piątek, 7 lutego 2020

gdzie ta zima albo #literaturaXX



Marzy Wam się zima? Taka mroźna, słoneczna, ze skrzącym się śniegiem?
Gdyby nie zdjęcia, zapomniałabym, że i we Wrocławiu takie zjawisko może zaistnieć...
Podobno w górach prószy, ale tu w dolinach jest tylko buro, ponuro i deszczowo, a słońce owszem, chwilami i to rzadko:( Więc - czytam.  
Czytam i oglądam, oglądam i czytam, w przerwach wyskakuję na małe, niezbędne zakupy, gotuję, a potem znów czytam i... W dokumentach porządki już zakończone, teraz tylko decyzja, co idzie do piwnicy, co zostaje w domu. Trochę mi lepiej, a właściwie dużo lepiej. Na fb wzięłam udział w zabawie pod tytułem #BookChallenge, czyli przypominamy lektury dla nas ważne, bez recenzji, ot tak, dla propagowania czytelnictwa. I wiecie co? To wciąga! Ileż tytułów sobie przypomniałam, a i wrażeń z nimi związanych:)
 Podzielę się z Wami, może i Wy ze mną?


To jest ten pierwszy wybór, odruchowy, kropelka w morzu, bo ja z tych, co jedną książkę kończyli, a drugą zaczynali. Dziś już i oczy nie te, i książki, ale to temat na osobne opowiadanie ;)
Czekam na wasze wspominki książkowe, marząc po cichu, że między jedną a drugą lekturą znajdę trochę zimy...



😊

54 komentarze:

  1. Marię i Mgdalenę Mam zaczytaną do imentu, Tak samo jak Wojnę Trzydziestoletnią, W pustyni i w Puszczy, Robinson Cruzoe! Od lat czekają, aby je zawieźć do introligatora, bo inaczej sie rozpadną ( to wydawnictwa z lat 50-tych ubiegłego wieku).
    A zima! Ni ma! Jeszcze dwa tygodnie temu klucze ptactwa leciały na zachód, a od zeszłego tygodnia lecą na wschód. Na moim trawniku pięknie się trzymają stokrotki, kwitnąc bez jakiejkolwiek przerwy. Wschodzą hiacynty, żonkile, narcyzy i tulipany, a lada dzień rozkwitną przebiśniegi!
    Zwariowanie całkowite!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marie i Magdalenę mam pierwsze wydanie, ale tez w rozsypce i tez lezy i czeka na ratunek;(

      Usuń
  2. Marzy mi się zima, marzy mi się ten bajkowy świat. No strasznie tęsknię za śniegiem, a ja kocham jesień i zimę, która w tym roku siebie nie przypomina. Wiary nie tracę, może jeszcze odwiedzi nasze rejony. :) Pozdrawiam serdecznie. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wcale nie tęsknię za śnieżną zimą a i temperatury są dla mnie całkiem przyzwoite. Tyle tylko, że mam świadomość tego, co dalej: inwazja robactwa- komarów, meszek i innych, bo zima nie wymroziła, letnie upały trudne do przetrwania, drożyzna w sklepach z racji suszy ... i można dalej dopisywać. To już chyba lepiej, żeby było tak jak było!
    A książki?
    Jeszcze dwie kolejne: Łowcy złota i Łowcy przygód i kilka zbliżonych- Włóczęgi północy, Szara Wilczyca, Bari, syn Szarej Wilczycy i inne. To chyba te najukochańsze z dzieciństwa... Chociaż nie, bo przecież była cała masa innych: Królewicz i żebrak, Przygody Tomka Sawyera...
    Zbyt trudne zadanie Ikroopko! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zadanie tyle trudne, co rozwojowe 😀 kochałam całego Curwooda, ale tez i Szklarskiego, Maya, Twaina, reszty nie pamietam, przynajmniej w tym momencie. Masz rację - Tomek Sawyer był jedna z tych najukochańszych książek! Jako całkiem juz podlotek 😁 odkryłam dla i o dzieciach Natalii Rolleczek "Kubę znad Morza Emskiego'. No, i oczywiście "Drobne ustroje" Zientarowej, ale o tym juz chyba tu kiedys wspominałam.

