niedziela, 9 grudnia 2018

Projekt RYNEK, czyli rynki nasze (nie) wszystkie


Ten projekt chodził za mną już od dawna, wreszcie - jest:)
Dlaczego na facebooku?
Bo to formuła otwarta - jest post, jest album, który można uzupełniać i zdjęciami, i opisami. Wiem, że nie wszystkim z Fb po drodze, ale może się skusicie? Bo otwartość projektu polega również na tym, że można  - zachęcam - w komentarzach pod postami wrzucać swoje zdjęcia, uzupełniać informacje, słowem - współtworzyć.
Miast, jak może wiecie, mamy 930! Nie wszystkie mają rynki, ale niektóre mają ich kilka; na wsiach też bywają - vide Lanckorona, na przykład - więc temat kroi się obszerny, na lata:)
Mam nadzieję, że nie zabraknie mi ani zdjęć, ani entuzjazmu 



wtorek, 27 listopada 2018

cmentarze i symbole religijne w przestrzeni publicznej


Wkręciłam się w tematykę cmentarną i  z przyjemnością, żeby nie rzec radością, przyjęłam zaproszenie Ivy do udziału w  fejsbukowym projekcie
 cmentarze i symbole religijne w przestrzeni publicznej.
Człowiek idzie na cmentarz do swoich bliskich, czasem zerknie na groby innych, na ogół tych bardziej znanych i wraca do domu. A ja zawsze lubiłam szwendać się po nekropoliach, czytać napisy i epitafia, zaciekawiona, kto się kryje za nazwiskiem, czasem za fotografią.




Zauważyliście, że (nieśmiało) wraca moda na zamieszczanie zdjęć zmarłych? Miałam do tego kiedyś stosunek ambiwalentny, teraz mniej; zastanawiam się tylko, czy fotografia ta z wczoraj, czy ta z kiedyś, bo człowiek nawet po śmierci chce być postrzegany młodszym i ładniejszym:)



Jeśli powiem, że chodząc po cmentarzach, uczę się, to chyba nikogo to nie zdziwi? Wszak leży tam historia - ludzi i narodów, czasem tragiczna, czasem liryczna. Nie mam oporów przed robieniem zdjęć, bywa, że staram się ukryć nazwisko, bywa, że przeciwnie. Czasem dokonuję małych odkryć - kto zna nazwisko Adolfa Andersena, pochowanego we Wrocławiu wielkiego szachisty? - czasem trafiam na ciekawe historie, jak ta o Marysi Sierotce, czasem po prostu przypominam sobie to, co zapomniane, a czasem natykam na nieznane.
Lubię stare nagrobki, ozdobione figurkami, często zniszczone, rozglądam się za nietypowymi.




Ten temat jeszcze tu wróci.
*
Projekt realizują różni blogerzy, fotografujący mniej lub bardziej amatorsko, z zacięciem mniej lub bardziej artystycznym lub (jak ja) reporterskim.
Projekt jest w tzw. grupie otwartej, czyli każdy może zobaczyć zdjęcia (link powyżej), a chętni mogą zgłosić swój akces, jeśli tematyka ich zachęca, a regulamin nie odstraszy:)
 Zapraszam:)

środa, 7 listopada 2018

listopad, listopad, czyli włóczę się po cmentarzach


W Krakowie jestem.
 Przyjechałam w październiku, zostałam na listopad, wiadomo, czas mam, a że pogoda dopisuje, to się włóczę z aparatem - po cmentarzach głównie, bo lubię, a przy okazji się dokształcam, bo to niezła lekcja historii i nie tylko.
Dziś zapraszam na krótki spacer po niewielkim, ale prestiżowym Cmentarzu Salwatorskim, pięknie usytuowanym przy alei prowadzącej na Kopiec Kościuszki. Cmentarz jest stary (1865 r.), w zasadzie parafialny i, niestety, nieobjęty opieką konserwatorską, zaniedbany;
chodzenie między grobami grozi połamaniem nóg, tak tu ciasno.
Lista osób znanych mniej lub bardziej, a pochowanych na Salwatorze, nie jest może zbyt długa, ale znajdziemy na niej kilkadziesiąt nazwisk wielkich, znanych lokalnie, też tych  zapomnianych, a wartych przypomnienia. 
Kilka zdjęć, proszę;


















A następnym razem pójdziemy na Rakowice.