niedziela, 26 lutego 2017

pałac w Wojanowie, czyli spółka z.o.o z historią


Pałac w Wojanowie jest jednym z najbardziej znanych tego typu obiektów na Dolnym Śląsku; zabytkowy, pięknie odnowiony, bogaty w historię i współczesną ofertę, cieszy oko. Większość turystów zna go z wizyt letnich, kiedy dookoła zieleń i kwiaty, ja zaglądnęłam tu w poszukiwaniu zimowego anturażu...


Współczesne Spa&W  było kiedyś siedzibą m.in. Schaffgotschów, Zedlitzów, by w I połowie XIX wieku (do 1908 r.) stać się własnością księżnej Luizy Niderlandzkiej, córki Fryderyka Wilhelma III; 'po drodze' pałac, który stanął na miejscu dworu spalonego przez Szwedów, przeszedł kilka zmian i modernizacji, był barokowy i neogotycki, niszczał wojennie jako obóz pracy, a potem PGR, nieomal się spalił na początku nowego tysiąclecia, ostatecznie odzyskał świetność i urodę i od prawie dziesięciu lat pełni funkcję 'ekskluzywnego obiektu konferencyjno-wypoczynkowego'. 

Kilka zdjęć letnich, proszę uprzejmie;)

 
 

Wstąpiłam na kawę;
 taras był, niestety, zajęty, właśnie przyjechało wesele...
;)


58 komentarzy:

  1. za ekskluzywnie jak dla mnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę drogo, ale po parku połazić mozna za darmo, a obok masz zaraz Rudawy Janowickie - raj na ziemi:)

      Usuń
    2. I to brzmi zachęcająco...

      Usuń
    3. Rudawy by Ci sie na pewno spodobały:)

      Usuń
  2. Ładny budynek. Niestety nie znam tego zamku, a szkoda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest rzeczywiście ładny, trochę bajkowy, nie sądzisz?

      Usuń
  3. Pięknie tam i zima, i latem. Ludzie tyle szmalu wydają na wojaże po świecie, a u nas takie piękne pałace. Był czas, gdy na przełomie maja i czerwca jeździłam na Dolny Śląsk. Chyba powinnam wrócić do tego zwyczaju!

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękny! Chyba jednak byłam w ubiegłym roku nie w tych rejonach, bo nie trafiłam doń! Za to z przyjemnością popatrzę na Twoje zdjęcia! :-))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A przeciwnie, zmartwię Cię? To krok od jeleniej Góry, dwa od Szklarskiej:)

      Usuń
  5. To prawda, pięknie odnowiony. Latem odbywają się ciekawe imprezy kulturalne,
    warto zaglądać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cała okolica jest warta zobaczenia i nie tylko; muszę jeszcze podjechać do Karpnik, znów nie widziałam Pałacu Dębowego.

      Usuń
    2. Pałac Dębowy jest nie do zwiedzenia, chyba, że zamówisz nocleg i to nie wiadomo.

      Usuń
    3. Patrzyłam na ich stronę, to jakieś nieporozumienie:(

      Usuń
  6. Polecam kawę w Pałacu w Łomnicy - jedna z najlepszych serwowanych w Karkonoszach i Kotlinie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, nie wiedziałam, dzięki:)

      Usuń
  7. Pałac wspaniale wygląda zarówno latem jak i zimą. Bardzo miło wspominam wizytę w tym pałacu.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam twoją relację:) Latem w niedziele bywają tam tłumy, no i imprezy zamknięte, człowiek czuje sie trochę intruzem.

      Usuń
  8. jak nie w Polsce. och, zaraz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, no, refleksje Cię nachodzą?
      :)

      Usuń
    2. nachodzą, nachodzą, ale nie wpuszczam i nie słucham ich.

      Usuń
    3. Barykaduj!

      Anegdota nr 38363638:
      Pod koniec dwutygodniowej wycieczki-objazdówki po Dolnym Śląsku, koleżanka pyta się mnie "A właściwie, dlaczego te wszystkie niemieckie rody miały swoje siedziby w Polsce?"

      A więc i ją w końcu dopadły po kilkunastu dniach oblężenia.

      Usuń
    4. zupełnie taką samą anegdotę można bu opowiedzieć o osobach zwiedzających zachodnią Ukrainę, tyle że tam ślady polskości są skrupulatnie i sukcesywnie zacierane.

