wtorek, 25 września 2018

środa, 5 września 2018

lato z Margaret, czyli odkrywam Wybrzeże


Podoba się Wam?
Mnie nie i jeszcze raz nie - nie lubię reklam, a takich, które zasłaniają mi widoki, już szczególnie; mogę zrozumieć, że za reklamą idą pieniądze, ale są granice, jak widać, nie dla każdego. A tu gdzie się nie ruszysz, Margaret... Ale to tak na marginesie.
Jak może pamiętacie,  w lecie 'od zawsze', czyli przez ostatnie 25 lat, bywałam w Chałupach.
Niestety, nasza ulubiona 'miejscówka' przeszła do historii i trzeba było rozglądnąć się za nową, ale co to za Chałupy bez naszego miejsca i naszych gospodarzy?  I może to jest okazja, żeby poszukać czegoś całkiem nowego, np. w innej części Wybrzeża?
No i w ten sposób znaleźliśmy się w szeroko pojętych okolicach Ustki i to był, proszę Państwa, strzał w dziesiątkę! Piękne plaże, jeszcze piękniejsze ścieżki leśne, cisza i spokój, ale tuż obok cywilizacji, morze, port, ale tuż obok jeziora, wydmy, klify i wieże widokowe, słowem - bajka:) Udały się nam też kwatery, w dwóch różnych miejscach, z bardzo miłymi gospodarzami, pięknym otoczeniem, i ciszą, bo ludzi pod koniec sierpnia jest zdecydowanie mniej niż w lipcu, choć pustek nie było, bo lato tego roku, jak widać, trwa i trwa. Jedyne, na co narzekałam (poza Margaret straszącą przy wejściach na plażę;)), to brak spektakularnych zachodów słońca, do których przyzwyczaiły mnie Chałupy.
No i wiecie, że tutaj słońce zachodzi na północy?
:)
Kilka widoczków plażowych na początek, 
zapraszam:)
 
 
 
cdn;