      Usuń
  4. Cudne widoki. Chce takich ,lepsze to jak deszcz i wiatr.U mnie na półce dumnie kilka książek z serii "Ani z ZIELONEGO Wzgórza ",kilkakrotnie czytane
    "Wierna rzeka" Żeromskiego hit nr, książka naście razy czytana ,ślubny i nie tylko on się dziwi.Trędowata, "Chłopi ".Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 'Chłopów' uwielbiałam, a to mi przypomina, że i Prusa, natomiast Orzeszkowej nie, przyznam też, że i Żeromskiego:)

      Usuń
    2. Ja tez Żeromskiego nie za bardzo. Tylko tą "Wierną rzekę"sama nie wiem
      Orzeszkową Lubie za "Nad Niemnem".

      Usuń
    3. Nad Niemnem tylko w wersji filmowej.

      Usuń
  5. Wszystkie "Tomki" A. Szklarskiego, "Pan Samochodzik i ..." Z. Nienackiego, "Winetou" K. Maya to moje dzieciństwo a potem zainteresowanie sprawami techniki i podróże czyli mapy i przewodniki. Ochota na czytanie zostaje na całe życie zmienia się tylko rodzaj literatury. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo trafne podsumowanke :) Ostatnimi laty czytam, poza kryminalami, ktore uwielbiam od zawsze, głównie literaturę faktu; bardzo polubilam biografie, których dawniej nie czytalam, ale to moze na starosc czesto tak się dzieje... 😁

      Usuń
  6. fajnie jest miec pod reka zdjeciowe archiwum - czlowiek moze sobie przypomniec jak to niegdys bywalo … :)

    co do ksiazek - obdarzony zostalem raczej kiepska pamiecia wiec ostatnio wracam do rzeczy, ktore napisali Lee Child, Steve Berry, Dave Barry, Carl Hiaasen i ciesze sie tak samo jak za pierwszym (albo drugim) razem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A cos w tym jest, ze czytajac niektore ksiazki, orientuje sie ze czytalam juz kiedys, gdzies tak pod koniec lektury 😁

      Usuń
  7. "Pan Samochodzik" to był numer 1. A później? Szklarski, Niziurski, mnóstwo literatury wojenno-lotniczo-morskiej (Pertek, Meisnner, Perepeczko, Borchardt).
    Ponieważ i u mnie "oczy nie te", kilka lat temu przerzuciłem się na czytnik ebooków, który daje możliwość powiększenia liter, a nie męczy wzroku jak ekrany smartfonów czy tabletów. W ten sposób czytuję beletrystykę i literaturę, którą niekoniecznie chcę posiadać fizycznie. Natomiast książki, które chcę mieć na półce wciąż kupuję w wersji papierowej.
    Ostatnio zabrałem się za twórczość Bernarda Cornwella. Jestem w trakcie czytania Trylogii Arturiańskiej. Polecam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zacznę od końca;) też od lat czytam w wersji e, ale w przeciwieństwie do Ciebie, nie lubię czytnika; wolę ekran tabletu, choć ostatnio miałam problem, bo wymieniałam tablet i długo nie mogłam sie do nowego ekranu przyzwyczaić. W czytniku nie odpowiada mi format, wygodniej mi sie czyta na 8 calach niz na 6 czy 7.
      I od lat jestem uzytkownikiem legimi, ale też, kiedy trafię na cos ważniejszego, kupuję na półkę niewirtualną.
      Niziurski, Szklarski - oczywiście, ja w ogóle lubiłam 'chłopakowatą' literature, ale bez przesady, oczywiście:) Natomiast wojenna niekoniecznie, za dużo tej tematyki było w szkole:( A Meisnera poznałam osobiscie, bo był dziadkiem koleżanki z klasy:)
      Za sf nie przepadam, zdecydowanie bardziej lubię kryminały, najbardziej sądowe, których niewiele. Moim ukochanym pisarzem jest George Simenon, chetnie do niego wracam, niestety, mało jest jego książek w wersji e.

