wtorek, 17 lutego 2015

a może by tak jeszcze po drodze do Łodzi...?


 ... tak na chwilę, na dwie, 
bo jak już wdepniemy do tego Torunia, to prędko nie wyjedziemy;)
 




......................

Pięknie o Piotrkowskiej napisała swego czasu Stokrotka,
 polecam tekst!

niedziela, 15 lutego 2015

o Borucie słów kilka, czyli chwilka w Łęczycy



Któż nie słyszał o Borucie?!

Legend o nim jest bez liku, a ich powstanie wiąże się z postacią prawdziwego Boruty - czy raczej  b o r u t y, czyli smolarza, któremu król Kazimierz Wielki, w podzięce za uratowanie z opresji, szlachectwo i funkcję zarządcy dóbr łęczyckich przyznał, a który to Boruta, zapomniawszy z czasem, kim był, zanim został tym, kim jest, podległą mu okoliczną ludność uciskać zaczął i łupić, a po śmierci zniknął był...Dokładniej - zniknęły pieniądze, które ciemiężeni przyszli odzyskać i ciało Boruty.
No, wniosek oczywisty - musi co diabeł to był, wszak nikt sam z siebie nie znika, prawda?

Stara to historia, bo też zamek stary, wybudowany na polecenie Kazimierza Wielkiego w połowie XIV wieku.


Niestety, to co widzimy dziś, to już tylko muzeum, funkcjonujące w murach, które z pierwotnymi niewiele mają wspólnego, bo zamek niszczony i odbudowywany był w swej historii nie raz.
Nie on jeden, wiadomo..







Zamek łęczycki stoi nieopodal łęczyckiego rynku;
pięknie ci on
i zgodnie z obowiązującymi
 trendami wybrukowany,
 fontannę ma też,
 obowiązkowo,
 ławeczek kilka,
parkingi;
światowo jest.

W ratuszu mieści się urząd  miasta, po drugiej stronie rynku - starostwo.


 Pięknie jest...


Chętnie pokazałabym coś jeszcze, ale - więcej o miasteczku przeczytałam teraz, niż wtedy widziałam.  A warto byłoby pójść śladem dawnych mieszkańców miasta czy np. zobaczyć nieczynny zakład karny, który interesująco pokazała Mad.
Ale, jak wspominałam już wcześniej, Łęczyca była tylko przystankiem w drodze do Torunia, a tu już późno się zrobiło...

środa, 11 lutego 2015

Piątek we środę, czyli letnich wspomnień czar..



O tym, że Piątek leży w środku Polski wie chyba każdy. 
Ale że w środku Piątku (Piątka?) znajduje się stacja benzynowa, chyba nie?
Ale, jak się dobrze zastanowić, to nie ma w tym nic dziwnego, w końcu wszystkie drogi prowadzą przez (jakiś) środek, a jak drogi, to samochody, jak samochody, to benzyna, jak benzyna to Orlen.
A przynajmniej coś koło tego, a jak koło, to w Macieju, i w ten sposób mamy Piątek.
We środę..

 

Jest też stosowny  pomnik i to by było w temacie wszystko.


W Piątku znalazłyśmy się niejako przypadkiem, dokładniej - bo był niedaleko Tumu, który był w planie, w drodze do Torunia. Tak, tak, zbliżamy się  w r e s z c i e  do Torunia!
... jak od krajowej 92, na wysokości Łęczycy, odbić w prawo, to po drodze ma się Kwiatkówek, gdzie świeży, świeżutki skansen można zobaczyć (właśnie zamykany, bo już osiemnasta, więc tylko rzut okiem), potem Tum z kolegiatą (zamkniętą, oczywiście, więc tylko via kraty), potem z perspektywy drogi widzi się kościół w (a może na?) Górze Świętej Małgorzaty, no i za chwilę jest się w Piątku, niezależnie od dnia tygodnia..
Jakby ktoś nie wierzył, proszę - dokumentacja;)


O skansenie przeczytać więcej można TU, proszę, a zdjęcia ze środka (środki są różne, wiadomo) tu, czyli u MAD:)

 

 O kolegiacie więcej TAM, a o Borucie z nią związanym, przynajmniej legendą - TU:)
Kolegiata ma też urocze vis a vis - drewniany kościółek z XVIII wieku, pod wezwaniem św. Mikołaja.
Grodzisko, które nieopodal - darowałyśmy sobie, wybaczycie.