      Usuń
    5. Tzn. o Ukraince z Kijowa, która po wizycie w Olesku, Żółkwi i Podhorcach spytałaby, czemu te polskie rody budowały sobie rezydencje na Ukrainie?

      Coś w tym jest. Ukraińcy i Białorusini zupełnie nie znają historii (a nawet geografii) swych państw.

      Usuń
    6. Nie chcę wbijać kija w mrowisko, ale czytałam, że niektórzy Litwini, Białorusini i Ukraińcy uważają, że Polacy byli na ich ziemiach, a nie na swoich - tam, na Litwie, Białorusi i Ukrainie.
      Ale może nie rozwijajmy tego tematu, co? tak mi się skojarzyło.

      Usuń
    7. OK. na razie zmilczymy.

      Usuń
  9. Ja się nawet wepchnąłem tam, gdzie nie powinno się wchodzić, ale niestety bez sensacji. Najlepsze wyeksponowali dla ogółu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przerost formy nad treścią?

      Usuń
    2. Nie, po prostu zwykła rzeczywistość.

      Usuń
  10. Pałac piękny,ale wybieram lato-jednak bardziej dostojnie i baśniowo wygląda w otoczeniu zieleni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy to jest zauważalne, ale zegar na zdjęciach zimowych i letnich pokazuje dokładnie ten sam czas:)

      Usuń
    2. Zupełnie nie zwróciłam uwagi...

      Usuń
  11. "ja zaglądnęłam tu"

    Co zrobiłaś? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wg Ciebie byłoby...?
      :)

      Usuń
    2. Niech każdy mówi (i pisze) jak mu jego/jej regionalność w duszy podpowiada, nie śmiałbym Ci nic narzucać.

      Jakem warszawiak powiedziałbym (i napisał) "ja zajrzałem tu".

      Usuń
    3. To już lepiej zostańmy każde przy swoim:)

      Usuń
    4. No cóż gwara warszawska mimo że niepiękna i nacechowana śmiesznostkami warta jest zachowania.

      Usuń
    5. Podobnie jak odmiana małopolska;)
      Z ciekawości zerknęłam i podsyłam:
      http://synonim.net/synonim/zagl%C4%85da%C4%87
      i
      http://synonim.net/synonim/zajrze%C4%87
      ;)

      Usuń
    6. "Zajrzałem" to gwara warszawska? A to nowość!

      Makromanie, jak więc się mówi w Twoich okolicach? I jakie to okolice?

      Usuń
    7. Ikroopko - "o-/prze-/zaglądać", owszem, ale "o-/prze-/zaglądnąć" to "małopolszczyzm" :-) do którego, jak wcześniej wspomniałem, nic nie mam. Ale warto pamiętać, że nie jest to słowo stosowane w całej Polsce (i nie, nie tylko w Warszawie nie jest znane).

      --- --- ---

      A sam pałac w Wojanowie wart zaglądnięcia doń ;-) Jadę w tym roku w (zgrubsza) te okolice. Do Wałbrzycha.

      Usuń
    8. H_Piotrze, że regionalizm się zgadzam, ale żeby nie był powszechnie znany? Żartujesz sobie (ze mnie)?
      Tak przy okazji - z regionalizmami mam tak, że niektórych nie odróżniałam, dopóki nie zamieszkałam na Dolnym Śląsku, no bo niby skąd miałam wiedzieć, że nie flizy a kafelki:)
      Niektóre z regionalizmów mają zasięg ponadregionalny i przyznają się do nich różne regiony - gdzieś na fb widziałam nawet taką przepychankę słowną na temat:)
      Są też regionalizmy, które przedkładam nad nieregionalizmy i do nich zaliczam np. wszelkie -glądanie, które zdecydowanie wolę od -ejrzenia:)
      .........

      Z perspektywy Wrocławia, Wałbrzych i Jelenia Góra to dwie różne okolice, ale rozumiem, że z Warszawy to niemal jedność:)
      Jakby co, służę podpowiedzią, nieśmiało:)

      Usuń
    9. Jestem Galicjuszem z prywatnego miasta Tarnowa. Jako gwarę warszawską uznaję całą "polszczyznę literacką" czyli tą narzucaną nam przez przymus szkolny.

