Ostatnie dni starego roku spędziłam w Krakowie i do domu wracałam w sylwestra.
Już wjeżdżając na autostradę przypomniałam sobie, że nie mam nic ciekawego do słuchania, więc za bramkami A4 skręciłam na stację benzynową, żeby kupić jakiegoś audiobooka.
Wybór nie był powalający, ale też i oczywisty - co prawda
tytuł i nazwisko autorki nic mi nie mówiło, poza skojarzeniem 'skandynawskim', za to nazwisko lektorki tak i to dużo.
Jest ktoś, kto nie lubi Agaty Kuleszy?!
Mnie zachwyca od kiedy ją po raz pierwszy zobaczyłam, czyli od "Pensjonatu pod różą".
Serial 'błahy', ale z niezłą
obsadą, niektóre role, to prawdziwe perełki, jak choćby ta Joanny Wizmur, czy właśnie Kuleszy - jeśli ktoś widział, to wie, o czym mówię.
Teraz też - w roli lektorki jest rewelacyjna!
Co do samej lektury uczucia miałam początkowo mieszane, bo pierwsze dwie godziny zmieściłabym w jednej, najwyżej - autorka bardzo szczegółowo przedstawia poszczególnych bohaterów i sytuacje, zbyt, jak mi się wydawało, przeleciała mi też przez głowę myśl, że tę akurat książkę powinien czytać jednak mężczyzna, ale - po przyjeździe do domu i ogarnięciu się, popołudnie i wieczór sylwestrowy spędziłam głównie na .. słuchaniu "Niewidzialnego":)
Kulesza nie tylko głos ma piękny, ona posługuje się nim mistrzowsko, buduje nastrój równie sugestywnie, co autorka książki.
Polecam, jeśli ktoś lubi kryminały skandynawskie, podwójnie.
A Wam wszystkim tu zaglądającym,
stale i sporadycznie,
życzę
SAMEGO DOBREGO I NAJLEPSZEGO
w 2014 roku,
a w każdym razie, żeby ten rok był lepszy od poprzedniego, a na pewno nie gorszy.
Nie, jednak - lepszy!
:)