czwartek, 14 czerwca 2012

od środy nowy właściciel, czyli pałac w Żelaźnie


Zdążyliśmy niemal w ostatniej chwili, bo w niedzielę przed środą, od której, jak nam powiedzieli miejscowi, zmienić się miał właściciel pałacu i wstęp miał być wzbroniony.

Ciekawe, który to już z rzędu pan na włościach;
miał ich pałac w Żelaźnie kilku, bo najpierw tego, który go postawił pod koniec XVIII wieku (F.A.Hoffmann), potem tego, który wdowę po nim poślubił (von Biberstein), potem tego, który go od nich kupił (H.D. Lindheim), potem tego, któremu jego synowie pałac sprzedali (von Loebeck), potem ...
Po II wojnie światowej w pałacu mieściła się składnica muzealna,  potem dom wczasowy, co teraz tu będzie?
Na razie widać, że nic się nie dzieje, resztki dawnej świetności są, nieco zmodernizowane po peerelowsku, niestety.
Park jest piękny, podobno z cennymi okazami, przedzielony rzeczką - kanałem, odprowadzającym niegdyś wodę z Białej Lądeckiej do przędzalni w sąsiednich Krosnowicach.
O właścicielu przędzalni, wspomnianym już panu Lindheimie mówiono, że majątkiem bił samego Rothschilda na głowę.
Zainteresowanych odsyłam do strony pałacu, a wszystkich zapraszam do parku i 'na pokoje';)











Smętne resztki, czyli pusty basen i miejsce biesiadne;(
wchodzimy do środka;









Przeszłość daleka miesza się tu wszędzie z ta nieodległą, tworząc niekoniecznie udany mariaż...







Pusta oranżeria, nietypowo, bo na piętrze;
za oknem, z drugiej strony, zabudowania gospodarcze, w niezbyt dobrym stanie,



a całkiem z boku toczy swe wody Biała Lądecka - dziś leniwie, bywa że gwałtownie i niszczycielsko, jak to było w 1997 czy 2009 r. 


I to już koniec spaceru po Żelaźnie;
żałuję, że nie mam zdjęć wsi, bo spodobała mi się bardzo, może jeszcze kiedyś zjedziemy z głównej drogi...?
jak widać, warto;)

 ..............................

sierpień 2013

Jest !
jest w necie oferta nowych właścicieli:

59 komentarzy:

  1. Może pałacyk odżyje pod rządami nowego właściciela i wypięknieje? Oby tak się stało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miejmy nadzieję, bo szkoda by go było;
      będziemy monitorować;)

      Usuń
  2. park piękny, pogoda takoż ;-)
    co do nieruchomości właściwej mam mięszane zdanie - te pozostałości wypoczynku zbiorowego są zabawne (żółto czarna linia na kamiennych schodach!) ale i z lekka paskudne :-D
    kiedyś trafiłem do podobnego "odzysku" pod Warszawą - mix belle epoque z PRLem.
    cóż, ciekawe co właściciel z tego wysmaży...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten mix jest dośc paskudny, powiedzmy sobie szczerze, no ale może nowy właściciel pójdzie z duchem czasu i odnowi w stylu.
      Pozyjemy, zobaczymy.

      Usuń
  3. Kiedy o mnie znów pomyślisz,
    to też proszę wspomnij sobie,
    że dziękuję Ci za wszystko
    i życzliwa jestem Tobie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Faktycznie, mariaż kompletnie nieudany, dobrze by się stało gdyby zniknęły te "komunistyczne" zabytkowe meble no i ten podjazd we wzorek "plaster miodu" z minionej epoki, łza się w oku kręci...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez tak myślę, że dobrze by było;)

      Usuń
    2. "plaster miodu" młody człowieku to nie jest wymysł epoki socjalizu.Doradzam poczytac hasło inr. Trylinski i wtedy się dowiesz ze te plastry miodu to największy wkład polskiej myśli w swiatowe budownictwo.

      Usuń
    3. Drogi Anonimie, ani Sukienka, ani ja nie jesteśmy - przyznaję, że niestety - młodym człowiekiem, może dlatego nie lubimy plastrów miodu (mamy skojarzenia z minioną epoką?), nawet,jeśli sa one osiagnięciem polskiej mysli technicznej, ja chyba w ogóle za betonem nie przepadam..
      Ale dziękuję za informację, moja wiedza poczuła się wzbogacona o nowe nazwisko i nową nazwę:)

      I proszę - podpisuj się, choćby tylko z imienia, miło się gada z nie-anonimami;)

      Usuń
  5. Oszszszszsz Tapczany jak z ośrodka FWP w latach 70-tych. Albo jak z zabytkowego domu wczasowego "Magnolia" w Szczawnie-Zdroju (polecam miłośnikom hardkoru).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie więcej takich by się w naszych wspomnieniach znalazło;)