      Usuń
    10. Ikroopko - Takoż i ja czasem nie wiem, co jest regionalizmem mazowieckim, co "pozamałopolskizmem" ;-), a co "ogólnopolskizmem". Nie żartuję, a już na pewno nie z Ciebie - "oglądnięcie" usłyszałem pierwszy raz podczas wizyty w Krakowie, będąc pełnoletnim.
      ---
      Okolice są to różne, ale skoro będę w Wałbrzychu, to czemu miałbym sobie odmówić Jeleniej, która jest o godzinę drogi? Jeśli można, to podpytam Cię o coś, ale bez pośpiechu, bo wyjazd dopiero w czerwcu.
      Natomiast wstępnie planuję w tym roku, oddzielnie, też Wrocław, więc może w 2017 w końcu się spotkamy na żywo?

      Makromanie - Ciekawa definicja gwary warszawskiej, aczkolwiek nieprawdziwa. Polska to nie tylko Małopolska i Warszawa, choć tak to mogłoby wyglądać z perspektywy Małopolski.

      Pozdrawiam ze słonecznej Warszawy :-)

      Usuń
    11. H Piotrze - niezwykle mi miło że raczyłeś mi prowincjuszowi zasugerować jedyną słuszną perspektywę. Niestety pozostanę przy swoim i nadal będę twierdził że gwara warszawska (nie mylić z językiem rdzennych Warszawiaków - ale to jakiś promil społeczności stolicy)to wynaturzenie, podczas gdy kaszebsci mowa, slunsko godka czy moje pogórzańskie hurgotanie, tudzież szereg innych regionalnych gwar i dialektów (no powiedzmy w przypadku Kaszubów osobny język), to prawdziwa Polszczyzna.

      Usuń
    12. Ikroopko - Znów się rozpisałem, wybacz ;-)

      Makromanie - Z całym szacunkiem, ale to Ty pierwszy, choć może nieświadomie, przedstawiłeś nam swoją perspektywę jako jedynie słuszną. W dodatku niezgodnie ze stanem faktycznym - forma "zajrzałem" to nie żadna "gwara warszawska" ani "język rdzennych warszawiaków" (BTW czym to się różni wg Ciebie?), ale zwykłe ogólnopolskie słowo, używane niemal wszędzie poza Małopolską. Czy może uważasz, że formę "zaglądnąłem" stosuje się w całej Polsce poza Mazowszem? ;-)

      Poza tym, z używaniem słowa "wynaturzenie" (i w ogóle, z uważaniem jakiejś innej kultury, jej przejawów, za "wynaturzenie"), to ja bym na Twoim miejscu uważał :-/

      ---

      "Prowincja" to stan umysłu, a nie miejsce zamieszkania. Poznałem ludzi z dziury zabitej dechami, którzy byli otwarci na świat, jak i ludzi z miast sporo większych od Tarnowa (np. z Rzeszowa), którzy byli mentalnymi prowincjuszami.

      Skoro sam twierdzisz, że jesteś prowincjuszem, to przez wrodzoną grzeczność i warszawską pokorę też tak od teraz będę o Tobie mniemał ;-)

      ---

      Kanon tego typu rozmów nakazywałby, abyś teraz napisał coś w stylu:
      "A bo wy w tej Warszawie:
      - jesteście bliżej władzy
      - wszędzie was pełno
      - a jednocześnie nic nie wiecie o Polsce, a to tu jest Polska, a nie tam u was
      - tylko byście się chwalili wieżowcami i metrem
      - gonicie w wyścigu szczurów
      - a jednocześnie obijacie się żyjąc kosztem reszty Polski
      - [czy tam inne bla bla bla]"

      Ja natomiast odpowiedziałbym Ci coś o "kompleksach wobec Warszawy", po czym rozeszlibyśmy się w nieprzyjaźni... Bez sensu.
      Dlatego złamię kanon i w zamian za to zaproszę Cię do Warszawy, abyś miał szansę przełamać swoje (jak widzę, negatywne) stereotypy o mym mieście i regionie.

      Nie z wycieczką szkolną, nie służbowo, nie przy okazji przesiadki, tylko tak po prostu, turystycznie, w swoim tempie, zwiedzając to, na co masz ochotę. Zapewniam Cię, że Warszawa i warszawiacy są inni, niż Ci się wydaje. Wszak podróżowanie to "odwieczny atawizm Człowieka...navigare necesse est. Nawet w duszy zaprzysiężonego domatora, drżącego na myśl o wyprawie do najbliższego większego miasta, raz na jakiś czas rodzi się myśl by...objechać świat dookoła."

