wtorek, 8 marca 2016

powroty, czyli tęskniąc za Simenonem*


Powinnam była napisać wcześniej, ale nie wiedziałam, że to tak długo potrwa;
niemoc mnie dopadła, najpierw banalnie wirusowa, potem bakteryjna, teraz psychiczna równie banalna; usiłuję ją przeczekać, może z wiosną minie...?
 Ratuję się, uciekając w lekturę, i wiecie co?
 Mam wrażenie, że współcześni autorzy tworzą, nie odrobiwszy wcześniej lekcji pod tytułem - uczę się pisać, czytając mistrzów.
Pozdrawiam, dziękuję i do zobaczenia.

Wrócę, na pewno!
;)
* (kto czytał, ten rozumie, kto nie - odsyłam do info:))

29 komentarzy:

  1. współcześni autorzy... nie mają czasu na cyzelowanie formy i studiowanie mistrzostwa. za długo siedzą w jenternecie.
    dotyczy to nie tylko literatury ;-)
    na szzcęście istnieją także niewspółcześni.

    OdpowiedzUsuń
  2. Współcześni autorzy dzięki temu uchodzą (w swych oczach) za bardzo oryginalnych - każdy temat jest nowy i tyle nieprzetartych ścieżek!
    Zdrowia, zdrowia i zdrowia :)
    I... napisz coś od czasu do czasu, choćby parę słów :)

    OdpowiedzUsuń
  3. * ja pewnie nie czytalam wiec ciemna masa ze mnie:( Ale sie zgadzam z przedkomentatorami.

    P¨.S.
    A tak generalnie to popelnie samobojstwo z powodu tych obrazkow do zweryfikowania:(

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam nadzieję, że dojdziesz do siebie nie czekając na przyjście wiosny. Jako stara pielęgniara polecam sok z buraków (njlepiej robiony własnoręcznie) fantastycznie stawia na nogi ale trzeba się poświęcić i pić go codziennie przez kilka tygodni. Jest niezbyt smaczny ale można dodać sok z cytryny. Zdrowiej i wracaj do nas!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I mnie by się taka kuracja przydała, ale nie ma w Japonii buraków :(

      Usuń
    2. Ależ sok z buraka + marchewka + jabłko + pietruszka+seler+imbir+ zielona pietruszka jest pyszny!

      Usuń
  5. Ja też zdrowia życzę i czekam cierpliwie na Twój pełny powrót tutaj! :) BBM

    OdpowiedzUsuń
  6. W ogóle to chorobliwa ta zimo nie zima była.
    A rację masz - żyjemy w czasach gdy "nieuctwo rządzi" a byle celebryta, nawet z dziedziny literatury szczyci się że on "zerwał z korzeniami" - czyli mówiąc po ludzku nie przeczytał nic zgoła (poza książeczką czekową być może)i jest z tego tytułu dumny... annus horribilis...

    OdpowiedzUsuń
  7. Trzymam kciuki za dojście do równowagi psychicznej oraz, oczywiście, fizycznej i czekam na nowe zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  8. Czekam cierpliwie, życząc wszystkiego tego, czego w danej chwili potrzebujesz! :-)))

    OdpowiedzUsuń
  9. Życzę Ci powrotu do formy!
    a życzę spod kołdry. Nie zliczę, która to już infekcja tego sezonu!

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobrze, że się odezwałaś.
    Wracaj jak najszybciej w pełni sił fizycznych i psychicznych.
    Serdeczności :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Rozumiem Cię bardzo dobrze, bo sama właśnie przez to przechodzę i też myślę "aby do wiosny". Trzymaj się, pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  12. U mnie też była niemoc na blogu, najpierw sytuacja w pracy, potem w domu i powoli wszystko wraca dco normy.
    Życzę zdrówka :)

    OdpowiedzUsuń
  13. W ub.roku tylko 37% Polaków przeczytało choćby jedną książkę.
    Maluchy zamiast opowiadać o Królewnie Śnieżce,opowiadają o Komisji Weneckiej:)

    Keiyh Emerson...był wielki:(
    www.youtube.com/watch?v=wlJJ_nqRA7U
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Po przeczytaniu "twórczości" pani Danuty Wałęsy byłam zdania, ze aby coś napisać trzeba najpierw dużo poczytać.
    To się tyczy również współczesnych pisarzy, którzy w większości wyznają zasadę - pisać każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej.
    Zdrówka i dobrego samopoczucia, bo jak człowiek przyklapnięty, to nawet słoneczny dzień nie smakuje:).

    OdpowiedzUsuń
  15. Dużo zdrowia! Wiosna nas wszytskich wyleczy i sprowadzi na właściwą drogę :-)
    Nie znam Simenona, więc dziękuję za inspirację.

    OdpowiedzUsuń
  16. kobietawbarwachjesieni:
    Życzę, żebyś szybko wróciła do zdrowia. W tym roku grypa była paskudna. Wiem, bo mój syn chorował i jeszcze nie doszedł do pełnego zdrowia. Ściskam Cię mocno.

    OdpowiedzUsuń
  17. rychlego powrotu do zdrowia i blogowania :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam podobne zdanie do Ciebie, cóż, trzeba westchnąć i sięgnąc po kolejną, inną ksiązkę, czytam zwykle kilka, a przynajmniej dwie naraz z tego właśnie względu. Jedna dobrze napisana, niekoniecznie zatykająca dech w piersiach, druga hmmm... ciekawa ale trzeba być wytrwałym.

    Szybkiego powrotu do zdrowia :)

    OdpowiedzUsuń








  19. DZIĘKUJĘ, DZIĘKUJĘ DZIĘKUJĘ - WSZYSTKIM:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Dlatego ja w większości czytam mistrzów. Wracaj do zdrowia i weny. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  21. Simenon - najbardziej "płodny" pisarz. Mój ulubiony. "Kota" czytałaś? Polecam i "Wdowę Couderc".
    POZDRAWIAM.

    OdpowiedzUsuń
  22. No kurcze... . Napisz cos.
    Jak z Toba???????

    OdpowiedzUsuń
  23. I cały czas niemoc? Ja jakoś prześliznęłam się przez zimę dzięki witaminie D, ale też nie mam energii. Na szczęście niedługo wiosna.
    Czy ja Ci polecałam Charlotte Link? To moja wielka kryminalna miłość. Ale uprzedzam - kontrowersyjna, niektórzy nie cierpią.

    OdpowiedzUsuń
  24. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  25. Sądzę, że to jednak uogólnienie. Prawda jest, że wielu nowych autorów nie ma za sobą lektury klasyków i nie zawsze nowe książki są warte przeczytania. Jednak wiele jest dobrych pozycji. Nie jest tak całkiem źle!
    No i zawsze można jak Herbert: "Będę zatem czytał stare książki, które wytrzymały próbę wieków. Krzykliwym nowościom nie poświęcałem zresztą nigdy zbyt wiele uwagi"

    OdpowiedzUsuń


Wszystkim dziękuję pięknie za komentarze, bez nich blog nie byłby tym, czym, mam nadzieję, jest - rozmową.
Staram się odpowiadać na bieżąco, czasem jednak nie mogę, ale zawsze - chcę;)


A, i czytam komentarze do starych postów:)