piątek, 2 maja 2014

znajdź różnicę





31 komentarzy:

  1. Dla mnie- mimo wszystko- trochę za mało danych. Zestawienie sugeruje, że pies na zielonej łące to pies szczęśliwy a ten za metalowym parkanem- wręcz odwrotnie. Nie uważasz, że pierwsze wrażenie może być mylące? /Chyba że wiesz coś więcej na ten temat.../ BBM

    OdpowiedzUsuń
  2. Przestrzeń i przestrzeń zona.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pies porzucony i pies na własnym podwórzu?

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten biały na bank jest bardziej szczekający od tego dużego :), zazwyczaj małe psiaki są bardziej hałaśliwe, a tak na poważnie mały jest bardziej radosny od tego co stoi za kratami ;(

    OdpowiedzUsuń
  5. ...wolność i zniewolenie...
    Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pies pokojowy przerasżony "łonem natury" v's pies ktory broni swojego terytorium.

    OdpowiedzUsuń
  7. -pan i niewolnik-

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie ma różnic, ot jeden z nich pohasał na trawie. Pewnie za chwilę trafi na smycz, a potem cały dzień spędzi "na dywanach" To już lepiej ma ten za ogrodzeniem, ważne że bez łańcucha.
    Los obu nie do pozazdroszczenia.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mój pies zna oba te stany. Głównie pierwszy, ale jak przychodzą goście, trafia do swojego kojca.

    OdpowiedzUsuń
  10. szczęśliwy pies kontra smutny pies!

    OdpowiedzUsuń
  11. Drugi ładniejszy, ma normalnych właścicieli.

    OdpowiedzUsuń
  12. No proszę, co spojrzenie, to zdanie;)

    Już mówię, co wiem;
    pierwszy, Shih tzu, to pies z przeszłością - w ciągu pierwszego roku życia zmienił trzy razy właściciela, czy raczej właściciele pozbyli sie psa, dlaczego?
    Nie wiem, bo pies jest przyjazny, natomiast te zmiany sprawiły, ze stał sie kłębkiem nerwów i trwało dobre kilka miesięcy, zanim uwierzył, ze nowa pani juz sie go nie pozbędzie i się uspokoił.
    Teraz jest spokojnym, radosnym pieskiem, szczęsliwym na pewno.
    Ten drugi - nie wiem;
    obszczekał mnie, kiedy przechodziłam obok, a kiedy wycelowałam w niego obiektyw zamarł w bezruchu i tylko to spojrzenie z groźnego zrobiło mu sie takie smutne...
    Ale może tez mu tam dobrze?
    mam nadzieję)

    OdpowiedzUsuń
  13. górne zdjęcie - ... ? !
    dolne zdjęcie - pies za bramą
    ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... a w każdym razie - bezpieczne;)
      Mój błąd, dałam nie to zdjęcie, co powinnam, czyli pierwszy pies powinien miec widoczną smycz, wtedy przekaz byłby jasniejszy, mam nadzieje.

      Usuń
    2. ach, a to też pies?

      Usuń
  14. Jak dla mnie, w żadnym z nich nie widać zwykłej, psiej radości!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie widać, rzeczywiście, oba mordki maja smutne, ale zaręczam, że ten pierwszy się cieszy:)

      Usuń
  15. chwilowo zajety jestem piciem piwa, ale jak juz wyjdziemy z portu to postaram sie znalezc te różnicę ... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i...?
      Jeszcze pijesz, czy nie chce ci sie gadać?

      Usuń
    2. troche podchwytliwe te pytania ... ;)

      a roznica? - byloby latwiej ja znalezc gdyby widac bylo ogony ....

      Usuń
  16. Jak dla mnie i jeden, i drugi to cudne pieski. Prawde mowiac zaden z nich nie wyglada na nieszczesliwego. Mam nadzieje, ze tak wlasnie jest.

    OdpowiedzUsuń
  17. Biały łapie za łydki, wiem coś o tym :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Jaka jest różnica?
    Ten pierwszy jest tak mały, ze przeszedłby przez kraty tej bramy.
    A ten drugi przez te kraty się nie przeciśnie;).

    OdpowiedzUsuń
  19. Różnica jest taka, ze z jednym chętnie bym się pobawiła, a drugiego mam ochotę uściskać.

    OdpowiedzUsuń
  20. pozory mogą mylić w jedna i druga stronę. Dobrze, że pierwszy znalazł dom, to fantastyczna rasa, nie jest łatwa, ale to pies absolutnie wyjątkowy:) Drugi za ogrodzeniem być może czeka na pana, stróżuje, jest zadbany, mam nadzieję, że mu tam dobrze. Różnią się gołym okiem:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Na pewno się różnią, na pewno sa do siebie podobne - to zależy, co kto widzi:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Najważniejsza różnica pewnie i tak jest niewidoczna dla oczu...

    OdpowiedzUsuń


Wszystkim dziękuję pięknie za komentarze, bez nich blog nie byłby tym, czym, mam nadzieję, jest - rozmową.
Staram się odpowiadać na bieżąco, czasem jednak nie mogę, ale zawsze - chcę;)


A, i czytam komentarze do starych postów:)