niedziela, 11 sierpnia 2019

Roztocze albo skrócony urlop


Roztocze jest piękne, wiadomo. W ramach tegorocznych wojaży - już 17! - miałam na nim spędzić tydzień, niestety okoliczności sprawiły, że po trzech dniach wróciłam do domu i ledwie temat liznęłam. Tym razem miało być bardziej stacjonarnie, z jednym noclegiem w okolicy Zwierzyńca i planowanym wycieczkami dookoła. Nie było to moje pierwsze spotkanie z Zamojszczyzną, w planach więc były głównie te miejsca, których nie widziałam poprzednio, m.in Bełżec i Sochy, i te ostatnie chciałam pokazać na początek.

Pięknie ulokowana u stóp Bukowej Góry wieś, w sercu Roztoczańskiego Parku Narodowego, znana jest chyba głownie ze swojej smutnej przeszłości, czyli Małej Zagłady, opisanej przejmująco przez Annę Janko w książce pod tymże właśnie tytułem. Posłużę się dłuższym cytatem z recenzji książki, może kogoś zachęcę do lektury?

 "Wojna nie umiera nigdy…
„Zabrałam ci twoją historię, mamo, twoją apokalipsę. Karmiłaś mnie nią, gdy byłam mała, szczyptą, po trochu, żeby mnie tak całkiem nie otruć. Ale się uzbierało. Mam ją we krwi…” Anna Janko Mała Zagłada

Sochy na Zamojszczyźnie, 1 czerwca 1943 roku. Wystarczyło parę godzin, by wieś przestała istnieć. Budynki zostały spalone. Mieszkańcy rozstrzelani. Pośród zgliszczy pozostał jeden dom, nieliczni dorośli i kilkoro dzieci.

Wśród nich — dziewięcioletnia Terenia Ferenc, matka Anny Janko. Dziewczynka widziała, jak Niemcy mordują jej rodzinę. Nieludzki obraz towarzyszył jej przez lata spędzone w domu dziecka, by nigdy nie dać o sobie zapomnieć…

„Miałam przez to wszystko jakby dwie matki. Pierwszą: dorosłą kobietę, za którą tęskniłam, gdy wychodziła do sklepu, której się bałam, gdy wpadała w gniew, z której byłam dumna, bo nikt nie miał ładniejszej pani za matkę na całym podwórku. I drugą mamę miałam: małą dziewczynkę, której na wojnie zginęli rodzice, wciąż przerażoną i samotną, która kiedyś cierpiała głód i musiała pracować u złej ciotki, takiej, co biła i kazała nosić wiadra z wodą pod górę. Dla niej pójście po wojnie do domu dziecka było, o paradoksie, największym szczęściem. To właśnie ta mama-dziewczynka nieraz kładła się na tapczanie w dzień i płakała nie wiadomo dlaczego”. (fragment książki)

Mała Zagłada Anny Janko nie jest jeszcze jedną tragiczną opowieścią rodzinną wyciągniętą z lamusa II wojny światowej. To mocna, jak najbardziej współczesna rozprawa z traumą drugiego pokolenia — naznaczonego strachem. Brutalna, naturalistycznie opisana historia pacyfikacji polskiej wsi staje się w niej punktem wyjścia do przedstawienia etycznej i egzystencjalnej bezradności.

Mała Zagłada. Przejmująca książka o tym, że wojna nie umiera nigdy…

„Książka Anny Janko była dla mnie lekturą wyjątkową i dużym przeżyciem”. Adam Sikorski

„Wpisuje się w jeden z najważniejszych europejskich nurtów nowego przepracowania tragedii II wojny światowej w duchu zrozumienia i dialogiczności, a nie konkurencji ofiar i zbrodni”. 
Robert Traba" 


Nie zabijaj - czy zawsze trzeba o tym przypominać?

24 komentarze:

  1. Bardzo ciekawe informacje. Nie słyszałam o tej zbrodni w Sochach, dobrze, że napisałaś!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten wyżej wpis to mój, nie wiem dlaczego internet mnie nie rozpoznał...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiedziałam ogólnie, czyli o 'dzieciach Zamojszczyzny', ale tej historii nie znałam; książka jest absolutnie poruszająca, piękna, warto przeczytać.

      Usuń
  3. Okropne, słyszałam o "dzieciach Zamojszczyzny",dobrze że chociaż groby są doglądane i pamięć wciąż trwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są i jest:) Kiedy robiłam zdjęcia, przy jednym z grobów stała grupka ludzi, rodzina pomordowanych. jedna z pań opowiedziała nam historię, która znała z przekazów rodzinnych - wstrzasająca.

