sobota, 3 czerwca 2017

Sztuka w sztuce albo s(S)zał w Mocaku


"Sztuka w sztuce to kolejna wystawa z cyklu konfrontującego ważne obszary życia z wyobrażeniami artysty. Jednak ta wystawa będzie inna od poprzednich. Wcześniejsze tematy były „wzięte z życia” i analizowały zawarte w nim prawdy i manipulacje.
(...)
 Natomiast Sztuka nie ma mocy bezpośredniego wpływania na nasze życie. Jest obszarem refleksji, budzącym i pogłębiającym nasz namysł i naszą krytyczność wobec wszystkiego, co jest istnieniem. Taka jest jej rola i taką sztukę MOCAK stara się pokazywać we wszystkich swoich działaniach. Ale sztuka ma również bardziej „artystyczną” twarz – jest wielką kolekcją rozpoznawalnych obrazków, które mają swoje głośne historie, swoje niezwykłe konteksty, są pełne stojących za nimi uniesień i egzaltacji. W skład tej kolekcji wchodzą arcydzieła, przedstawienia sławnych postaci, określone gry kompozycyjne, specyficzne ekspresje, wielkie skandale. Obrazy „ze sztuki” są niezwykle nośne znaczeniowo. Każdy taki cytat ma pojemność małego tekstu. Dlatego artyści często wykorzystują cudzą sztukę."
...

'Medycynę w sztuce' pokazywałam, wzbudziła, jeśli się nie mylę, uczucia ambiwalentne,
ta wystawa  bardziej bawi niż porusza, ale, oczywiście, jest to sprawa indywidualna.

 
 


Przyznacie, ze niektóre 'cytaty' są oczywiste?


... można sprawdzić,
wystarczy wybrać się np. do MNK
:)


piątek, 2 czerwca 2017

Kraków, Lipowa 3



Tyle razy byłam w MOCAKU, a dopiero teraz dostrzegłam, że tuż naprzeciw jest mała galeria, Centrum Szkła i Ceramiki, mniejsza część większej całości, jaką jest krakowski Oddział Szkła i Materiałów Budowlanych Instytutu Ceramiki i Materiałów Budowlanych.
Jak można przeczytać na stronie galerii, zobaczymy tu wystawy i pokazy (w których też możemy pouczestniczyć aktywnie, czyli poćwiczymy malowanie na szkle, tudzież tego szkła dmuchanie), kupimy różne mniejsze lub większe szklane dekoracje i bibeloty, etc; fajne miejsce, mówię Wam, tylko trzeba przyjść wcześniej, żeby zobaczyć więcej, a nie tuż przed zamknięciem:)

Teraz, oprócz stałej wystawy "Szkło w Krakowie. Przemysł i sztuka. 1931-1998" trwa  do 4 lipca wystawa szkła artystycznego Witolda Śliwińskiego.

 

A w MOCAKU - 'sztuka w sztuce', jest co oglądać...


cdn;)

niedziela, 28 maja 2017

zachwyt b&w, czyli Lanckorona w obiektywie Bogdana Frymorgena

"Fotograficznie to miejsce jest jak rycina albo breughlowski obraz - wszystko wydaje się spłaszczone. A może to tylko iluzja, gdy zmrużę oczy? I gdybym tylko mógł zostać tu na dłużej, włożyłbym tę wieś w całości do obiektywu."
 




 Piękny jest album ze zdjęciami Bogdana Frymorgena
 i tekstami miłośników Lanckorony. Przeglądam go sobie czasem i ulegam magii fotografii b&w, która pokazując dzisiaj, odsyła nas do przedwczoraj.

A wczoraj na stronie autora zobaczyłam zdjęcie domu, który rok temu malowały w ramach pleneru uczennice szkoły plastycznej z Katowic, a który już dziś w takim wydaniu nie istnieje.  
Czas ucieka szybciej niż byśmy chcieli...


Pozdrawiam z Krakowa:)

piątek, 19 maja 2017

szwendając się po mieście, czyli Wrocław sprząta swoje rzeki


Akcja - sprzątanie rzek Wrocławia, wystawa 'wyłowione z rzeki' - Wrocław, ul.Oławska.
 Cytuję za stroną organizatora:

"Akcja „Sprzątanie rzek Wrocławia” oraz wystawa „Wyłowione z rzeki” odbyła się 12 maja 2017 r. Dwa razy do roku zapraszamy uczniów wrocławskich szkół do wspólnej akcji, podczas której sprzątamy tereny znajdujące się przy rzekach oraz same rzeki. 