      Podróż pociągiem z Tarnowa do Warszawy zajmuje 3 godz 8 min, to chyba nie za długo?

      Pozdrawiam ze słonecznej Warszawy!

      Usuń
    13. Drogi H - niewiele zgoła zrozumiałeś z tego com Ci chciał przekazać.
      Gwara warszawska to język którym mi/inn Ty się posługujesz, język rdzennych Warszawiaków to coś co usłyszysz jeszcze czasami w niektórych zakątkach Pragi, lub w osiedlach do których deportowano ludzi mieszkających w miejscach przewidzianych pod wielkie stołeczne inwestycje. Praktycznie już zanika.
      Owszem byłem w Warszawie nie raz i .... zdecydowanie wolę prowincję.

      Usuń
    14. Sprawa jest prostsza, niż mogłoby się wydawać:

      1. Nie jest tak, jak stwierdziłeś, tzn. "zajrzeć" nie jest formą mazowiecką/warszawską, a niemal ogólnopolską (poza Małopolską).
      2. Mój pierwszy komentarz był odniesieniem do wcześniejszej rozmowy z Ikroopką na innym blogu, o czym nie musiałeś wiedzieć. Stąd może pewne nieporozumienie.
      3. Piszesz do mnie w tym samym języku, w którym pisze autorka niniejszego bloga i ja. Po polsku. Czy Mickiewicz pisał gwarą warszawską? ;-) To się filolodzy zdziwią!
      4. Skoro "gwara warszawska" to coś innego niż "język rdzennych warszawiaków", to poproszę o kilka przykładów różnic ;-) Ale konkrety!
      5. Jestem rodowitym warszawiakiem, choć nie z Pragi. I uwielbiam mój "heimat", tak jak Ty swój.
      6. Bardzo cenię sobie regionalizmy i w ogóle regionalność. Ty chyba też, ale czemu przeciwstawiasz jedną regionalność drugiej? Dlaczego nazywasz tę drugą "wynaturzoną", a jej gwarę "nie prawdziwą polszczyzną"? (Wyobraź sobie, że to ja napisałbym tak o Twojej gwarze. Ale by się zaczęło!)
      7. Mam wrażenie (mylne?), że prowadzisz ze mną dyskusję inaczej, niż prowadziłbyś ją z osobą pochodzącą dajmy na to ze Świebodzina, Nysy, Szczytna, Miastka czy Suchedniowa. Np. wstawka "niezwykle mi miło że raczyłeś mi prowincjuszowi". To znany chwyt erystyczny, wkładać coś w usta interlokutora (w tym wypadku, że niby patrzę "z góry na prowincję") i z tym nigdy niezaistniałym stwierdzeniem potem dyskutować.
      8. Zapraszam Cię więc po raz "n+1" do Warszawy. Gdy odwiedzam Kraków, za każdym razem robi na mnie inne wrażenie. Może Ty tym razem odnajdziesz nieco prowincjonalności w Warszawie?
      9. Uracz mnie swym pogórzańskim hurgotaniem. Rad bym, o ile na blogu ciężko coś usłyszeć, to chociaż przeczytać próbkę :-) Serio!

      Usuń
    15. H_Piotrze, lubisz starsze panie?
      :)
      W 2015 moje wojażowe koleżanki zażyczyły sobie Dolny Śląsk; zatrzymałyśmy się na nocleg w Wolimierzu i stamtąd codziennie wyruszałyśmy dokądś - czasu wystarczyło, z trudem, na Kotlinę Jeleniogórską. O Wałbrzyskiem czy Kotlinie Kłodzkiej nie było mowy, czego żałuję, bo chciałabym dziewczynom pokazać wszystko i jeszcze więcej:) Teoretycznie mogłybyśmy ponownie obrać kierunek Dolny Śląsk, ale znów szkoda mi czasu, w którym mogłabym zobaczyć np. Mazowsze, którego nie znam wcale. A gdzie Warmia i Mazury? A gdzie projekt pod tytułem 'dookoła Polski', który mi się marzy od dawna?
      I mogłabym jeszcze tak długo, ale wyjdzie na to, że znów narzekam, więc skończę:(
      :)

      Usuń
    16. Ikroopko - Jeśli można prosić o Twój adres e-mailowy, to nie będę tu czytelikom bloga zawracał głowy moim wyjazdem :-)