      Usuń
    2. Ja mam Kindle Oasis 7 cali, jeszcze mi wystarcza :) Ale powoli myślę o jakimś Pocketbooku. Mają w ofercie InkPada 3 i InkPada 3 Pro 7,8 cala i InkPada X 10,3 cala (w niego ewentualnie celuję). O ile dobrze pamiętam współpracują z Legimi.
      P.S.
      A znasz kryminały Maryli Szymiczkowej? Pod tym pseudonimem kryje się dwóch panów: Jacek Dehnel, Piotr Tarczyński. Akcja ich powieści dzieje się w Krakowie, na przełomie XIX i XX wieku. W roli detektywa-amatora występuje niejaka pani Szczupaczyńska, przy której pani Dulska to tak zwany "Pikuś" :) Dotychczas ukazały się 3 tomy przygód profesorowej Szczupaczyńskiej.

      Usuń
    3. Mam kilkuletni, sześciocalowy czytnik, mąż go używa, może nowszy byłby lepszej jakości? Czytnik, nie mąż 😁 jesli kupisz cos nowego, nie zapomnij podzielić się wrażeniami.
      Szymiczkową kojarzę, coś czytałam w legimi. Ostatnio więcej oglądam, zwłaszcza seriali, jest wybór.

      Usuń
  8. Słoneczniki..! Moja ukochana książka z lat przed-nastoletnich. Nie zliczę ile razy ją czytałam. Ryczałam ze śmiechu przy nekrologu dla nauczycielki i płakałam nad śmiercią Jerzego.
    Moje czytanie było kompletnie nieadekwatne do wieku. W wieku lat 9 pierwszy raz przeczytałam Dziwne losy Jane Eyre, pewnie w wieku lat 10 - Dzieje grzechu...
    Miałam 14 jak odkryłam Małego księcia. Ale nigdy nie przeczytałam Kubusia Puchatka, ani Narni - bo mi nigdy w ręce nie wpadły. Kiedyś, gdy poprosiłam panią w bibliotece o jakieś wiersze to mi wetknęła chyba Ferdynanda Wspaniałego (czy to było rymowane?) ale możliwe, że to były jakieś wiersze dla dzieci, w każdym razie mnie chodziło o NORMALNĄ poezję :D
    Ferdynanda też mi pani wetknęła, ale uznałam, że to głupie, bo co to za historia w której pies mówi. W sumie można powiedzieć, że literatura dziecięca jakoś mi umknęła - nikt mi nie podsunął, sama nie znalazłam. Ale Dzieci z Bullerbyn czytałam namiętnie wiele razy.
    Gdzieś tak w wieku lat 12 odkryłam Pana Samochodzika i się zakochałam.
    Trologię przeczytałam od końca ;) Pan Wołodyjowski był pierwszy bo akurat obejrzałam film w kinie i też się zakochałam. Miałam jakieś 9-10 lat. Potem był Potop. Miałam fazę Potopową - wracałam do tej książki co chwila przez jakieś dwa - trzy lata. Znałam ją prawie na pamięć. Potem mi przeszło i od tamtej pory już nigdy do Potopu nie wróciłam.
    Ogniem i mieczem przeczytałam już jako prawie dorosła...i nie zrobiło na mnie wrażenia.
    No i oczywiście czytywałam te wszystkie Siesickie, Nowackie itd...
    W sumie czytałam potworne ilości i nikt nigdy nie wnikał co czytam i czy aby na to za młoda nie jestem. Pewnie dlatego byłam takim dziwadłem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, że uciekałaś w świat książek, podobnie jak ja, mylę się? Pamietam, że ilekroć odwiedzałam moje ciotki i kuzynki, najpierw musiałam przeczytac to, co pojawiło sie nowego na ich półkach, dopiero potem bawic się, czy rozmawiac, co czasem prowadziło do konfliktów;)
      Z Sienkiewiczem miałam ten problem, że niektóre opisy mnie nudziły, więc go kartkowałam; i tez zaczęłam od "Pana Wołodyjowskiego". Znajomość z siostrami Bronte zaczęłam tez dość wcześnie i od "Wichrowych wzgórz", to była tez ulubiona książka mojej mamy; za Jane Eyre wzięłam sie później.
      A "Przeminęło z wiatrem"? dośc późno wpadła mi w ręce, za to przeczytałam ja jednym ciagiem (ciurkiem sie u nas mówiło), siedząc do rana; ja szybko czytałam, dlatego mogłam pochłonąć jednego dnia kilka mniejszych książek:)
      Poezja, to dopiero liceum - Gałczyńskiego i Pawlikowskiej niektóre wiersze (np. Pocałunki) znałam na pamięć. Ale czasy liceum, to osobna bajka, bo wtedy ksiązki czytało sie nie tylko z polecenia pań bibliotekarek, ale głównie kolegów z klasy:)