 Podczas sprzątania uczestnicy stworzyli dzieła sztuki z wyłowionych przedmiotów, które wystawione zostały na ulicy Oławskiej. Wystawa odbywać się będzie w dniach 12.05-26.05.2017 r."


 Pytanie brzmi - ile osób zainteresowało się wystawą na tyle, żeby się zatrzymać, popatrzeć, pomyśleć? Hm, nie zauważyłam nikogo, ale może pora nie była odpowiednia?


U mnie - stagnacja;
 mało się ostatnio udzielam online, więcej rodzinnie, trochę czytam, trochę oglądam, powoli zaczynam myśleć o wakacjach.
Pozdrawiam z Wrocławia:)

niedziela, 7 maja 2017

wiało, lało, czyli majówka 2017


Zdarzało nam się w latach ubiegłych planować majówkę, szczęśliwie w tym roku uwierzyłam prognozom i nie zarezerwowałam noclegu, więc kiedy na zewnątrz lało i wiało, mogłam się spokojnie i tanio, w domowym ciepełku, oddawać lekturze, tudzież nadrabiać zaległości filmowe. Na wycieczkę, owszem, wybraliśmy się, w jedyny słoneczny i bezdeszczowy dzień. Celem był Pakosław, ciut za granicą województwa, w którym zalew i pałac; w planach były też okoliczności przyrody po drodze, ale że wiało tak, że głowy omal nie urwało, to mijaliśmy je jedynie, bez wysiadania



albo zatrzymując się najwyżej na chwilę, na jedno zdjęcie, np. w okolicy Rudy Sułowskiej, gdzie jezioro obok jeziora, raj dla wędkarzy i cyklistów.



Pakosław to średniej wielkości (1000 mieszkańców) wieś z całkiem sporym, starym pałacem i wielkim, nowym  zbiornikiem, czyli zalewem.


Osiedle na 200 domów tu się szykuje....


Do pałacu stąd rzut beretem;
 położony w centrum wsi, otoczony parkiem, pełni funkcję hotelu i jest teraz w trakcie reorganizacji, ale gości przyjmuje i częstuje;)
 Kilka zdjęć zrobiłam, proszę.





Na kawę i lody weszliśmy do środka, ale zanim, obejrzeliśmy sobie kilka pomieszczeń.
Jak można przeczytać  na stronie gminy,

" Pałac w Pakosławiu to jeden z najcenniejszych klasycystycznych obiektów w Wielkopolsce. Jego budowę rozpoczęto w 1791 roku w miejscu dawnego dworu obronnego. Usytuowany został w obrębie obszernego parku, urządzonego w stylu angielskim. Pałac wzniesiono dla nowego właściciela Pakosławia - Michała Krzyżanowskiego, znanego patriotę i uczestnika Sejmu Czteroletniego. Koszt budowy wynosił wówczas 50 tysięcy talarów. Przypuszcza się, że pałac powstał według projektu Carla Gottharda Langhansa, który był twórcą Bramy Brandenburskiej w Berlinie. Wnętrza również są dziełem artystów najwyższej klasy.(...) Oryginalności pałacu dodaje kolisty dach krążynowy oraz niespotykany na terenie Wielkopolski układ portyku z bocznymi ścianami, w których znajdują się otwory okienne. Za pałacem, w dawnej części ogrodowej jest staw."

 Nawiasem mówiąc, zdjęcie, które się wyświetla na mapie google, wprowadza w błąd, bo pokazuje pałac, ale w nieodległym Golejewku.



Może zainteresuje kogoś informacja, że Pakosław jest jedną z wsi zamieszkanych przez Hazaków, czyli grupę etnograficzną ludności polskiej, która
"osiedliła się w XVI i XVII wieku na wykarczowanych terenach (ostępach leśnych) części puszczy pogranicznej, po obu brzegach rzeki Orli.  Wsie hazackie stanowią w Wielkopolsce odrębną grupę językową, którą charakteryzuje m.in. mazurzenie."
Po więcej odsyłam do wikipedii.