      Usuń
  6. Bo tak to juz niestety w zyciu z tymi mariazami bywa, ze niekoniecznie sa udane;))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale pocieszmy się, że bywają i udane...?
      :)

      Usuń
    2. Wlasnie takie mile pocieszenie na pocztek nowego tygodnia bylo mi potrzebne:)

      Usuń
  7. No tak, też przypomniały mi się wczasy z PRLu, tak jak Marcinowi. Ba, dwa lata temu z własnej woli na jedną nockę zawitalim do czegoś podobnego, z taką ogromną stołówką, ceratą i obowiązkowym kompotem na deser :)
    A samo miejsce musiało kiedyś wyglądać pięknie. I oby znowu tak wyglądało!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ceratę znaleźć można jeszcze gdzieniegdzie, że nie wspomnę o kompocie;)

      Usuń
  8. Grzybek na placu koło zabudowań gospodarczych, to gołębnik?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak wyglada, ale z bliska nie widziałam.

      Usuń
  9. Ależ mieliście szczęście! Pałac piękny i jak rzadko kiedy zachował trochę z oryginalnego wnętrza. Pozostaje trzymać kciuki, żeby ten następny właściciel przywrócił dawną świetność pałacowi, jak na przykład stało się z pałacem w Pakoszowie koło Jeleniej Góry http://www.palac-pakoszow.pl/

    OdpowiedzUsuń
  10. Poszłam za linkiem - rewelacja - nie kojarzyłam go; popatrz, ile jest takich miejsc na samym tylko Dolnym Śląsku.

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękne pałacowe wnętrza, nic tylko wyobrazić sobie oranżerię pełną kwiatów i nowego właściciela w fotelu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe, co na to rzeczywistośc;)

      Usuń
  12. Kolejna udana wycieczka, bardzo ciekawy obiekt, do tego udało Ci się dostać "na pokoje". Mm nadzieję, że wreszcie obiekt trafił na dobrego mecenasa i wkrótce będzie cieszył pełnym blaskiem. Uśmiałem się na te wspomnienia z PRL, tak kiedyś się spało w ośrodkach wczasowych i jakoś nikt nie narzekał. Łazienka w pokoju - jakieś żarty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeździło sie na kolonie;0

      Usuń
  13. niewykluczone, ze ten peerelowski styl otrzyma kiedys uczona nazwe, a Twoj blog stanie sie zrodlem wiedzy dla studiujacych przemiany w architekturze XX i kolejnych wiekow ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I w ten oto sposób przejde do historii;)

      Usuń
  14. no proszę, zdążyłaś na ostatnią chwilę...piękne wnętrza, ornamenty, kominki, tylko...te rodem z czasów PRL stoliczki i krzesełka, brrrr, profanują ten obiekt...
    Serdeczności!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę te wnętrza ogołocone, ale miejmy nadzieje, ze nowy własciciel stanie na wysokości zadania, pozyjemy, zobaczymy.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  15. Miejsce na hotel czy dom wczasowy wymarzone, tylko odrestaurowanie całości wymagałoby nie lada kasy! BBM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nowy właściciel ma?
      powinien, jesli porywa na cos takiego.

      Usuń
  16. Jednak w Wielkopolsce (przynajmniej w tej części, którą ja dobrze znam) nie ma takich opuszczonych zabytków.
    Wszelkie pałace i zamki są tam zagospodarowane, nie koniecznie w charakterze w jakim by się te budowle chciało widzieć, ale lepsza w pałacu szkoła i pałac odnowiony, niż niszczejące ruiny.

    OdpowiedzUsuń
  17. Był ktoś na wieży rycerskiej w Żelaznie? Dostępna? Warto?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedostepna, w sensie zwiedzania, dostepna, czyli mozna zobaczyć i obejśc - kilka wpisów wczesniej zerknij.

      Usuń
  18. czy znas ktoś nazwisko nowego właściciela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nowy właściciel związany jest z Grupą Hotelową Tanzanit. Już bardzo dużo się zmieniło. Zarówno wnętrze pałacu - odrestaurowane zostało na razie pierwsze piętro ( sale balowe, biblioteka ) teraz trwa odnawianie podłogi w korytarzu oraz dół pałacu przechodzi remont. Na szczęście nowy właściciel - a właściwie właścicielka, bardzo dba o to, aby wrócił on do dawnej świetności zamiast zmieniać go w jakiś nowoczesno - barokowy twór. Do dawnej świetności będzie doprowadzony również park, który ostatnio został sklasyfikowany drzewie po drzewie przez organ dendrologiczny i powstał projekt przywrócenia go do dawnego wyglądu. Jak tylko będę mięć nowe informację chętnie podzielę się na blogu :-). Na razie czekamy co dalej. A i pałac jest otwarty dla zwiedzających właściciele chętnie opowiadają o obiekcie, mając kontakt z rodziną Lubecke, która była ostatnim dziedzicznym właścicielem. Ostatnio ponoć została otwarta nawet restauracja grillowa na dole. Trzeba pojechać i sprawdzić.