      ---

      Jeszcze artykuł na temat naszej dyskusji, który (zupełnie przypadkiem) znalazłem. Do czego może prowadzić brak tolerancji wobec tego, z jakim akcentem (lub brakiem akcentu) mówi ktoś inny. Zaczyna się od palenia płyt...


      katowice.wyborcza.pl/katowice/1,35019,12318200,Gorzelik_gani_czlonka_RAS_za_namawianie_do_palenia.html

      Gorzelik gani członka RAŚ za namawianie do palenia płyt
      am
      16 sierpnia 2012 | 00:00

      Jerzy Gorzelik, szef Ruchu Autonomii Śląska, nie pochwala pomysłu Pawła Poloka z Rady Naczelnej RAŚ, który na Facebooku namawiał do palenia płyt Stanisława Soyki. Nie poniesie za to konsekwencji, bo zdaniem Gorzelika Polok wypowiadał się jako osoba prywatna.

      O sprawie poinformował portal internetowy rybnickich "Nowin". Soyka gościł niedawno w Żorach. Na spotkaniu z mieszkańcami artysta miał powiedzieć, że był w dobrych rękach i dzięki temu mówi bez śląskiego akcentu. - To skandal. Jak mówi ktoś z akcentem, to znaczy, że było na odwrót? - pytał Polok, który na swoim profilu na Facebooku namawiał do spalenia płyt artysty. Ostatecznie z pomysłu jednak zrezygnował. Przedstawiciele biura menedżerskiego Soyki przesłali nam maila z krótką informacją, że artysta nie zamierza wdawać się w dyskusję w tej sprawie.

      A co na to władze RAŚ? - Palenie płyt nie najlepiej się kojarzy, pomysł naruszył dobre obyczaje. Rozmawiałem już z Pawłem Polokiem i wyraziłem w tej sprawie niepochlebne zdanie. Ja w każdym razie nie zamierzam palić swoich płyt Soyki - zastrzega Gorzelik, dodając, że wpis na Facebooku Polok umieścił pod wpływem emocji na swoim prywatnym koncie. - Nie przedstawiał stanowiska RAŚ, tylko własną opinię - podkreśla Gorzelik.

      Usuń
    17. Piotrze, brak tolerancji - w obie strony - jest kwestią osobną i czy dotyczy języka czy koloru skóry, budzi we mnie taki sam sprzeciw.
      Ale wrócę jeszcze do naszej rozmowy na temat akcentu;
      mnie chodziło przede wszystkim o to, że ludzie, którzy wypowiadają się publicznie, powinni robić to poprawnie, bo czy chcą czy nie, tworzą jeśli nie wzorce, to zwyczaje; nie każdy ma świadomość językową, ludzie mówią jak słyszą, a niekoniecznie słyszą jak mówią, więc często powielają złe wzorce, nie zdając sobie z tego sprawy. Nie rozmawiajmy o gwarach, bo to inny temat.
      Poprawność nie polega wszak tylko na tym, że mówisz np. wziąć a nie wziąść, akcent też ma znaczenie. Zresztą - zauważ, że też znajomość języka obcego oceniamy głównie po akcencie i intonacji, zasób słów jest w gruncie rzeczy sprawą drugoplanową. Po czym poznajesz cudzoziemca? Po czym Polaka odróżnią zagranicą?
      No i są miejsca, sytuacje, w których akcent (lub jego brak) gra rolę istotną - wyobraź sobie 'Chłopów" granych literacka polszczyzną albo, odwrotnie, np. Hamleta z góralskim akcentem; kupujesz to?
      :)
      A, mój adres prosty - ikroopka@gazeta.pl
      Pozdrawiam.

