piątek, 9 sierpnia 2013

z krótką wizytą w Lewinie Brzeskim

... nawet bardzo krótką, bo poszwendamy się po rynku, zaglądniemy do pałacu, gdzie trwa plener malarski i do widzenia.
Wieczór już, a przed nami droga...


 Rynek w Lewinie wart jest zobaczenia;
 nie dość, że niemal w całości zabytkowy, to jeszcze zadbany, mało - z myślą o mieszkańcach!


Mamy tu więc piękny ratusz, stylowe kamieniczki,


ławeczki, na których można przysiąść w cieniu drzew - następna rzadkość na naszych rynkach, które w większości zostały wybrukowane i pozbawione zieleni i drzew, 

 
rzeźby ozdobne, różnych kształtów i wielkości,


 jest też gdzie zaparkować, a jakże;


wieczorową porą, w środku tygodnia, nie ma zbyt wielkiego ruchu..


Zdziwić też się można;
 mówiłam, że ta podróż pełna była zdziwień?
:)


Wychodzimy z rynku, mijamy popadający w ruinę, niestety, ewangelicki kościół z XIV wieku,


zaglądamy do dawnego pałacu, obecnie gimnazjum, w którym trwa plener malarski, XVI już,
obchodzimy w koło, podglądamy, zagadujemy...

 

wracamy do rynku, bo tu auto i - do widzenia;



jeszcze tylko Brzeg i kierunek - Lubuskie!
;)

środa, 7 sierpnia 2013

historia z lwem w tle, czyli Carlsruhe dzisiaj albo chwila w Pokoju


Ten drzemiący w lesie lew nie jest takim sobie zwykłym lwem, to " symbol pokoju, który zapanował w Europie po zwycięstwie nad Napoleonem oraz symbol pamięci po poległych.(..) postawiony na cześć księcia Eugena Erdmanna (1822-1857) w 1863 roku, zwycięzcy w bitwie pod Kulm."

Zacznijmy jednak od początku, czyli od końca;)
Podobnie jak do Kupu/Kupia* trafiłyśmy tu nieplanowo;
po dłuższym spacerze po Opolu zatrzymałyśmy się na nocleg w bardzo sympatycznym pensjonacie na obrzeżach Stobrawskiego Parku Krajobrazowego.Nocleg miał być jednorazowy, tymczasem tak nam się tam spodobało, że postanowiłyśmy pobyt przedłużyć i zwiedzić okolicę.
Kup i Pokój zwróciły naszą uwagę charakterystyczną gwiaździstą zabudową, do tego lektura strony internetowej Pokoju upewniła nas w przekonaniu, że jest to miejsce warte zobaczenia.
A że w planach był też Brzeg...;)


 Kilka informacji;
W 1748 r. książę oleśnicki Karol Wirtemberski postanowił założyć tu  letnią rezydencję, Carlsruhe  - na wzór Karlsruhe -, "oaza spokoju Karola". Podobnie jak oryginalne Karlsruhe, letnia rezydencja miała klasyczne założenie na planie gwiazdy, do dziś widoczne w rozplanowaniu ulic - w centrum wsi znajduje się rondo o średnicy 70 m, od którego rozchodzi się 7 dróg i ścieżka w kierunku pomników przyrody.


Kiedyś w miejscu obecnego ronda stał zamek - najpierw drewniany, otoczony fosą, który spłonął zanim go jeszcze urządzono, potem murowany, otoczony wspaniałymi ogrodami i parkiem.
Czegóż tu nie było!
Był kompleks stawów, winnica, pałac szwedzki i zamek, ptaszarnia, świątynie, pomniki, oczywiście też teatr, rabaty kwiatowe, kręgielnia, basen, karuzela, labirynt, plac do strzelania...
W 1847 r. założono w Pokoju uzdrowisko, w którym leczono głównie schorzenia reumatyczne i nerwowe.

Osada się rozrastała, w 1763 r. osiedliło się tu 13 pierwszych rzemieślników, w 1787 r. było już 551 mieszkańców, w 1933 - 2625.
Obok Niemców, Polacy i Żydzi - tu można przeczytać więcej na temat.
Roku 1945 pałac nie przetrwał, osada znalazła się w granicach Polski, liczba ludności się podwoiła, zabytków ubyło, ślady świetności pozostały jako atrakcje turystyczne..


zabytkowy kościół ewanagelicki, z zabytkowym cmentarzem obok,

 zabytkowe zabudowania

   
pomniki niezabytkowe, a zwyczajowe,


drugi zabytkowy kościół, katolicki

 park, który bardziej przypomina las, w który warto się zagłębić,


by poszukać śladów przeszłości...


 My nie zaszłyśmy zbyt daleko, gonił nas czas i ... komary:(
Jesli kogoś udało mi się zainteresować tematem, to polecam lekturę stron w podanych linkach, naprawdę warto.