      Usuń
    2. Pierwsze piętro było odrestaurowane przed zmiana właściciela. Porównaj zdjęcia z lat 2000- 2012( poszukaj w necie). Niewiele się zmieniło. W pałacu od lat były organizowane wesela, więc goście, którzy tam bywali mają porównanie. A poza tym w tak krótkim czasie nie byli by w stanie tyle zrobić. To wymaga czasu. Chwała nowym właścicielom, że chcą kontynuować rozpoczęte dzieło ale to już twa od lat. I podziękujmy tym, którzy przez lata dbali Pałac w Żelaźnie.
      Pozdrawiam

      Usuń
  19. a bywałem w żelaźnie jako pracownik huty bobrek. jeździło się tam jako dozur przy remońcie obiektu. a później na różne imprezy.mam wiele miłych wspomnień. ale kiedy zajechałem tam w latach 80 łzy cisnęły się same do oczu. w okolicy jest jeszcze jeden zamek ale chyba teraz to już nawet nie jest ruiną. pozdrowienia dla zakochanych w zabytkach z tego terenu

    OdpowiedzUsuń
  20. przepraszam za "dozur" to miał być żart. dziennie rano był konieczny żur, który przygotowywały p. kucharki po wieczornych obradach nad postępującym remontem. hahaha

    OdpowiedzUsuń
  21. No to co, że tapczaniki w pokojach z czasów PRL-u? To co,że pokoje bez łazienek? Ważniejszy od tych przyziemnych spraw był klimat tego zamku, a także przyzwolenie byłego Kierownika p.Mariana, do zwiedzania i nieograniczonego podziwiania pozostałych z dawnych czasów fresków, sztukaterii i innych zabytków.
    Pałac, park, oranżeria i wieża, to niezapomniane wrażenia dla każdego, kto miał to szczęście, by przez kilka nocy mógł tam nocować, za przystępną cenę, w czystej pościeli i korzystać ze smacznych i niedrogich! posiłków, przygotowywanych przez zamkową kuchnię.
    Gościliśmy w Pałacu kilkakrotnie. Stanowił on doskonałą bazę wypadową do zwiedzania przepięknej Kotliny Kłodzkiej i jej urokliwych miasteczek, twierdz, gór, skałek.
    Chciałabym wierzyć, że nowy właściciel nie zrobi z tego Pałacu kolejnego, dochodowego, 5-cio gwiazdkowego hotelu, a spróbuje go odrestaurować i choćby za opłatą, udostępnić turystom, bo niewiele już takich obiektów, pozostało w Polsce do zwiedzania dla naszych dzieci i wnuków.
    Powodzenia!!

    OdpowiedzUsuń
  22. Też bym chciała w to wierzyć, ale jakoś wątpię...
    Sprawdzę przy okazji.

    OdpowiedzUsuń
  23. Właśnie skończyłam oglądać film "Afonia i pszczoły". Kilka ujęć przyciągnęło bardziej moją uwagę, ale nie grą aktorską, lecz wnętrzami. Eureka - przecież to pałac w Żelaźnie! Spędziłam tam wiele czasu i mam ogromny sentyment do tego miejsca a czas najwyraźniej nie zatarł jego obrazu w mojej głowie.
    Cóż, takie były wtedy czasy, że do tak klimatycznych miejsc wprowadzało się ówczesny standard domu wczasowego. Duch tego miejsca jednak przeżył i teraz sama mając doświadczenia z branży hotelowej trzymam kciuki za nowych właścicieli, by poprzedniego tzw. PRL-owskiego wyposażenia nie zastąpili dzisiejszym beżowo-kanciastym trendem widocznym w większości tego typu obiektów. Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ups zapomniałam o podpisie - już się poprawiam. Natalia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Natalio:)

      Nie strasz, proszę, wizja beżowo-kanciastego trendu nie jest najmilsza, masz rację:(
      Miejmy nadzieję, że nowi właściciele wykażą się i gustem, i wyobraźnią, pytanie brzmi - kogo do siebie zaproszą, inaczej mówiąc, jaki pułap cenowy wyznaczą...
      Mniejsza o to zresztą, byle pałac uratowali!Jak będzie okazja, sprawdzę.

