wtorek, 26 czerwca 2012

muzeum powozów w Galowicach - koniecznie!



Wiecie, co to jest omnibus?
To ten pojazd na zdjęciu wyżej, czyli kryty, czterokołowy, wieloosobowy miejski pojazd komunikacyjny na 10-16 osób.*
Ale - omnibus to też człowiek wszechstronny, o wiedzy i umiejętnościach ponad przeciętną.
A co może powstać w wyniku spotkania jednego z drugim?
Ha - muzeum powozów!
I powstało, w Galowicach pod Wrocławiem, dzięki pasji i wizji jednego człowieka,Tadeusza Kołacza.
Tak sam o tym pisze na stronie Fundacji Gallen, którą stworzył i której zapisał swe zbiory, bo:

"Kolekcjonowanie ma sens, jeżeli dostarcza radości innym, a najlepiej jeszcze jak stwarza możliwości edukacyjne.
Dlatego w 2002 roku założyłem Fundację Gallen.
Nazwa pochodzi od przedwojennej nazwy Galowic, miejscowości w której kupiłem zdewastowany szachulcowy spichlerz z początku XVIII wieku. (..)
Celem naszym jest pokazanie ciągłości kultury materialnej w części Europy, należącej na przestrzeni stuleci do tak wielu nacji. Dotychczasowa działalność Fundacji Gallen opiera się wyłącznie na nieodpłatnej pracy i środkach finansowych donatorów.

Wierzą w powodzenie projektu. Sukces w dużym stopniu zależy od skupienia wokół idei muzeum grupy pasjonatów oraz złożenia finansowania ze wszelkich dostępnych źródeł."

Pierwszy powóz kupił p.Tadeusz w 1977 roku, dziś ma ich w swej kolekcji kilkadziesiąt, zgromadzonych na trzech kondygnacjach pięknie odrestaurowanego spichlerza .



Czego tu nie ma!
Są karety, bryczki, wolanty, landa, jest kareta królewska i wóz strażacki, i sanie, doktorwagen i świniarka...
Zwiedza się z przewodnikiem, którzy chytrze zaprasza nas na najwyższe piętro, na którym oglądamy uprząż oraz końskie i jeździeckie akcesoria, po czym schodzimy niżej i tam podziwiamy wozy.





 Przewodnik, młody, skończony historyk, ciekawie i ze znajomością tematu opowiada i demonstruje.I, tu uchylę 'rąbka prywatności', jest moim przyszywanym siostrzeńcem, co absolutnie nie wpływa na moja ocenę jego kompetencji, ja (się) tylko chwalę;)
















 
 Smaczki się trafiają;)



... są dodatkowe atrakcje dla dzieci, jak np. elektryczny konik, na którym można przetestować swoje jeździeckie predyspozycje:)


Muzeum ma ofertę bogatą, warto sprawdzić na jego stronie, można też poczytać, co piszą w lokalnej prasie na temat.Zdjęcia wszystkie, jak zwykle w albumie, zapraszam.

.....

*
Mój ulubiony, galowicki przewodnik poprawia, że prezentowany na zdjęciu omnibus przewoził zaledwie 6 osób.
Na swoje usprawiedliwienie dodam, że taki opis znalazłam na stronie muzeum:)

32 komentarze:

  1. Dzięki pasjonatom daje się zachować dla potomności takie cacka... Mój dziadek miał przed II wojna niedużą fabryczkę bryczek.

    OdpowiedzUsuń
  2. Po prostu serce rośnie jak się patrzy na to co można osiągnąć dzięki pasji, otwartej głowie i patrzeniu dalej niz czubek własnego nosa. To niesamowite co potrafił stworzyć człowiek w zasadzie z niczego i uratować tyle wspaniałych pojazdów. Co do omnibusa to widzę go po raz pierwszy i nieco mnie zadziwił jego rozmiar gdyż zawsze myślałam że był sporo większy. Z rozrzewnieniem zauważyłam "dryndę" czyli dorożkę gdyż pamiętam że kiedy w latach 50-tych przyjechałam z mamą do Warszawy podobna stała przed Dworcem Wileńskim (nie jako zabytek, lecz gotowa do jazdy. A siostrzeńcem chwal się śmiało bo wygląda na udanego chłopaka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takich ludzi jest mało, ale dobrze, że sa, podziwiam.
      Ten omnibus rzeczywiście nie jest największy, ale pewnie były różne.
      A siostrzeńcem/bratankiem się chwalę, bo to zdolna bestia i ma przed sobą przyszłość;)

      Usuń
  3. Koniecznie!!! Coś pięknego...
    Dziękuję Ci z serca za namiar.
    Serdeczności:))

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję za informację! To tak blisko Wrocławia, że wybiorę się z pewnością. Uwielbiam takie przykłady zaangażowania!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo blisko, można od Domasławia zajechać, warto.