*
patrz poprzedni wpis;)

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Kup, w Kup i o Kup, czyli prośba do prof. Miodka


Szanowny Panie Profesorze,

proszę o opinię w sprawie nazwy podopolskiej wsi Kup.
Jak rozumiem, kiedyś, kiedyś, był to Kupp, potem Kup, teraz na tablicy drogowej figurują obie nazwy, stara i nowa, jak to  na terenach zamieszkanych przez mniejszości narodowe bywa, tylko - dlaczego niemiecka deklinacja zdominowała polską?
Wszak od lat ponad 60 Kup znajduje się w granicach Polski i nic nie wskazuje na to, żeby miało być inaczej...
Zatem, jeśli znajduję się w tejże wsi, to, jak rozumiem, nie w Kup, a - w Kupie?
Zatem - zakładam, że nazwa jest rodzaju męskiego - Kup, Kupu/Kupa?, Kupowi, Kup, z Kupem, o Kupie, o wołacz już mniejsza;)

Zatem, dlaczego na wszystkich tablicach informacyjnych, szyldach, ścianach widnieje nieodmienna forma - Kup?
Coś przegapiłam..?
 

Sama wieś, jak wieś, kiedyś nawet przez chwilę gminna;
kościół w niej stoi zabytkowy, a nawet dwa, drogi krajowe się krzyżują, szpital pulmonologiczno-reumatologiczny ma siedzibę,
 Plan ma ciekawy, ot, co;


i proszę, taka mała wieś, a tyle emocji...
;)

..................

Jak się okazuje, prof. Miodek zajął już stanowisko w sprawie, może niezupełnie oficjalnie, ale;
polecam lekturę, artykuł na temat dziwnych nazw miejscowości na Opolszczyźnie, podesłany przez Henryka.Zacytuję fragment dotyczący naszego "Kup":

"Macie też niedaleko Opola miejscowość Kup, o której mi kiedyś arcybiskup Alfons Nossol mówił, że się jej nie odmienia przez przypadki – wspomina prof. Jan Miodek, językoznawca. – Przekonywałem wtedy arcybiskupa, i zdanie podtrzymuję, że nie ma żadnych podstaw, by tej nazwy nie odmieniać. Pochodzi ona od czasownika "kupić”, więc powinno się mówić, że jedzie się do Kupia lub jest się w Kupiu. A jak się nazwy nie odmieni, to się tu i ówdzie różnie może kojarzyć…"

Zatem - odmieniamy i już:)

piątek, 2 sierpnia 2013

Opole, Opole...

A wiecie, że nazwa Opole pochodzenie ma słowiańskie i oznaczała ni mniej ni więcej, jak "wspólnotę rodowo-terytorialną"?Na upartego, aktualne do dziś:)
Ale ja nie o tym chciałam, dziś zabieram Was na ciąg dalszy spaceru po starej części miasta;
opuszczamy opolską Wenecję, czyli bulwar nad Młynówką i zmierzamy w kierunku Rynku, zaglądając po drodze do
 
księgarni

 
i katedry.


W Rynku naszą uwagę przyciąga Aleja Gwiazd
(ktoś pamięta tę z Nowej Rudy, starszą od opolskiej, jeśli się nie mylę, o rok?)

 

  i marmurowe rzeźby, efekt pleneru rzeźbiarskiego 2008;


zatrzymujemy się tu chwilę dłużej, podziwiamy ratusz, a jakże,



ukulturalniamy przy mrożonej kawie,


i znów zaglądamy do kościoła..


Mój wzrok przyciąga jakaś nowoczesna bryła, na bank - bank:)


Skok w bok - a może to było godzinę wcześniej, bo to tuż przy Młynówce? -
i jesteśmy przy nowym gmachu Biblioteki Miejskiej, ozdobionym wierszami Stachury.


                       Wersja angielska wzbudziła kontrowersje, na jakimś forum padło pytanie - dlaczego
nie po niemiecku?


Idziemy dalej;
zauważyliście, ile tu wszędzie rowerów?
we Wrocławiu niby ścieżek rowerowych sporo, a rowerzystów w centrum traktuje się jak intruzów;(


Robi się późno, dochodzi 21.00, więc szybko jeszcze parę zdjęć;


                      to jeden z najbardziej znanych pomników, Bojownikom o Wolność Śląska Opolskiego,


 obok Filharmonia Opolska

i znów rzeźby, których tu, czyli przy ul.Krakowskiej więcej..


Jeszcze rzut okiem na most,



dworzec,

i pomnik poległych w czasie I wojny światowej pocztowców


i -  do widzenia Opole.
Przed nami nocleg w Brynicy (mogę polecić) i ...Kup:)
...........

wszystkie zdjęcia, jak zawsze, w albumie, zapraszam.