      Usuń
    2. Byłam dzieckiem ...dziwnym. Zawsze czułam się samotna i porzucona. Nie umiałam reagować "odpowiednio", nie lubiłam dotyku...Dziś by mnie pewnie zdiagnozowali jako dziecko ze spektrum autyzmu. Moje ulubione miejsca to była szafka pod zlewem (ciasna i ciemna) a potem szafa na którą mówiło się "ścienna" bo była "w ścianie" czyli we wnęce. Potrafiłam tam siedzieć godzinami. Opowiadałam sobie bajki. To było zanim zaczęłam czytać.
      Sienkiewicza opisy też przerzucałąm ;)okazało się że da się nie tracąc akcji - ale zawsze przegapiałam potyczkę Zagłoby z małpami :D
      Przeminęło z wiatrem dotarło do mnie w postaci...Książki z gazety. Pamiętasz? Kiedyś gazety drukowały powieści w odcinkach. Jakaś gazeta wydrukowałam Przeminęło z wiatrem a ktoś te odcinki zebrał, i skleił. Dostałyśmy tę "książkę" na trzy dni. A było nas trzy - mama, Baśka i ja. Gdybym uczciwie czekała na swoją kolej nie starczyłoby mi czasu na całość. Zabierałam więc "książkę" do szkoły i czytałam na lekcjach. Załapała mnie pani od matematyki, ale kiedy jęknęłam, że pojutrze muszę oddać nie kazała zamknąć, odłożyć, nie zarekwirowała... Powiedziała tylko "acha". Ale na wywiadówce doniosła mojej matce :D. Miałam wtedy jakieś 16 lat.
      oj...o książkach mogłabym długo...

      Usuń
    3. Pewnie, że pamiętam! Ale skoro o odcinkach mowa - uwielbiałam radio; w 7 klasie przez dwa miesiące musiałam zostać w domu i leżąc, słuchałam na okrągło, głównie słuchowisk na 1 i 2 programie i powieści w odcinkach - do dzisiaj jestem wrażliwa na głos:)

      Usuń
  9. Z Twoich lektur pierwszą górna półkę znam, ale tej dolnej nie kojarze. Byłam molem książkowym i jestem, czytam teraz głownie literaturę lekką, łatwa i przyjemną bo mam dość łez i dołków... ale kiedyś czytałam dużo tej trudnej, wojennej, obozowej też, bo przecież było tego sporo i takiej ambitnej, która mi polecały rożne ważne dla mnie w życiu osoby. Najlepiej jednak wspominam lektury Agathe Christie, ale też chyba wszystkie przygody Sherloka Holmesa przeczytałam, kryminały wciągają a do tego angielskie ciekawie napisane. Teraz tez do kryminałów sięgam, ale i sagi rodzinne, których jest pełno... wiec jak mi coś podejdzie do kupuję i ściągam na czytniki: Kindle'a albo w pdf-ie na iPada... tak chyba mi się lepiej czyta niz wydania papierowe, te jakoś dłużej leża na półce. A moja ostatnio (6-7 lat temu) odkryta autorka kryminałów to Katarzyna Puzyńska.