      Usuń
  4. Nie byłam w tym rejonie, wypad urlopowy na wschód mam ciągle w planach.
    Gdy czytam i słucham tego, co dzieje się na świecie i w umysłach niektórych ludzi, dochodzę do wniosku, że żadna wojna nie zmieniła chęci dominowania nad innymi i tak jest nadal.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wynosimy żadnych nauk z historii, my, czyli ludzie, przerażające.

      Usuń
  5. Książkę postaram się wypożyczyć. Wiem, że takie traumatyczne historie siedzą później w głowie i poruszają mocno człowieka na długi czas, ale to przecież życie jakie mieli inni ludzie, a nie jakieś wymyślone historie.

    Teraz prośba i pytanie - dwa w jednym. Nie wiem jakim sposobem wyłączyłam głos w swoim nowym blogu i nie wiem, jak go przywrócić. Wszelkie nagrania z You tube wstawione do bloga lecą bez głosu Przepraszam, że moim niezdarstwem zawracam Ci głowę, ale ośmielam się zwrócić do Ciebie, bo wiem, że jesteś bardzo życzliwą Osobą. Bardzo serdecznie Cię pozdrawiam i jeszcze raz przepraszam, za kłopot. Marysia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marysiu, głos jest, sprawdziłam, musiałas wyłączyć go nie na poziomie bloga, a komputera.

      Usuń
  6. Głos już mam. Bardzo Ci dziękuję. Jeszcze raz serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam nadzieje, ze te "okolicznosci" to nic zlego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okolicznosci, to mama, napisze o tym moze kiedy indziej.

      Usuń
  8. To nigdy nie zostało opublikowane,a pełna transkrypcja oryginału miała miejsce tylko raz w 1958 roku w polskiej publikacji:"Przegląd Zachodni"marzec 1958-autor Karol Marian Pospieszalski.

    "Dr Wilhelm Hagen do Fuhrera Rzeszy Niemieckiej Adolfa Hitlera.
    Mój Fuhrer!
    Po konsultacji z wieloletnim przyjacielem,Friedrichem Weberem,"Oberlandweber"
    -człowiekiem,którego oddanie dla ciebie,mój Fuhrer,nie budzi wątpliwości,
    proszę o wysłuchanie mnie w następującej sprawie,ponieważ choroba Webera uniemożliwia mediacje:
    Na spotkaniu rządowym w sprawie walki z gruźlicą dyrektor Departamentu ds.Ludności i Opieki Społecznej Oberverwaltungsort Weirauch poinformował nas,
    że jest to tajna sprawa Rzeszy w trakcie przesiedlania 200 000 Polaków na Wschodzie Generalnej Guberni(Operation Zamość),aby osiedlić niemieckiego
    Wehrbauera,zająć się jedną trzecią Polaków-70 000 osób starszych i dzieci poniżej
    10 roku życia,podobnie jak Żydów,to znaczy zabić ich.
    Heil Hitler!
    Dr Wilhelm Hagen"
    /fragment listu/

    Po"specjalnym traktowaniu"Żydów,Polacy byli w kolejce.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie umiem tego nawet skomentowac, moze tylko tak - nigdy wiecej!

      Usuń
  9. A to przecież nie jedyne takie miejsce w naszym kraju! Wojna jest piekłem, które latami siedzi w człowieku...

    OdpowiedzUsuń
  10. Ładnie napisane.
    Aczkolwiek chciał bym zapytać Pana Trabę co rozumie przez "dialogiczność"?

    OdpowiedzUsuń
  11. Wystarczy wpisac w google, zeby wiedziec.

    OdpowiedzUsuń
  12. Pamiętam wojnę. Byłam wtedy 10-letnim dzieckiem. Do dziś obrazy z nią związane noszę w sobie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo piękny wpis, chciałbym przeczytać książkę Pani Anny, może będę miał kiedyś okazję. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Jeden z tych regionów Polski, gdzie wybieram się jak sójka za morze, tym razem zwalam na pekap, który tam remontuje tory i remontuje i skończyć nie może. Za to dotarłam do równie pięknego pogranicza Warmii i Mazur (relacja na bikestatsie), aż sama nie wierzę, że się odważyłam w pojedynkę. Ale poszło. :)

    OdpowiedzUsuń


Wszystkim dziękuję pięknie za komentarze, bez nich blog nie byłby tym, czym, mam nadzieję, jest - rozmową.
Staram się odpowiadać na bieżąco, czasem jednak nie mogę, ale zawsze - chcę;)


A, i czytam komentarze do starych postów:)