      Usuń
  5. Wspaniała kolekcja, dobrze, że są jeszcze tacy ludzie którym się chce coś robić dla innych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślę, więc chwalę, jak umiem:)

      Usuń
  6. Twoje dzisiejsze klimaty są niesamowite. Budzi podziw tak zebrana kolekcja jak i pasja właściciela. Do tego wspaniale wszystko jest prezentowane a i sam spichlerz prezentuje się znakomicie. Nie omieszkam skorzystać z zaproszenia i odwiedzę to muzeum.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że nie tylko ja odniosłam takie wrażenie.
      Muzeum jest absolutnie 'sehenswert', jak mawiają nasi sąsiedzi zza Odry i Nysy:)

      Usuń
  7. Podziwiać pasję autora, choć osobiście nie podzielać :) Za to szachulcowe spichlerze - zawsze!

    OdpowiedzUsuń
  8. Uch,przez chwilę myślałem, że to spodeczek z filiżanką a to kapelusz. Nie piłem jeszcze kawy, niech mnie to usprawiedliwi :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Usprawiedliwia:)
      Muszę Ci powiedzieć, że nikt poza mną, a było nas kilkoro, kapelusza nie zauważył, a kawę uprzednio wypiwszy...

      Usuń
  9. A ja codziennie mijam znak na to Muzeum i zawsze myślę, że warto byłoby podjechać, ale na razie, jakoś tak schodziło. Teraz za to nabrałam na prawdę ochoty! Do tego jest tak bliziutko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Emilko, jedź koniecznie i opisz swoje wrażenia;)

      Usuń
  10. Fantastyczne miejsce. Dobrze, że nie brakuje takich pasjonatów, bo to szansa by perełki pozostały perełkami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest ich, tych pasjonatów więcej zapewne, tylko nie wszyscy się owocami swoich pasji dzielą.
      Są tez obiekty odrestaurowane, do których wstep jest wzbroniony.Dobre i to.

      Usuń
  11. Ummm, alez bym tam chciała wpaść i pooglądać!
    A tym niebieskim saniom brakuje podnóżków! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym się chętnie niektórymi z tych pojazdów przejechała.
      Muzeum ma w ofercie przejazd bryczka, może i saniami ?

      Mówisz, że brakuje?

      Usuń
    2. Mieliśmy podobne sanie i dwa rodzaje bryczek :)
      w saniach była właśnie taka boczna deska podnóżkowa (te pręty są odpowiednio szeroko wysunięte przed zagięciem, by dać podparcie), zresztą spójrz na nie i wyobraź sobie - jak ktoś wpadnie nogą(ami) między te pręty i konie poniosą? Sanie mimo wszystko nie są takie lekkie, zwłaszcza z pasażerami... Taka metalowa stopka to za mało.
      :)

      Usuń
    3. Przyglądnęłam się, masz rację:)

      Usuń
  12. Ale super!... Jak Ty to znalazłaś?... :-)
    Świetne miejsce, skorzystam na pewno i to nie sam. ;-)
    Już popatrzyłem gdzie to jest na mapie -> Żórawina i okolica.
    Pzdr.
    P.S. Śliczne zdjęcia, na prawdę ładna prezentacja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, że nie znalazłam;
      nie wiedziałabym nadal, gdyby nie Mateusz, który tam jest przewodnikiem,jak trafisz na niego, możesz się powołać;)
      Miejsce jest absolutnie warte zobaczenia, dorośli i dzieci mają tam co robić i co oglądać, cała okolica zresztą jest bardzo fajna, też rowerowo.

      Usuń
  13. Absolutnie świetne miejsce!
    A omnibusy tak jak teraz autobusy były dopasowane do linii która obsługiwały.

    OdpowiedzUsuń
  14. Skoro mówisz, że koniecznie, to muszą odwiedzić koniecznie. Oby projekt się powiódł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie, koniecznie, warto naprawdę.

      Usuń
  15. Świetne zdjęcia. Muszę sobie zapisać ten adres i wybrać się tam. A omnibus może siedzieć w omnibusie.

    OdpowiedzUsuń


Wszystkim dziękuję pięknie za komentarze, bez nich blog nie byłby tym, czym, mam nadzieję, jest - rozmową.
Staram się odpowiadać na bieżąco, czasem jednak nie mogę, ale zawsze - chcę;)


A, i czytam komentarze do starych postów:)