poniedziałek, 8 lipca 2013

koniecznie - na kawę do Janowa Lubelskiego, na spacer do Frampola


 

 Rzut beretem od Gwizdowa, z którego wybraliśmy się nad Imielty Ług,  na skrzyżowaniu dróg 19 i 74, leży Janów Lubelski.Warto tu wstąpić na absolutnie przepyszną  kawę - nie powstydziłaby się jej niejedna kawiarnia w dużym mieście - w tej cukierence widocznej na drugim zdjęciu, za kamieniem ku czci.


Można też zjeść pizzę obok, ale przymusu nie ma...


...a że czas goni, to tylko rzut oka na ryneczek



i wsiadamy w samochód

(można autobusem, jak kto woli)
 i w drogę, przed nami Frampol - miasto, które miało być idealne;)


Układ przestrzenny Frampola jest ewenementem w skali kraju, cytuję:

"Wszystko zaczęło się w 1705 r., gdy Franciszek Butler zakładał nową osadę o charakterze przemysłowo-rolnym. Za radą architekta rozplanował ją przestrzennie w oparciu o renesansową koncepcję urbanistyczną, podobną do tej z Zamościa i Głogowa Małopolskiego. Tyle, że zmodyfikowaną.

Ze zorientowanego idealnie według stron świata Rynku wychodzi 8 ulic. Rynek obiegają też ulice równoległe do niego, co w całości przypomina szachownicę, a może bardziej pajęczynę. Na osi północ-południe znalazł

się ratusz i kościół.Typowa jednostka osadnicza składała się z domu i stodoły, a więc każdy z tych elementów musiał współtworzyć zabudowę ulic. Obok ulic głównych powstały zatem tzw. ulice stodolne, prawdziwy architektoniczny rarytas.

Pierwotnie rynek stanowił ogromny plac o wymiarach 225 x 225 m. Był większy od krakowskiego! W XIX w., uznano jednak, że jest zbyt duży i zmniejszono każdy bok o 85 metrów.Od 1738 r., przez 130 lat Frampol był miastem i kolejne 130 znowu nie był. Dziś ponownie jest.
Tutejsi mieszczanie trudnili się tkactwem, ale i uprawą roli, do czego potrzebne były stodoły. Tak zresztą sytuowano zabudowę, że bliżej rynku zamieszkiwali rzemieślnicy i kupcy, a dalej włościanie.

Obecnie tamtego Frampola już prawie nie ma, ale jest oryginalna pajęczyna ulic. Nie zdołali jej zniszczyć lotnicy niemieccy, którzy we wrześniu 1939 r. ćwiczyli tu celność bombardowania, obracając przy okazji w ruinę 90% drewnianych domostw."

Dodam, że kiedyś mieszkała tu liczna społeczność żydowska, skutecznie przez Niemców zlikwidowana..
Kilka zdjęć;





 















A my w drogę, przed nami Szczebrzeszyn
:)

31 komentarzy:

  1. Mam nadzieję wszystkie te miejscowości zwiedzić. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. no, ciekawe są te miasteczka, których głównym zabytkiem jest układ urbanistyczny. to, Głogów/Głowów/ Małopolski, Wasilków... w Janowie też są takie trzy drogi, co się idealnie równo zbiegają. albo wsie, co miasteczkami były, a śladem tego jest tylko rynek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, ale bym nie deprecjonowała;)
      Mam do takich miejsc sentyment - lubię je, mieszkać bym nie chciała.

      Usuń
  3. A to ci pozer na ostatnim :)
    PS. Jak czytam/słyszę o jakiś idealnych założeniach to uciekam jak najdalej - idealnymi założeniami wykrwawił/a się świat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie przesadzajmy, między idealnym założeniem architektonicznym a ideologicznym jest różnica, na szczęście;)

      Usuń
  4. W Szczebrzeszynie pozdów chrząszcza, proszę:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrowię wszystkie, bo jest ich więcej:)

      Usuń
  5. Szkoda tej drewnianej zabudowy starego Frampola.Ale"ten z wąsikiem"zrównał z ziemią,także wieś w której się urodził.:))

    OdpowiedzUsuń
  6. Ta Radzięcka ulica, to błąd, czy od jakiś zasłużonych dla Frampola radnych? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie błąd, od sąsiedniej miejscowości, ale kojarzy sie, prawda?
      :)

      Usuń
  7. Zaliczyłaś i kawę, i spacer, robiąc przy okazji sporo świetnych zdjęć. Interesujące są takie niewielkie miasteczka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takimi miasteczkami wsiami Polska stoi!
      :)

      Usuń
  8. Grunt to symetria :) ciekawe!

    OdpowiedzUsuń
  9. Brakuje mi właśnie w wielu miastach takiego czytelnego układu. Zapewne lepiej się zwiedza takie miasteczko.
    Na kawę do Janowa - bardzo chętnie, tym bardziej, że mówisz, iż trzeba koniecznie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. A mnie i tak najbardziej rajcują stare chałupki, no i ulica ... Radzięcka. ;)) BBM

    OdpowiedzUsuń
  11. gdy czytam posty jak te, zawsze przypominaja mi sie slowa " cudze chwalicie a swego nie znacie"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może dlatego wciąz mnie nosi po Polsce, a zagranicę nie ciagnie?
      Witam na blogu:)

      Usuń
  12. znam taką jedną byłą mieszkankę Frampola, której rzeczywiście spodobałoby się twoje tytułowe hasło, bo wg niej Frampol do niczego innego się nie nadaje ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pozdrów ją ode mnie serdecznie;)

      Usuń
  13. Bardzo interesujący ten Frampol :)

    OdpowiedzUsuń
  14. ciekawy ten Frampol...., reszta oczywiście też.., pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. w Janowie Lub. była raz, może dwa, za to przez Frampoil przejezdżałm wiele razy, ale o układzie unikalnym tego miasteczka dowiedziałam się dopiero dzisiaj:)Piękny post!

    OdpowiedzUsuń


Wszystkim dziękuję pięknie za komentarze, bez nich blog nie byłby tym, czym, mam nadzieję, jest - rozmową.
Staram się odpowiadać na bieżąco, czasem jednak nie mogę, ale zawsze - chcę;)


A, i czytam komentarze do starych postów:)