niedziela, 17 czerwca 2018

ale sztuka, czyli w MS², Ogrodowa 19



MS², 
czyli najmłodszy oddział łódzkiego Muzeum, przy ul.Ogrodowej 19, w kompleksie Manufaktury, otwarty "dla publiczności w 2008 roku jest miejscem ciągłej reinterpretacji największej w Polsce, międzynarodowej Kolekcji Sztuki XX i XXI wieku. Stojące u podstaw idei grupy „a.r.” marzenie o nowoczesności i twórczym życiu rozważane jest przez kolejne ekspozycje, łączące prace z początku XX wieku (m. in. Fernanda Legera, Maxa Ernsta, Hansa Arpa czy Kurta Schwittersa) z dziełami twórców działających po II wojnie światowej (m.in. Aliny Szapocznikow, Krzysztofa Wodiczki, Mirosława Bałki) oraz wyróżniających się artystów młodszego pokolenia z całego świata."
...........
Byłam w 2016, latem,
 oto, co zobaczyłam, 
w pewnym skrócie, 
żeby nie zanudzić,
 tematu nie wyczerpać, 
bo a nuż,
 ktoś zechce sam zobaczyć? 
może uda mi się zachęcić/nie zniechęcić?

voilà
:)


idziemy wyżej;


 ludzie zdjęcia robią (Fangorowi)
:)

 
 

Witkacy w sąsiedztwie Fangora, Strzemińskiego,
Chwistka...


... i Wajdy:)

 

Hasior, Kobro, Szapocznikow, 
a kto zna Szymańczyka?


 ..............................................................................................................................


A wszystko zaczęło się od tego zdjęcia Zofii Rydet, wszystko, czyli moja świadoma fascynacja fotografią.Miałam niespełna dziesięć lat, mama przyniosła do domu album zatytułowany "Almanach fotografiki polskiej" i wsiąkłam. Mam go do dzisiaj, czasem doń zaglądam i wciąż czuję ten pierwszy, żeby nie powiedzieć pierwotny, zachwyt.
To ukłucie, kiedy widzisz coś, co boli, dotyka, porusza, tworzy punkty odniesienia, nieświadome wzorce, zapada, zostaje.
Sztuka?

Dwa lata temu zobaczyłam to zdjęcie na ścianie MS2 w Łodzi.

czwartek, 14 czerwca 2018

trochę sztuki, czyli o estetyce słów kilka


"Estetyka to piękna obecność znaczenia w dziele sztuki, a nie to, co się podoba! (...)
 Zresztą kto powiedział, że sztuka ma być ładna? Kto to wymyślił? I kto komu wmówił? 
Sztuka współczesna z założenia ma burzyć spojrzenie na pewne sprawy. 
Sztuka musi pewne rzeczy naruszać. 
Po to jest i za to się jej płaci, żeby potrząsała światem współczesnym. I dlatego oczekiwanie przyjemności i ładności powoduje blokadę."


"Do galerii zaprasza się artystów, których prace są estetycznie doskonałe. Natomiast ta estetyka niekoniecznie jest zgodna z przyzwyczajeniami odbiorców, zwłaszcza tych odwołujących się do XIX-wiecznego realizmu. Jesteśmy sto lat do tyłu! Przecież przeciętny widz zachwyca się dopiero impresjonizmem! Estetyczność to efekt oszczędnej, precyzyjnej i dobrze przemyślanej kompozycji."


"... sztuka nie jest wcale wyższym poziomem działalności, tylko formą bardzo prywatnej wypowiedzi, sformułowaną w prywatnym języku. I jest ona przede wszystkim skierowana do samego siebie, bo postawienie własnego komentarza w pozycji czegoś obcego rozszerza nasze poznanie. A dalej to już my, czyli cały ten Artworld, decydujemy, co w danym momencie jest sztuką ważną. Więc to, czy ktoś jest artystą albo czy coś jest dziełem sztuki, nie wartościuje, a jedynie wyróżnia. Artysta, tak samo ksiądz, przyjmuje jakąś linię życia i uprawia swój światopogląd."


"Niewątpliwie artysta nie jest człowiekiem reprezentującym osobowość średnią, skompromitowaną codziennością i przesiąknięta poprawnością. To jest człowiek mający silne wczucie w pewien aspekt rzeczywistości, który widzi ten swój fragment znacznie intensywniej, bardziej precyzyjnie i bardziej boleśnie niż przeciętny człowiek."


...
 
Wszystkie cytaty pochodzą z rozmowy A.Zielińskiej z M.A.Potocką, dyrektorką krakowskiego MOCAK-u. Zainteresowała mnie ta rozmowa, ale przyznaję, że kontekstem do niej lepszym byłyby zdjęcia z wystaw, które już swego czasu pokazywałam.
 
Te dzisiejsze są zapowiedzią relacji z 15 Triennale Tkaniny 2016 i wystawy sztuki współczesnej w MS2 w Łodzi; zapraszam, nie będzie bolało, chyba:)

wtorek, 29 maja 2018

noga w bucie, czyli czytam, oglądam i słucham (głównie Nosowską i... Korteza:)


Skłamałabym mówiąc, że się nudzę, czy jakoś specjalnie cierpię;
owszem, dni spędzam głównie w pozycji horyzontalnej, ale przecież jeść co mam (pan mąż dba), nie narobię się (owszem, gotuję co nieco, ale przecież nie sprzątam, nie dźwigam, a leżeć cały czas się po prostu nie da), a naczytam się, naoglądam, nasłucham, że hej i ho, czyli za wszystkie czasy. Nadrabiam zaległości, wracam do starych i ulubionych, a nieco zapomnianych tytułów, sięgam po nowe, te literackie i te muzyczne.
 
Kasi Nosowskiej słucham w ramach czytania, jakkolwiek idiotycznie by to nie brzmiało;)
Lubię ją, od kiedy pamiętam, czyli od lat dziewięćdziesiątych, a teraz z ogromną przyjemnością słucham jej audiobooka  "A ja żem jej powiedziała", bo Kasia pióro ma lekkie, obserwacje trafne, a puenty dowcipne, że nie wspomnę o zgodności poglądów, jej i moich;)
...
Filmy zaliczam jeden po drugim, te pojedyncze i serialowe, w tv i aplikacjach przeróżnych;
 ostatnio AleKino nadaje mini seriale, które sobie nagrywam i oglądam ciurkiem.
...

Korteza odkryłam, i Nocnych Kochanków, ale z naciskiem, jednak, na tego pierwszego.
 Zazwyczaj słucham muzyki w samochodzie (nie licząc sesji z panem mężem, który miłośnikiem  winyli jest), a wtedy na ogół czegoś mocniejszego, choć ostatnio chyba złagodniałam i jeżdżę przy Kaleo i dobrze mi z tym:)
A Korteza słuchając,  przenoszę się w czasie i, nie bójmy się tego słowa, wzruszam, 
trudno;)
... 
 
A rok temu o tej porze włóczyłam się po Krakowie,
no cóż, mam zdjęcia...;)