wtorek, 27 grudnia 2011

święta w Krakowie

Święta spędziłam w Krakowie.
Jadłam, czytałam, spacerowałam po mieście w dzień i nocą.
Na Rynku byłam i pod Wawelem,  zaglądnęłam do kościoła Dominikanów, Alejami Trzech Wieszczów się przeszłam, na cmentarzu Rakowickim ojcu zapaliłam świeczkę.

Nie zrobiłam ani jednego zdjęcia.



To jest sprzed bodaj dwóch lat;
przypomina mi Kraków, którego dziś już nie ma, a który dobrze pamiętam z dzieciństwa.

Tak jakoś nostalgicznie dziś usposobiona jestem...


15 komentarzy:

  1. Czasem Kraków odsłania się właśnie tak - w ułamku chwili, w mgnieniu oka. Ten nieistniejący.
    Dla mnie ten kadr to też podróż w czasie - jakieś dawne wspomnienia z moich pierwszych odwiedzin w Krakowie. Jaka szkoda, powtarzam sobie, że nie mam zdjęć z tamtych lat, jaka szkoda, że tak późno zaczęłam dokumentować, fotografować, zatrzymywać chwilę. Pozostają wspomnienia - i to jest dobre.

    Ikroopko, wszystkiego dobrego dla Ciebie, niezależnie od świąt, tak po prostu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie ta babuleńka kompletnie rozwala!
    Na Sławkowskiej, pod kościołem, stała zawsze taka maleńka, z wyciągnieta ręką, nie umiałam przejść obok niej obojetnie, a przecież nie zawsze mogłam dać jakiś grosik.

    Dziękuje pieknie za zyczenia, odwzajemniam, oczywiście:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba każdy z nas może powiedzieć, że za jakimiś miejscami (np. z dzieciństwa) tęskni lub ich jakoś czasami brakuje... Ja spędziłem jeden dzień świąt w Świdnicy, moim mieście rodzinnym, i podczas spaceru miałem podobne chyba do Twoich klimaty... :-) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. dlatego lubię boczne uliczki na Kazimierzu, tam wydaje mi się, że cofam się o kilka dobrych dekad :)wnioskuje, że czas świąteczny był tak pełen przyjemnych chwil, że po prostu już nie miałaś sił na przyjemność fotografowania :))) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. bo nostalgia przychodzi znienacka;(
    Piękne, zwłaszcza, że monochromatyczne:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jacek - Kraków na tyle często odwiedzam, że nie muszę za nim tęsknić, jesli już, to raczej za klimatem;)

    Lidka - a Kazimierz znam najsłabiej, bo tam się dawniej raczej nie zapędzałam, w każdym razie, nie często.

    Iwa - znienacka, za gardło czasem złapie;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wydaje się, że wszystko u Ciebie w porządku. W wąskiej szpalcie masz aktualizacje mojego bloga.

    OdpowiedzUsuń
  8. Właśnie, znienacka - to miłość:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Iwo, aktualizacja zaktualizowała się zatem dosłownie przed chwilą, w każdym razie juz po moim u Ciebie komentarzu, wcześniej była tylko ta z nieistniejącym/usunietym wpisem.
    Jest OK:)

    OdpowiedzUsuń
  10. To nic, ze zdjec nie zrobilas, ale bylas i widzialas, a Krakow i jego atmosfera - bajka, tego Ci zazdroszcze!

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękne zdjęcie. Pasuje do nostalgii ;-)

    OdpowiedzUsuń
  12. To zdjęcie pamiętam, bo ma taki ładunek nostalgicznych emocji, ze nie da się go zapomnieć.

    OdpowiedzUsuń


Wszystkim dziękuję pięknie za komentarze, bez nich blog nie byłby tym, czym, mam nadzieję, jest - rozmową.
Staram się odpowiadać na bieżąco, czasem jednak nie mogę, ale zawsze - chcę;)


A, i czytam komentarze do starych postów:)