niedziela, 18 lutego 2018

spełnijmy marzenie, czyli w Lanckoronie zimą


 (nawet jeśli zima umowna, 
śniegu, co kot napłakał,
 słońca na lekarstwo, 
 widoków żadnych)


wczoraj i bez komentarza
:)

8 komentarzy:

  1. Wzruszyła mnie ta stara rama okienna z zielonym aniołem- przypomniała mi moje dzieciństwo...

    OdpowiedzUsuń
  2. Najważniejsze, że sople wiszą :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jedno z tych miejsc w których trudno się nie zakochać. Dla mnie Lanckorona to klejnot w koronie Beskidów.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zimą też tam pięknie. Jakiś śnieg jest, nie tak mało ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie narzekaj - pięknie tam jest!!!
    :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Musze koniecznie pojechać do Lanckorony. Raz byłam przejazdem, ale byłam chora i niewiele skorzystałam z tej wizyty:(((

    OdpowiedzUsuń
  7. W Lanckoronie wystarczy być - widoki czy pogoda, to sprawa drugorzędna...

    OdpowiedzUsuń


Wszystkim dziękuję pięknie za komentarze, bez nich blog nie byłby tym, czym, mam nadzieję, jest - rozmową.
Staram się odpowiadać na bieżąco, czasem jednak nie mogę, ale zawsze - chcę;)


A, i czytam komentarze do starych postów:)