      Usuń
  12. 1 - kiepska manipulacja w stylu Wyborczej! Ja o żadnym "zajrzeć" teraz nie pisałem, w ogóle nie odnosiłem się do pojedynczych zwrotów!
    2 - ale tyczył się zdziwienia jak można napisać tak a nie inaczej...
    3 - jestem ofiarą przymusu szkolnego, który zabija indywidualność. Mickiewicz pisał i mówił INACZEJ niż my, owszem rozumiemy Go, ale rosnące słupki przypisów udowadniają że coraz gorzej...
    4 - Nawet nie potrafię opisać czym się różni pogórzańskie hurgotanie od "języka literackiego"... trzeba być "uczonym w piśmie" by to rozeznać, a ja nie jestem (Ty zresztą też), więc nawet gdybym wziął jakieś opracowanie to i tak nie zromiemy o co chodzi w tych znaczkach, "ptaszkach" i "odwróconych literach". To się słyszy i mi to wystarcza.
    5 - no to posłuchaj jak mówi twoja babcia... ja tak robię
    6 - miło mi że cenisz... natomiast ja przeciwstawiam regionalizmy "gwarze warszawskiej" czyli temu co się nazywa "językiem polskim codziennym" (bo w stosunku do języka literackiego jest on bardzo zubożony i uproszczony.
    7 - trafne. Tak odebrałem twoje wcześniejsze komentaże. Trudno mówić o konkretach, ale nuta "tolerancji" brzmiała aż nadto wyraźnie.
    8 - akurat w Warszawie prowincjonalności nie brakuje... biorąc pod uwagę, że na rzucone hasło "największa wieś" w całej Polsce oczy kierują się na stolicę. I w tym bajorze niestety topi się rdzenna ludność Warszawy z wraz ze swoim językiem, kodem kulturowym i zwyczajami.
    9 - da się zrobić, ale nie w piśmie, to trzeba usłyszeć, kiedyś zrobię nagrania i wrzucę do siebie na bloga.

    ps. wstawka z paleniem płyt Sojki całkiem nie na miejscu, o co innego szło tam, o co innego idzie tu.

    OdpowiedzUsuń
  13. 1. LOL! Napisałeś (wcześniej), że "zajrzeć" to "gwara warszawska", co nie jest prawdą (choć, przyznam, potem napisałeś, że "gwarą warszawską" jest dla Ciebie wszystko, co nie z Tarnowa ;-) co jednak też nie jest prawdą). Dlatego przed przystąpieniem do dyskusji powinno się ustalać znaczenia pojęć :-)

    2. Tyczył się tego, co Ikroopka wcześniej pisała o swoim podejściu do używania regionalizmów. I był to żart, co uwydatniłem emotką ";-)", ale chyba po prostu uderzyłem mimochodem w Twój czuły punkt, gdzie kończy się poczucie humoru. Na szczęście z Ikroopką mogę sobie tak na te tematy pożartować.

    3. Ale to ja Cię do tego zmuszałem? Do kogo ten żal?

    4. A ja tylko poprosiłem o podanie konkretnych różnic, skoro twierdzisz, że to co innego...

    5. Moje babcie też nie były z Pragi. W Warszawie jest więcej, niż jedna dzielnica.

    6. Czymś Ci Warszawa najwyraźniej zalazła za skórę. Czym? I co ja z tym mam wspólnego?

    6A. Powtórzę też: czemu przeciwstawiasz jedną regionalność drugiej? Dlaczego nazywasz tę drugą "wynaturzoną", a jej gwarę "nie prawdziwą polszczyzną"? (Wyobraź sobie, że to ja napisałbym tak o Twojej gwarze. Ale by się zaczęło!)

    7. Jak bez konkretów, to się nie liczy. Ja podałem Ci konkretne Twoje wypowiedzi, gdzie to Ty traktujesz mnie z wyższością tylko dlatego, że jestem z Warszawy.

    8. Piszesz "byłem w Warszawie nie raz i .... zdecydowanie wolę prowincję.", a zaraz potem "akurat w Warszawie prowincjonalności nie brakuje" ;-) Więc raz to dla Ciebie zaleta (w Tarnowie) a raz wada (w Warszawie)? Albo po prostu byłeś tylko na placu Defilad i Starówce...
    Ty mówisz "bajoro", ja "tygiel". Monokultura jest nudna i wyjaławia.

    9. OK, czekam, będę zaglądał (czyli "zajrzę/zaglądnę nie raz" ;-) ).

    Moje zaproszenie jest aktualne :-)

    Pozdrawiam ze słonecznej Warszawy,
    a tymczasem idę na wiosenny megaspacer po "bajorze w największej wsi" (zapowiada się ze 30 km).

    OdpowiedzUsuń
  14. 1 - NICZEGO na temat "zajrzeć" nie pisałem.

    2 - w nic nie uderzyłeś, po prostu zareagowałem, tak wiem - znana metoda "my tu som mondre, my elita' a tamte to gupie i sie nie rozumiejom..."

    3 - wiec nie zarzucaj mi że mówię jak inni...