      A wiesz, że filmu nie oglądałam? próbowałam, ale chyba nie jestem wielbicielką Kolskiego, wstyd mi wręcz, bo lubię filmy dla myślących;)
      Może teraz się skuszę, skoro mówisz, że Żelazno widać.
      Pozdrawiam, Ewa

      Usuń
    2. Natalio, znalazłam najświeższe informacje o pałacu i dodałam do wpisu link:
      http://www.palaczelazno.pl/

      :)

      Usuń
  25. Większość prac renowacyjnych Pałacu było wykonanych zanim zmienił się właściciel i trwały one od lat. Szkoda, że nie mówi się o tym. Jeśli porówna się zdjęcia z tej strony (a wynika, że są zrobione przed zmianą właściciela) a umieszczone na stronie pałac Żelazno- dokładnie to widać (np. schody, sufity...)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, zdjęcia zrobiłam jak w tytule - przed środą, od której miał być nowy własciciel.
      Dziękuje za info, ale prosze o podpisywanie się:)

      Usuń
    2. Nowy właściciel jak oprowadza po pałacu to opowiada tak jakby sam wszystkiego dokonał, a jest to zasługa poprzednich właścicieli. Lata żmudnej i precyzyjnej pracy. Jeśli odwiedziłabyś teraz pałac to sama zauważysz, ze niewiele się zmieniło we wnętrzu przez te 18 miesięcy.
      Pozdrawiam
      Sentymentalna

      Usuń
    3. Może mi się uda?
      Lubię wracać do miejsc, w których coś mnie zainteresowało, tylko że z czasem uzbierało się ich tyle, że zaczynam sie gubić.
      No i z czasem bywa krucho, bo jest tyle innych, w których jeszcze nie byłam, a chciałabym..

      Dzieki za informacje, zapraszam nieustająco, tez w te inne miejsca, które tu pokazuję:)

      Usuń
  26. Byłem tam na koloniach letnich i na zimowisku, to było jakoś tak na przełomie 60tych i 70tych lat, piękne miejsce, pamiętam któregoś dnia otrzymaliśmy po woreczku i poszliśmy na pole ziemniaków zbierać stonkę ziemniaczaną, dla miastowych to też była atrakcja i wiele miłych wspomnień z tamtego okresu mam do dziś, pozdrawiam. Piotr/

    OdpowiedzUsuń
  27. Słynna stonka, która zrzucali imperialiści?Choć nie, tamta była chyba w latach pięćdziesiątych:)
    Takie wspomnienia każdy ma chyba z dzieciństwa, ja np. pamietam, że najfajniejszą rozrywką wakacyjną było pasanie krów i łażenie gołymi stopami po rżysku:)))

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie wracajcie - jeśli nie chcecie płakać.
    Park przetrzebiony ( ogromne , zdrowe drzewa, np ponad 120 letnie sosny - powycinane), ściany w pałacu wytapetowane tanimi tapetami pewnie z Castoramy, gdzieniegdzie wykończone "stiukami" ze ... styropianowych listew, drewnopodobne karnisze w oknach, tania ceramika i armatura w łazienkach, na stolikach w restauracji wazoniki z Ikea, i remont trwa... Tak, prawdziwa renowacja i doprowadzenie do dawnej świetności to ogromne pieniądze i wielka pasja, ale czy warto schodzić do aż takich kompromisów ? co za szczęście, że w pałacu zostało naprawdę wiele z dawnych lat, piękne podłogi w reprezentacyjnej części, kominki, oryginalne drzwi i okna - nowy właściciel zapewne wstawiłby drewnopodobne plastiki ;(

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie wiem, co powiedziec, szkoda...
    Za renowację takich pałaców powinni się zabierac ludzie z polotem i kasą, cóż, póki nie zobaczę na własne oczy, głosu nie zabieram.

    OdpowiedzUsuń
  30. Potwierdzam: nie wracajcie, jeśli nie chcecie płakać. I dodam - lub przeżyć wstrząsu estetycznego. Poza tym, co opisano wyżej i przetrzebionym parkiem, na trawniku od frontu straszy koszmarek radośnie nazwany "Park Miniatur". Osobiście mam niedosyt - brakuje tylko ogrodowych krasnali :(

    OdpowiedzUsuń
  31. Kurcze 1959r [miałem 11 lat] kolonie z Zakładów Azotowych w Chorzowie .Na Śląskim był mecz Polska - Hiszpania .Między wieżą a wejściem do pałacu położyli taki wielki głosnik tubowy przez który słuchalismy transmisji meczu.Żal tego dworca i tego pięknego pałacu.Pamiętam jeszcze że między stacją a pałacem była kapliczka z piszczelami i pamiętam jeszcze powódż w Żelażnie .

    OdpowiedzUsuń


Wszystkim dziękuję pięknie za komentarze, bez nich blog nie byłby tym, czym, mam nadzieję, jest - rozmową.
Staram się odpowiadać na bieżąco, czasem jednak nie mogę, ale zawsze - chcę;)


A, i czytam komentarze do starych postów:)