Wspomniana Góra Świętej Małgorzaty widziana z daleka.


 i na koniec - godzinka w Łęczycy.
(Nie wiem jak, skąd, od kogo słyszałam, że najlepsze lody na świecie, to tu - nie przeczę.)


Serdeczne pozdrowienia dla pani z okienka;)

sobota, 24 stycznia 2015

Połczyn Zdrój, uzdrowisko z trudną historią w tle


Połczyn Zdrój, 
niewielkie (osiem i pól tysiąca mieszkańców) miasteczko w Zachodniopomorskiem, pięknie, bo w otulinie Drawskiego Parku Krajobrazowego położone, uzdrowisko od początków XVIII wieku.
W drugiej połowie XIX wieku więcej tu przebywało kuracjuszy, niż mieszkańców.
Leczyło się i leczy choroby reumatologiczne,  kobiece, układu nerwowego, otyłość, osteoporozę;
szpital uzdrowiskowy Gryf był do lat 70. XX wieku największym obiektem sanatoryjnym w Polsce.








Samo miasteczko jest nieco zaniedbane, choć, oczywiście, starania o przywrócenie mu urody widać..


 Ulica Grunwaldzka;
badania archeologiczne wykazały, że najprawdopodobniej tędy prowadził Szlak Solny.



Plac Wolności, centrum miasta od zawsze,
 kiedyś było tu targowisko.









 Przy Grunwaldzkiej, róg Okrzei, znajdują sie dwa zabytkowe budynki - poczty
i szkoły, funkcjonującej od 1867roku.


Wróćmy jednak do części uzdrowiskowej;
w odległości ok. 2 km od parku, po drugiej stronie zalewu, znajduje się Sanatorium Borkowo, dawniej Luisenbad, miejsce okryte złą sławą - tu znajdował się hitlerowski ośrodek Lebensborn.

Zacytuję za wikipedia.pl:
"Lebensborn w założeniach miał stworzyć odpowiednie warunki w sieci swoich ośrodków do „odnowienia krwi niemieckiej” i „hodowli nordyckiej rasy nadludzi” poprzez odpowiednią selekcję kobiet i mężczyzn przeznaczonych do rozmnażania w ramach demograficzno-politycznych założeń nazistowskiej polityki rasowej. "
W Połczynie " funkcjonował od kwietnia 1938 do lutego 1945 w położonym 2 km od centrum miasta obecnym sanatorium Borkowo, w którym dokonywano germanizacji dzieci pochodzących głównie z polskich rodzin. Kierowane były do niego dzieci z „zakładów przejściowych” (między innymi z Kalisza i Bruszkowa), które wcześniej zakwalifikowano do zniemczenia w wyniku badań rasowych, zdrowotnych i psychologicznych.(..)
 Zakład posiadał trzy oddziały: kobiet ciężarnych, położniczy i małego dziecka. Dzieciom zmieniano dane osobowe, na miejscu wydawano nowy akt urodzenia, nadając im nową tożsamość. Całkowicie zakazywano mówić w języku polskim, a także kontaktować się z rodziną. W zakładzie obowiązywał system kar. W miarę postępu germanizacji dane dziecko, gdy pozytywnie oceniono wywożono do specjalnych ośrodków w głąb Niemiec, skąd były od razu lub później oddawane rodzinom niemieckim. Germanizacji poddane były kilkuletnie dzieci. Metody działania zakładu z Połczyna wykorzystywano także wobec dzieci ukraińskich."




Zainteresowanych miejscem i tematem odsyłam do strony miasta;
 wszystkie zdjęcia w albumie, jak zwykle.