    4 - a ja Ci tłumacze, że nie jestem lingwistą. jest mnóstwo rzeczy które obserwujemy a których nie potrafimy opisać.

    5 - widać masz problem z tą Warszawą, stale podkreślasz jej rozmiary...

    6 - Naucz się chłopie czytać ze zrozumieniem!!!!! "WYNATURZONY" jest współczesny język "polski" a nie regionalizmy!!!! Wynaturzone jest to co słyszę, w mediach "nowoczesnych", od "korpoludków", w galeriach handlowych itp.

    7 - bo tak napisałeś, chcesz się z tego wycofać... szlachetnie z twojej strony.

    8 - znów czytasz bez zrozumienia, prowincjonalizm to wyrażenie pejoratywne, dlatego w odniesieniu do regionalizmów używam go jako swoistego szyderstwa .. z osób które tak traktują innych. A że do Warszawy spłynęło z półtora miliona prowincjuszy... to inna sprawa.

    Ps. "bajoro" to ludzie nie da się PO tym chodzić...co najwyżej POŚRÓD tego.
    3 -

    OdpowiedzUsuń
  15. Macieju, stanowczo proszę o unikanie wypowiedzi typu, cytuję
    "kiepska manipulacja w stylu Wyborczej!"
    Pisz, co myślisz, ale nie kwalifikuj rozmówcy! to niemerytoryczne i tendencyjne i, wybacz, Ciebie określa jako dyskutanta negatywnie.
    Inwektywy nie są argumentami, może raczej zamiast obrażać interlokutora, spróbuj go zrozumieć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście Ty tu rządzisz!
      ale manipulacja była, i do tego kiepska jak "wiewióreczka" ;).
      ps. 125% racji z tymi akcentami, dodajmy do tego jeszcze sposób mówienia (choćby szybkość wypowiadania głosek).
      Zakładam że tego co uważam za wynaturznie w gwarze warszawskiej, czyli wszelkich zbitek z fobiami "homofobia", "ksenofobia" itp. nie uznasz?

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Ło jezusicku! Ale się porobiło.

      Przecież "homofobia" i ksenofobia" to są kalki językowe z angielskich słów wykorzystujących greckie i łacińskie morfemy, a nie żadna "gwara warszawska". Korpomowa też nie jest "gwarą warszawską". A ludzie to nie żadne bajoro! Obojętnie czy mieszkają tam, gdzie się urodzili, czy gdzieś indziej.

      Przy takim pomieszaniu pojęć nie jestem w stanie dłużej dyskutować.

      A propos "ksenofobii" - własnie to słowo miałem na końcu języka podczas naszej dyskusji. Dziękuję, że mi je przypomniałeś :-)
      Mam nadzieję, że gdy przyjadę do Tarnowa i spotkasz mnie na ulicy, to nie dasz mi w papę za wszystkie winy: Ministerstwa Edukacji Narodowej, korporacji, mediów, centrów handlowych i czort wie, czyje jeszcze.

      Wyłączam się z powyższej dyskusji.
      Zaproszenie do Warszawy aktualne.
      Dobranoc.

      PS1. Przeszedłem dziś 27 km, po samych ciekawych, pełnych historii, miejscach w Warszawie. Głównie po Ochocie, Woli, częściowo po Śródmieściu i Mokotowie. W ogóle nie byłem dziś na Pradze.


      PS2. A w poniedziałek dzwonię do Anki Zalewskiej (moja kumpela, chociaż jest ze Świebodzic (skończyła UWr), a nie z Warszawy, ale podała mi, tak jak wszystkim warszawiakom, swój prywatny numer telefonu, gdybyśmy chcieli kogoś z prowincji zgnębić) i ona, w ramach przysługi dla mnie, każe Ci jeszcze raz iść do szkoły ;-)


      ";-)" = żart

      Usuń
    4. Otóż jak pisałem wcześniej, zgoła NIEWIELE zrozumiałeś, z tego co pisałem, oczekiwałem na wystąpienie mniej więcej w takiej formie, pozdrawiam.
      Maciej
      Ps. nie. "kalki" a nowotwory!

      Usuń


Wszystkim dziękuję pięknie za komentarze, bez nich blog nie byłby tym, czym, mam nadzieję, jest - rozmową.
Staram się odpowiadać na bieżąco, czasem jednak nie mogę, ale zawsze - chcę;)


A, i czytam komentarze do starych postów:)