    O śniegu wiadomo, marzę bo byłyby fajne zdjęcia... ale tez z drugiej strony cieszy fakt, że w ogrodzie główki wychylają krokusiki, pierwiosnki i dni coraz dłuższe więc chyba zimie już dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, wiosna wygrywa z zima, jak sie ma ogródek:)
      Co do lektur - im starsza jestem, tym chetniej siegam po nieco mniej mroczną literature, ale do pewnej granicy. Jako całkiem młoda osoba uwielbiałam rzeczy ciężkie, np ksiązki Caldwella czy Faulknera, lub widocznego na zdjęciu Mauriaca. Teraz nadal czytuję kryminały i zainteresowałam sie reportażem i literaturą biograficzną.
      korzystasz z legimi?

      Usuń
    2. O przypomniałas mi, a jakże i Caldwella i Faulknera znam, Mauriaca- niestety nie :(
      Ale biografie też lubię, szczególnie kobiet, nie wiem dlaczego?
      Legimi? Nie mam pojęcia co to?

      Usuń
    3. Biblioteka ebooków, zerknij na legimi.pl, bardzo polecam.

      Usuń
  10. Zimy nie ma :( a literatura? Lektury szkolne były czytane ;) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lektury były czytane w ostatniej kolejności, bywało, że w ogóle:)
      Ale bywało, że niektóre były perełkami, jak np. "Chłopi" i stawały na półce w rzędzie tych ulubionych. Pozdrawiam:)

      Usuń
  11. Takiej pięknej zimy to już dawno nie widziałam.
    A jeśli chodzi o książki czytane na okrągło a także te ostatnio... to chyba będę musiała napisać kiedyś kilkucześciowy post.
    Serdeczności Ewo :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To 'stara' zima, niestety teraz jest tylko zimna pora roku:(
      Stokrotko, jak napisałam, to jest zalążek tematu, ale że ten blog ma inny temat, to realizuję go na fb. Może dasz się zaprosić?

      Usuń
  12. Były plany na zimowe przejścia po zamarzniętych bagnach, nie wypaliły, z to wypaliło wielce śnieżne pasmo Jaworzyny Krynickiej - dobre i to. W mieście da się żyć, gorzej mają ci którzy na Pogórzu liczyli na turystów - oni liczą poważne luki w budżetach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W górach troche sniegu jest, ale jak długo sie on utrzyma?

      Usuń
  13. Narty nasmarowane(biegówki),dzisiaj śnieg spłynął z deszczem
    i tyle pojeździłem.
    Zacząłem od bajek,następny był świat przygód,fantastyki i historii.
    W wieku 8 lat przeczytałem"Wilczą Skórę"...to nie bajka:)
    James Fenimore Cooper spotykał się z Mickiewiczem,wspierał powstanie listopadowe.Przeczytałem wszystkie książki Coopera.
    Pięcioksiąg,Szpieg,Czerwony Korsarz,Pilot...wracam często do Coopera.
    Książki markiza de Sade także przeczytałem.
    Teraz czytam"Księga Ludzi-Opowieść o tym jak staliśmy się nami"
    Adam Rutherford
    https://www.youtube.com/watch?v=8MwxeYnyrRs
    https://www.youtube.com/watch?v=zW_IaJKA3lQ
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja jakoś za Cooperem nie przepadałam. Usiłuję sobie przypomnieć lektury z dzieciństwa, ale wychodzi na to, ze najwazniejsze juz wymieniłam; najlepiej chyba pamieta sie to, co sie czytało w młodości, bo to kształtuje w świadomość w duzym stopniu. Sama jestem ciekawa, co jeszcze z czeluści (nie)pamięci wyskoczy 😀
      Pozdrawiam z wietrznego Wrocławia; podobno snieg jest w Izerach, choc tez mało, w porównaniu do lat ubiegłych.

