poniedziałek, 12 grudnia 2016

nad Wisłą, czyli między niebem a wodą


Oto, proszę państwa, Kładka Bernatka, a dokładniej - Kładka Ojca Bernatka;
 przejście dla pieszych i rowerzystów przerzucone nad Wisłą, łączące Kazimierz z Podgórzem, nazwane imieniem zasłużonego swego czasu dla Krakowa Laetusa Bernatka, członka Zakonu Bonifratrów, który to będąc już jego przeorem najpierw uczynił klasztor szpitalem zakaźnym (w czasie epidemii cholery azjatyckiej i ospy w latach 1892-1894), a potem zainicjował i zrealizował budowę nowoczesnego szpitala, istniejącego do dziś.


Kładka ma już swoją historię - my też tu już byliśmy, przypomnę, 3 lata temu - za chwilę ma przejść pierwszy remont, ale na razie cieszy krakowian i turystów, zwłaszcza że pojawiła się na niej arcyinteresująca wystawa rzeźb balansujących Jerzego Kędziory "Między wodą a niebem".
Rzeźby miały wisieć tu tylko trzy miesiące, do dziś, ale władzom Podgórza marzy się (mnie też) stała ekspozycja - miejmy nadzieję, że się uda.


Balansujący ludzie Kędziory znani są na całym świecie i wszędzie budzą zainteresowanie;

"Są jedynymi statuami w świecie, które ustawione luźno jednym, dwoma punktami podparcia np. na linie, pręcie, szczycie piramidy, utrzymują równowagę, przecząc prawom grawitacji .W większych zestawach wystawienniczych tworzą energetyzujące spektakle rozgrywane między niebem a ziemią." - mówi autor.

 

Wieczorem kładka i rzeźby prezentują się jeszcze ciekawiej...


A tu można przeczytać, 
co sam Jerzy Kędziora pisze o swoich rzeźbach i wystawach.

35 komentarzy:

  1. Coś nadzwyczajnego! Robi niesamowite wrażenie. Byłoby świetnie, gdyby rzeźby zostały na stałe!

    OdpowiedzUsuń
  2. taki ludzik w Bydgoszczy to też ten Kędziora?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten, oczywiście:) i w Częstochowie też.

      Usuń
    2. może być.
      lepsze to, niż sztuka, która "daje do myślenia" ;-)

      Usuń
    3. I w Zoppot zapewne też.

      Usuń
    4. I w Zoppot, ale nie wiem, czy tam była czasowa, czy jest stała?

      Usuń
    5. Ten ludek wisiał latami całymi na Monciaku a ostatnio wisi przy nim w uliczce poprzecznej. Taki sam niemal jak w Bydgoszczy nad wodą.

      Usuń
  3. Niesamowita jest ta kładka. Cudowna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kładka wyglada wprost magicznie we mgle i wieczorem.

      Usuń
  4. Na razie przeczytałam u Ciebie. Zarówno kładka jak i rzeżby na niej bardzo mi się podobają.
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo sie ucieszyłam, słysząc o tej wystawie - widziałam już wczesniej te rzeźby w Częstochowie i Bydgoszczy.

      Usuń
  5. Faaaajnie:))))

    Od razu mi sie humor poprawil.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I o to chodzi:)
      Przy okazji przypominam - obiecałas wpaść do Krakowa!!!

      Usuń
  6. Oj! Niech wiszą. Gdy odwiedzę Kraków chcę je obejrzeć!

    OdpowiedzUsuń
  7. Niezwykła kładka, wieczorem barwna, a w dzień przyciąga zwiedzających zawieszonymi swobodnie rzeźbami. Współczesna atrakcja miasta, warta zobaczenia.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Właściwie dobrany środek ciężkości, fizyka nie magia ale magiczny efekt daje...

    OdpowiedzUsuń
  9. Pięknie ten most z rzeźbami wygląda, a mnie się właśnie przypomniało, że w Krakowie już chyba z 5 lat nie byłem :(

    OdpowiedzUsuń
  10. niesamowite. a jak wieje halny?

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciekawe, czy panienkę balansującą na linie nad Brdą w Bydgoszczy też p. Kędzior rzeźbił!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kojarze rzeźbę "przechodzący przez rzekę', ale panienki nie...?

      Usuń
  12. Most czy kładka, bardzo mi się podoba.
    Natomiast nie mam zdania do tych wszystkich dzieł artystycznych balansujących na linach, zawsze mam obawy, czy nie spadną komuś mi na głowę, ale jest to jakas atrakcja :)
    W Sopocie niedaleko Monciaka też wisi rybak z siecią.

    OdpowiedzUsuń
  13. jesienna:
    Czy ta kladka ma tylko z jednej strony poręcz?

    OdpowiedzUsuń
  14. Oby więcej było takiego połączenia "piękne z pożytecznym".
    ps. Spokojnych i zdrowych Świąt, Ikroopko:).

    OdpowiedzUsuń


Wszystkim dziękuję pięknie za komentarze, bez nich blog nie byłby tym, czym, mam nadzieję, jest - rozmową.
Staram się odpowiadać na bieżąco, czasem jednak nie mogę, ale zawsze - chcę;)


A, i czytam komentarze do starych postów:)