wtorek, 10 listopada 2015

goła baba, czyli chwila w Andrychowie



Poszkapiłam sprawę;
Andrychów, miasteczko oddalone od Krakowa o ok.60 km, miałam w głowie już od jakiegoś czasu, ale gdy się w nim w końcu znalazłam, udało mi się tylko pospacerować po parku, pięknie położonym nad stawem, rzucić okiem na rynek i wypić lurowatą kawę w kafejce nieopodal. Inaczej mówiąc, widziałam niewiele, niedosyt, zwykły w takich sytuacjach, pozostał, zatem może wrócę...? Może warto...?
 Kilka zdjęć, voilà ;)


Rynek z jednej i drugiej strony, ogólnie i ze szczegółami.


Zamek Andrychowski, czyli Pałac Bobrowskich;
 w XVII wieku dwór obronny wybudowany przez Mariana Przyłęckiego, potem siedziba Ankwiczów h. Abdank, następnie Bobrowskich, którzy nadali mu kształt obecny, czyli podkowy. W historii Polski pałac zapisał się jako miejsce, w którym odbył się jeden ze zjazdów Konfederacji Barskiej. Współcześnie działa tu Towarzystwo Miłośników Andrychowa, w budynku  dawnej powozowni knajpka, obok - resztki założenia parkowego ze stawem pełnym ptactwa.


Przejdźmy się zatem po parku...


One śpią!
na leżąco, na stojąco, na trawie, na chodniku, z okiem zamkniętym, z okiem otwartym...;)

 

Zabytkowy kościół pw. Św. Macieja Apostoła z 1646 roku.

 

Graffiti, murale - nie tylko Kraków czy Wrocław mają swoje,
 ale które miasto pochwalić się może własną gołą babą, no które?
 A Andrychów tak:)


Powinnam może napisać więcej o Andrychowie, np. że był i jest miastem przemysłowym, że stanowi zaplecze turystyczne Beskidu Małego, ale to takie prozaiczne, prawda? Jakby co - wiedzę można uzupełnić w necie;)

35 komentarzy:

  1. Małe miasteczko, zupełnie mi nieznane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak wiele innych, nieznanych mnie, tobie...Okolice ma piękne, warte zobaczenia.

      Usuń
  2. Andrychów znam świetnie, mam rodzinkę w Cieszynie i Bielsku więc tamtędy przejeżdżam.
    Do św Macieja to mnie korci sobie pielgrzymkę pieszą urządzić bo to mój patron.

    A gołą babę - poczekaj aż dojdę w swoich Mazurskich wspomnieniach do Giżycka i tamtejsza laskę pokażę ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Park piękny, natomiast do wydumanego patriotyzmu muralowego podchodzę z dużym dystansem. BBM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, ale z drugiej strony, co za różnica - graffiti czy ulica albo np. rondo imienia?

      Usuń
    2. Niby tak, ale plastycznie mniej po oczach bije... ;( Zresztą zawsze wolałam neutralne nazewnictwo /Konwaliowa, rondo Żaba itp./, choć u nas do końca się tak chyba nie da. BBM

      Usuń
    3. Bije, żebyś wiedziałą:)

      Usuń
  4. Byłem kilka razy służbowo, ale miasta nie znam, nie spacerowałem po nim. Zamek i park wyglądają ciekawie. Jesień już w odwrocie, chociaż temperatury na to nie wskazują. Może kiedyś tam zawitam.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesień dziś była bardzo w odwrocie, cały tydzień ma być, niestety:(

      Usuń
  5. w dzieciństwie spędzałem wakacje w tym samym miejscu, do którego przyjeżdżali tak zwani Andrychowcy.
    poza tym nie mam innych skojarzeń, a Andrychowa nie znam zupełnie.
    wydaje się przyćmiony przez dużo znańsze Wadowice i Oświęcim.
    dzięki więc za przybliżenie, bo pewnie szybko tam nie zawitam ;-)

    ale, co do gołej baby - to zgodnie z pewną moją obserwacją - każde miasto może się nią pochwalić.

