas grube bluzy od strony północnej to mało...
    Niech ta noga szybko dochodzi do siebie, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wolałabym bluzę, ale nie mam wyboru;)
      Noga powoli dochodzi, dzięki:)

      Usuń
  4. przede wszystkim, pozdrowienia dla nogi.
    domek? oczywiście, że chciałoby się mieszkać. ale nie tylko w nim, nie tylko w takim miejscu, więc nie na stałe, nie na całe życie.
    a co do upału, to dopiero gdy jest upał, czuję że żyję :-) szkoda, że zanosi się na zmianę pogody...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noga dziękuje;)
      Z domkiem masz rację, cały czas odpada, wiesz,jak Izera tam hałasuje?
      zwariowałabym!

      I mówisz, że będzie chłodniej?
      już się cieszę:)

      Usuń
  5. Ewo, szybkiego dojścia do sprawności i zdrowotności życzę :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Czasami w górach można odpocząć od upału ale jak widać nie zawsze. Domek cudny. Życzę szybkiego powrotu do zdrowia !

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny wodo-spadek i kolejka! ALe mimo wszystko chyba lepszy upał w górach niż w mieście :)

    OdpowiedzUsuń
  8. jak najszybszego powrotu do pelnej sprawnosci, umiarkowanych temperatur i wspanialego swiatla ... :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Domek- cudny, wodospady- nadzwyczajne, widoki- do zakochania! Opiekuj się nogą! :) BBM

    OdpowiedzUsuń
  10. a może nogę wyleczysz w zimnym strumieniu? :-)
    tylko trzeba było od razu, w drodze...

    OdpowiedzUsuń
  11. ja upał lubię, zawsze i wszędzie, nie mam zażaleń na temp powyżej 25st :) współczuję "zepsutej" nogi, niech szybko wraca na górskie ścieżki w pełnej formie! pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dzięki za wszystkie zyczenia;

    noga ma sie lepiej, pogoda się poprawiła, czyli po dzisiejszej burzy i deszczu jest chłodniej, miejmy nadzieję, że jutro będzie bezburzowo i pogodnie, ale nie gorąco, czego zyczę sobie i Wam, z pominięciem Lidki, której zycze temperatury 30 stopni;)

    Piotrze, zastanawiam się, czy nie zaszkodziło mi własnie moczenie nogi w lodowatym strumieniu - nic innego mi nie przychodzi do głowy, bo żadnego urazu nie było.

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękne zdjęcia. Tęsknię za górami. Ale na razie jeżdżę na rowerze po nizinach, a góry za jakiś czas ;-)
    Miło, że mogę powędrować trochę z Tobą wirtualnie ;-)
    Szybkiego wyleczenia nogi życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już lepiej, choc jeszcze pobolewa, miejmy nadzieję, że do wesela się zagoi...
      ...a wesele tuż, tuż;(

      Usuń
  14. Ojjjj! :-((
    No to źle się stało z tą nogą... Mam nadzieję, że to jednak nic poważnego.
    Ale i tak szkoda tych pięknych okoliczności przyrody (choć ja też upałów nie lubię).
    W takim razie powrotu do zdrowia i do pieszych wycieczek życzę!

    OdpowiedzUsuń


Wszystkim dziękuję pięknie za komentarze, bez nich blog nie byłby tym, czym, mam nadzieję, jest - rozmową.
Staram się odpowiadać na bieżąco, czasem jednak nie mogę, ale zawsze - chcę;)


A, i czytam komentarze do starych postów:)