sobota, 21 lutego 2015

Łódź grzechu warta, czyli do Manufaktury czas wstąpić


Jechać do Łodzi i nie być w Manufakturze?! A z drugiej strony - jechać do Łodzi i iść do centrum handlowego?! Ot, dylemat godny współczesnego turysty:) Ale, jednak - jechać i iść, koniecznie;)
Bo nie iść, to nie zobaczyć tego, co dla Łodzi charakterystyczne, czyli dawnej fabryki Izraela Poznańskiego, jednego z największych łódzkich przemysłowców. Czytamy w wikipedii:

" Przebudowa dawnej fabryki została tak wykonana, aby częściowo zachować dawną atmosferę tego miejsca. Dominują tu zatem stare, pofabryczne budynki z czerwonej, nieotynkowanej cegły, które zostały jednak całkowicie przebudowane wewnątrz. Zamysł wpisuje się w rewitalizacyjne działania, popularne w miastach o przeszłości przemysłowej – mające na celu zachować atmosferę urbanistyczną z przeszłości z nowoczesnym zastosowaniem budowli. W sumie rewitalizacją objęto kilkanaście hal i budynków poprodukcyjnych, zaliczonych w 1971 obwieszczeniem Konserwatora Miasta Łodzi wraz z przyległym pałacem, do czterech najcenniejszych zabytków przemysłowych miasta."

Fabryka płótna wybudowana została w latach 1872–1892 według projektu Hilarego Majewskiego.
Na ok.30 ha stanęły "tkalnie, przędzalnia, bielnik i apretura, farbiarnia, drukarnia tkanin i wykończalnia, oddział naprawy i budowy maszyn, ślusarnia, odlewnia i parowozownia, gazownia, remiza strażacka, magazyny, bocznica kolejowa oraz kantor fabryczny, pałac fabrykanta i budynki mieszkalne dla robotników". Fabryka, po II wojnie oczywiście znacjonalizowana, przetrwała do początku lat dziewięćdziesiątych; w 1991 r. ogłoszone jej upadłość, a w 2006 otworzono na jej miejscu Centrum, z nazwy Handlowe, też rozrywkowe i kulturalne.

Byłyśmy tu po raz pierwszy w lipcu 2007;
 lektura komentarzy pod tamtym wpisem może dać do myślenia, polecam:)
Teraz wstąpiłyśmy tylko na obiad - nie, nie do Magdy Gessler - i kawę,
pstryknęłyśmy kilka zdjęć i...

... na drugą stronę ulicy Ogrodowej, przy której Manufaktura stoi.


Inny świat, prawda...?

piątek, 20 lutego 2015

Łódź pomnikami stoi, czyli z krótką wizytą w Księżym Młynie


... pomnikami historii, dodajmy, bo Księży Młyn, jako część "wielokulturowego krajobrazu przemysłowej Łodzi ", kiedyś zespół fabryk włókienniczych, dziś osiedle mieszkaniowe (nie mylić z wydawnictwem o tej samej nazwie), to zabytek "o szczególnej wartości historycznej, naukowej i artystycznej, utrwalony w powszechnej świadomości i mający duże znaczenie dla dziedzictwa kulturalnego Polski." 
 Porcja wiedzy:
najpierw, w wiekach XV-XVI była tu osada młyńska, na miejscu której, w pierwszej połowie XIX wieku stanęła pierwsza manufaktura, przędzalnia, którą po pożarze w 1870 r. razem z przyległościami kupił Karol Wilhelm Scheibler, jeden z z największych łódzkich przemysłowców, twórca imperium przemysłowego, wizjoner, można rzec, który " rozpoczął nową epokę w dziejach przemysłowej Łodzi, zapewnił jej czołowe miejsce w Europie w dziedzinie przemysłu włókienniczego". Był nie tylko fabrykantem, był też na miarę swoich czasów, a może nawet ponad, społecznikiem, wspierającym akcje charytatywne, łożącym wielkie sumy na budowę potrzebnych miastu gmachów: szkół, szpitali, kościołów.
Księży Młyn był jedną z trzech części zespołu fabrycznego Scheiblera, na terenach nad Jasieniem.
Powstały tu kolejno - największa łódzka przędzalnia bawełny, zespół 40 domów robotniczych, remiza, szkoła, szpital, konsum, wreszcie zespól pałacowy, zajmowany przez rodzinę córki, tzw. dziś pałac Herbsta.
Tak to teraz wygląda:

 

Lofty Scheiblera;
kiedy byłam tu latem 2007, trwała jeszcze budowa, czy raczej odbudowa.
Dziś - jak widać.


Vis a vis - Księży Młyn.
Tu zmienia się też, choć chyba wolniej...


... ale widocznie;
rok temu oddano dwa pierwsze zrewitalizowane budynki,


Wychodzimy na ul. Przędzalnianą;
 przed nami budynek, nowszy, ale nie mniej zabytkowy, wybudowany w latach dwudziestych ubiegłego wieku, w stylu zwanym modernizmem historyzującym, w którym, jak mi podpowiedział Łodzianin, mieścił się  "Miejski Dom Wychowawczy, który był odpowiedzialny za właściwy rozwój i wychowanie sierot oraz dzieci zabranych od rodziców niezdolnych do ich wychowywania. W czasie II Wojny Światowej mieścił się w budynku obóz pracy dla germanizowanej młodzieży polskiej oraz pracowników przymusowych" 



Willa Herbsta, obecnie muzeum;
no, ale cały czas był poniedziałek...

środa, 18 lutego 2015

poniedziałek w Łodzi, czyli jak nie zwiedziłam Centralnego Muzeum Włókiennictwa


W lipcowy poniedziałek w Łodzi, jak w każdym polskim mieście, muzea są, ale zamknięte.
Co tam, że wakacje, że ludzie zwiedzają, tradycja jest tradycja, przepis jest przepis, jak ma być nieczynne, to jest. No, to zobaczyłam z zewnątrz, przez płot.
I tyle;(


Biała Fabryka, czyli dawny budynek fabryki Ludwika Geyera przy ulicy Piotrkowskiej, pełni obecnie funkcję muzeum włókiennictwa. Zbudowana w latach trzydziestych XIX wieku, mieściła pierwszą w Łodzi mechaniczną przędzalnię i tkalnię i była najnowocześniejszą fabryką w Królestwie Polskim. W 2005 r. została uznana pomnikiem historii.


Do środka, jednak, weszłam, troszeczkę, czyli do  restauracji "Łaźnia", na kawę.
 
 
Tamara Łempicka?
Reprodukcja czy kopia, bo chyba nie oryginał..?
 

Cóż, doznań estetycznych nam tu nie dostarczono, więc spragnione ich, udałyśmy się w kierunku Księżego Młynu, o czym już jutro lub pojutrze, zapraszam:)