    OdpowiedzUsuń
  6. kobietawbarwachjesieni:
    Ja bardzo mało się obecnie ruszam z miejsca, toteż poznaję nasżą piekną Polskę właśnie u Ciebie na blogu. Tyle ciekawych rzeczy piszesz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest 'sprzedaż' wiązana - Ty piszesz, ja czytam, ja pokazuję, Ty oglądasz:)))

      Usuń
    2. kobietawbarwachjesieni:
      Bardzo miła odpowiedź. Pozdrawiam.

      Usuń
  7. Ładne, spokojne miasteczko, nazwa mi znana ale nie byłam więc z przyjemnością pospacerowałam z Tobą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest południe, Ty jesteś z północy, zdziwiłabym się, gdybyś znałą;)

      Usuń
  8. Nie byłam w Andrychowie, więc dziękuję, że mnie do niego zabrałaś :-) Wygląda na spokojne miasteczko. A te kaczuchy, czy też może gęsi, są prześmieszne :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie z lekka zamurowało, jak je zobaczyłam, bo to wyglądało jak żywy obraz, zwłąszcza że jedna wyraźnie miała oko otwarte:)

      Usuń
  9. Der Herbst mit seinem gleichmäßigen Licht erlaubt Fotos, die im Sommer durch viel Licht und noch mehr Schatten einfach nicht möglich sind. Auch wenn du nicht das Ziel deiner Reise erreichen konntest, so sind zumindest sehr, sehr schöne Stimmungsfotos entstanden.
    Ich selbst würde mich darüber freuen, noch mehr Fotos von einem weiteren Besuch in deinem Blog sehen zu dürfen. Vielleicht aus der Kirche, vielleicht aus einem Museum, vielleicht von einem alten Haus, vielleicht ein Detailfoto vom alten Haus mit dem grünen Park-Graffiti.
    Bis dahin freue ich mich auf deine nächsten Beiträge und Reisegeschichten.

    herzliche Grüße aus Dresden
    e.b

    OdpowiedzUsuń
  10. Byłem, ale niestety równie krótko i w dodatku milion lat temu, i to bez aparatu = nie liczy się. A miasteczko sympatyczne, goła baba może nieco niewyeksponowana, no ale w okolicy Wadowic i Oświęcimia to i tak odważnie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwłaszcza że jednak lekko przyodziana;(

      Usuń
  11. A ja mam tam rodzinę i bywam dość często i aż wstyd, że do tej pory o Andrychowie nie napisałam...Idę się gdzieś schować...Bardzo lubię to miejsce!

    OdpowiedzUsuń
  12. No proszę - taki niby zwykły Andrychów a tyle w nim ciekawostek.
    I jaki piekny park ze spiącymi ptakami. No i ta goła baba:-)))

    OdpowiedzUsuń
  13. Miasta kompletnie nie znam, a ta gola baba cos slabo widoczna;(
    Zdjecia jak zwykle:))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chcesz lepsze zdjęcie? Mam:)

      Usuń
    2. Podejrzewam, ze wiecej osob by chcialo;))))

      Usuń
  14. W Andrychowie byłam służbowo (w Andorii) na początku lat osiemdziesiątych i bardzo niemiło wspominam to miejsce. Miasta jako takiego prawie nie widziałam, bo rano, skoro świt przyjeżdżałam z Krakowa (tam miałam hotel) i wyjeżdżałam po ciemnicy. Takiego bałaganu w dokumentacji jaki tam mieli, to w życiu nie widziałam (no, może podobnie było w krakowskim Miraculum;(.
    ps. gołej baby wtedy zapewne jeszcze tam nie było;).

    OdpowiedzUsuń
  15. Właśnie gdy czytałem, co napisałaś o pałacu, to pomyślałem sobie, że potrafisz ciekawie pisać i o tak prozaicznych rzeczach, jak knajpka czy działalność stowarzyszenia, a Ty na samym końcu się od tego wykpiłaś ;-)

    OdpowiedzUsuń


Wszystkim dziękuję pięknie za komentarze, bez nich blog nie byłby tym, czym, mam nadzieję, jest - rozmową.
Staram się odpowiadać na bieżąco, czasem jednak nie mogę, ale zawsze - chcę;)


A, i czytam komentarze do starych postów:)