niedziela, 21 czerwca 2015

a w Krakowie Wianki...


Być w Krakowie i nie zajść do Rynku? Nie może być!
Więc - idziemy, koniecznie Floriańską, koniecznie z parasolem, bo niebo się gniewa i daje o tym znać, chwilami dość gwałtownie... Na szczęście, ku wieczorowi się przejaśnia i tylko w kałuży wieża Mariacka się odbija...

 

Dorożki dziś nie cieszą się nadzwyczajnym powodzeniem, tylu naraz już dawno nie widziałam..


Pod Adasiem tłumnie, jak zawsze - być w Rynku i nie przysiąść?
Koniecznie:)


 Zaglądamy jeszcze na drugą stronę Sukiennic - Ratusz stoi, jak stał  - i wchodzimy w ulicę Grodzką;
tu motyle chodzą, nie latają,

 

ludzie na szklankach grają


i  w wiankach na głowie chodzą:)


A my już na Wawelu;


w dole - imprezy 'dookoła wiankowe',
(te właściwe będą trochę później),


 budynek Mangghi
(w której byliśmy kilka dni temu)


i w oddali Kopiec Kościuszki.


Czas wracać;
jeszcze tylko po drodze zatrzymamy się na jeden wiersz 
i do domu...


Miło było z Państwem pospacerować, w ten czerwcowy, chłodny wieczór
;)

43 komentarze:

  1. Jak jeszcze nie było telefonów komórkowych, to "Adaś" był stałym punktem w którym się umawiało na randki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wracało sie też z wycieczek przez Rynek i Adasia do domu:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj jak tam cudnie, Ikroopko bardzo Ci dziękuję za ten spacer, aż się rozmarzyłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już wrócisz, to koniecznie odwiedź Kraków:)

      Usuń
  4. No to tak, Wianków jakoś nie lubię i w nich nie uczestniczyłam, mam weekend tzw. "na dupie" w domu:) Świetne zdjęcia, a najwspanialsze jest to w kałuży co wieża Mariacka się odbija! Wczoraj sporo zdjęć na ten styl znalazłam w necie, głównie to były foty rynku w Poznaniu. Pomysłowe, bardzo i takie...inne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odbicia w kałuzach są bardzo fotogeniczne, ale tym razem brakowało odpowiedniego światła.
      Za Wiankami, podobnie jak innymi imprezami plenerowymi, nie przepadam, bo to tłum i hałas, ale pod wieczór nie było jeszcze tak źle, dopiero się rozkręcali;)

      Usuń
    2. Rzeczywiście odbicie w kałuży prezentuje się bardzo fajnie :)

      Usuń
  5. Cała przyjemność po mojej stronie, tym bardziej, że u nas gradobicie było koło południa, a teraz leje niemożebnie, i strach wyjść na promenadę!

    OdpowiedzUsuń
  6. Niby to normalne, że zniszczone stare budynki podlegają rozbiórce, ale fotoreportaż ogląda się jednak ze ściśniętym sercem... BBM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze szkoda, zwłaszcza kiedy piękne, nie poradzisz...

      Usuń
  7. To już kolejny blog, na którym dzisiaj oglądam Kraków. I bardzo dobrze, bo na Kraków można patrzeć w nieskończoność:)

    OdpowiedzUsuń
  8. koboetawbarwachjesieni:
    Wszystkie zdjecia piekne. Opowieśc o spacerze także. Dzieki za piekną wycieczke

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z przyjemnością i zapraszam na następne:)

      Usuń
  9. Do Krakowa tylko na rowerze - wzdłuż Wisły, od Tyńca aż pod Wawel ścieżką rowerową :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę, jechałeś?
      A Ty wiesz, że to trasa moich pierwszych w zyciu wagarow? Nieco dłuższa, o całe Aleje Trzech Wieszczów;)

      Usuń
  10. Kraków lubię, ale szczerze powiem, że już nie tak, jak kiedyś. Nadmiar turystów z Englandowa tudzież latające (w doniesieniach) kosy skutecznie mnie przegoniły. Raz na parę lat to owszem, owszem, ale od Krakowa wolę jednak Wrocław. Tam to mogę jechać zawsze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E, nie jest tak źle, mieszanka turystyczna jest urozmaicona, ale też może bywamy w nie tych samych knajpach...?
      :)
      No, i jak już uzgodnilismy, ja odwrotnie - im dłużej wrocławska, tym bardziej krakowska:)

      Usuń
  11. Ależ Ci zazdraszczam tego Krakowa....!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama sobie zazdraszczam, bo juz wracam do Wrocławia;(

      Usuń
  12. A ja bardzo lubię uliczki, odchodzące od rynku i te, odchodzące od nich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też i te odchodzące od tych odchodzących też:)

      Usuń
  13. Spacery po Krakowie zawsze mają wyjątkowy charakter. To miasto kusi swoimi zaułkami i zabytkami. Ładnie oddałaś nastrój tego wieczoru.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba jestem chora nieuleczalnie na miłość do Krakowa, nie poradzę:

      Usuń
  14. Cudnie:)
    Pochodzilam i wcale mnie nogi nie bola.

    A ja z Krakowa znam niestety glownie lotnisko:(((((

    OdpowiedzUsuń
  15. A u nas w tym roku "Wianków" nie było...:( Pozazdrościć wypada :)
    Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Samych Wianków nie widziałam, nie lubię w tłumie.

      Usuń
  16. Ikroopko,
    Uświadomiłaś mi, że od bardzo, bardzo dawna nie byłam w Krakowie...
    I Wawelu nie widziałam, i Sukiennic, i Wzgórza zamkowego. A i rynek tamtejszy i ratusz wspominam bardzo miło.
    Dziękuję za ten spacer, przejdę się jeszcze po poprzednim poście :)
    pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przechodź się, przechodź, przyjdź na następne;)

      Usuń
  17. O, postawili słupki w bramie. Wbijają się w nie samochody tak jak w Łodzi na Pietrynie? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, że nie widziałam, kto wie...;)

      Usuń
  18. Miło jest pospacerować w centrum Krakowa, to nigdy się nie znudzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co prawda, to prawda:)
      Ale ciągnie mnie też do innych dzielnic, mniej mi znanych.

      Usuń
  19. Bardzo dziękuję za zaproszenie do spaceru po pięknym Krakowie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, zapraszam na ciąg dalszy:)

      Usuń
  20. Miły spacer po Krakowie, który dla mnie ciągle nie po drodze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest szansa, że jeszcze trochę postoi, to może zdążysz:)

      Usuń
  21. Byłem w Krakowie akurat między publikacjami Twoich dwóch wpisów o nim. Był deszcz, Wianki, Jarmark Świętojański...
    A orientujesz się może, czy ten smok pod Wawelem zieje jeszcze ogniem? Bo tego nawet w informacji turystycznej nie potrafili mi powiedzieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dawno mu w paszczę nie zaglądałam, ale powinien:)

      Usuń
    2. Tylko że jeszcze parę lat temu miał chyba na cokole tablicę z numerem, pod który trzeba wysłać SMS-a, żeby dał ogień. Teraz tablicy nie ma. Turyści, w tym wycieczki, pod nim przechodzą, stają nawet na kilka minut, a tu nawet płomyka, przynajmniej za dnia. Za to na żuchwie ma jakąś wlepkę.

      Usuń


Wszystkim dziękuję pięknie za komentarze, bez nich blog nie byłby tym, czym, mam nadzieję, jest - rozmową.
Staram się odpowiadać na bieżąco, czasem jednak nie mogę, ale zawsze - chcę;)


A, i czytam komentarze do starych postów:)