      Usuń
  14. Ikroopko, książki z Twojego zestawienia czytałam. Zapałkę znałam na pamięć, Egipcjanina uwielbiałam. Dawno do nich nie wracałam.
    U nas zimy nie ma. Dzisiaj 16 stopni na plusie, wichura szaleje, i nasze żabki już czują miętę przez rumianek i wędrują, dużo wcześniej niż zwykle.
    Serdecznie pozdrawiam!
    O.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kojarzysz w takim razie "Klimaty"? ☺

      Usuń
    2. Tak, ale nie zostawiła na mnie bardzo wielkiego wrażenia. Może czytałam w niedopowiednim wieku.

      O.

      Usuń
    3. Moze, dla mnie to jedna z najwazniejszych lektur.

      Usuń
  15. Ja nie mogę się pogodzić z brakiem zimy... Nie cierpię, kiedy jest "nienormalnie". A książki, które pokazałaś czytałam.... o matko, kiedy to było? Ponad czterdzieści lat temu :( A odpowiedając na twój post dot. "The Wife", to dam znać na pewno. Napisałaś też, że siedzisz w skandynawskich klimatach... Ja wsiąkam w nie od dziesięciu lat i nie mogę przestać, a zaczęło się od Mankella :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli "Krystynę, corkę Lavransa" znasz?

      Usuń
    2. Tak, ale nie bardzo pamietam jak się intryga zawiązała, pamietam tylko, że nudą wiało. Mówiąc o "skandynawskich" klimatach, mamraczej na myśli ich piękne, mroczne i głębokie kryminały ;)))

      Usuń
    3. Odswiezylam sobie lekture kilka lat temu i powiem ci, ze z przyjemmoscia, moze sprobuj? ☺

      Usuń
  16. Tutaj kolejny sztorm:(
    Za zima nie tesknie wcale. Przynajmniej nie jestem uwieziona w Alcatraz. Aktualnie wieje znowu tragicznie, ale jak do tej pory nie zanotowalismy zadnych szkod. Sama sie temu dziwie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas wietrznie, ale wyobrazam sobie, ze bez porownania. A zima jest sladowo nawet w gorach.

      Usuń
  17. Ja przeczytałam mnóstwo książek młodzieżowych. Oczywiście Sienkiewicz, Prus, Orzeszkowa. książek wojennych nie trawię. Sama wojnę przeżyłam i nie chcę wracać do do tamtych czasów. Dziś, gdy chcę się wyluzować to sięgam po jedną z dwu książek. Są to - Chłopi Reymonta i Colas Breugnon Romaina Rollanda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje za przypomnienie Colas Breugnon ☺ Chlopow nie czytalam dawno, ale pamietam w zachwycie, ze tak to ujme 😁

      Usuń
  18. Witam, pierwszy raz tu zajrzałam - a Tu proszę, takie rarytasy- książki:) "Słoneczniki, "zapałka na zakręcie" uwielbiałam Ale jako siostra dwóch braci jednakowo gorąco kochałam Anię z Zielonego Wzgórza jak i Tomka Wilmowskiego czy Pana Samochodzika. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Ania" to oczywista oczywistość, a 'Godzinę pąsowej róży'czytałaś? O, i przypomniałam sobie, że uwielbiałam też wszelakie legendy i baśnie, 😊
      Witam na blogu i zapraszam - książki były dziś wyjątkowo, normalnie raczej klimaty i krajobrazy miejsko-wiejskie, zwiedzanie i etc, ale może znajdziesz coś, co Cie zainteresuje 😊

      Usuń
  19. Odpowiedzi
    1. Oj, jak pozazdrościłam, ja w tym roku snieg widziałam tylko kilka godzin :(

      Usuń
  20. Ja swoje czytanie zaczęłam od dwóch książek zupełnie innych tematycznie. Był to Stary Testament i Dzieci Pana Majstra Zofii Rogoszówny.
    Stary Testament czytałam jak zbiór baśni. Była tam historia O młodzieńcach wrzucanych do rozżarzonego pieca, do których zlecieli się aniołowie, aby ruchami skrzydeł ich ochłodzić i w ten sposób uratować. O proroku Eliaszu, który wędrował przed siebie, a niegrzeczni chłopcy rzucali w niego kamieniami. Święty wtedy zmaterializował kilka niedźwiedzi i te zwierzaki rozszarpały chłopców. Sam Eliasz jako święta osoba został zabrany rydwanem do nieba.
    No i wiele innych opowieści starotestamentowych.
    Książka pani Rogoszówny napisana wierszem opowiadała o dzieciach pana Tygodnia, którego dziećmi były dni tygodnia: Poniedziałek, Wtorek itd. Ta książka bardzo mi się podobała. Nawet sporą jej część umiałam na pamięć.
    Po wojnie mieliśmy tylko takie książki, jakie wujek znajdował w ruinach zniszczonej Warszawy i nam przywoził. Później dostaliśmy Konrada Wallenroda. Babcia nam czytała, a ja nie mogłam zrozumieć, co to był za zwierz Alpuchary. Marysia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marysiu, przyznam, ze ani jednej, ani drugiej pozycji nie czytałam:( natomiast od deski do deski zaliczyłam 'Opowieści biblijne" Kosidowskiego i na tym, w zasadzie, kończy sie moja znajomość spraw około 'testamentowych', czego sie trochę wstydzę i ciagle sobie obiecuję zaległosci w tej materii nadrobić. Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  21. Gdzieś mi się przewinęło stwierdzenie, że "najbardziej się pamięta książki z młodości, to one kształtują świadomość..". To prawda, zgadzam się. Mając dwadzieścia parę lat i dwa lata wolnego czasu na czytanie, wydobywałem złoto w Ameryce, błądziłem całą dobę po ulicach Dublina, byłem na procesie w pewnym bliżej nieznanym mieście, brałem udział w wojnie domowej w Hiszpanii, szukałem straconego czasu, a także byłem w wielu innych też ważnych miejscach. Z wieloma bohaterami z książek się utożsamiałem, stałem się postacią jakiejś jednej jeszcze nie napisanej książki. Jaki ja wtedy byłem mądry, jaki oczytany, jaki miałem jednoznaczny światopogląd? Tak mi się przynajmniej wydawało. Minęło wiele lat, wciąż czytałem choć nie tak dużo jak wcześniej. Przyszedł czas, że musiałem się zmierzyć z własnymi poglądami na pewne sprawy i zadałem sobie pytanie, dlaczego czytałem akurat te książki a nie inne? Odpowiedź była jedna, po prostu tylko te były w mojej wojskowej bibliotece i wszystkich innych bibliotekach i nie wiązało się to bynajmniej z brakiem papieru. Cieszę się, że dożyłem takich czasów, że to ja mogę dowolnie wybierać swoje biblioteki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno książki kształtują świadomość, dlatego tak ważne jest, by czytać i też, by była to dobra, wartościowa literatura. Dlatego tez martwi mnie, że teraz tyle chłamu pseudoliterackiego zalewa rynek:(

      Usuń


Wszystkim dziękuję pięknie za komentarze, bez nich blog nie byłby tym, czym, mam nadzieję, jest - rozmową.
Staram się odpowiadać na bieżąco, czasem jednak nie mogę, ale zawsze - chcę;)


A, i czytam komentarze do starych postów:)