sobota, 21 marca 2015

tężnie, czyli deszczowo w Ciechocinku

 

To był ten dzień, w którym z wieży oglądałyśmy Toruń, w i po deszczu; 
Po południu pojechałyśmy do Ciechocinka - być tak blisko i nie zobaczyć tężni? nie może być!

Niestety, plany pokrzyżowała nam potężna ulewa, tuż pod tężniami:(
Co nieco jednak widziałam, zatem - zapraszam na krótki spacer po jednym z najbardziej znanych polskich uzdrowisk.


To, co uderza na pierwszy rzut oka, to zieleń i kwiaty, z których Ciechocinek słynie.
Na drugi rzut widzi się zabudowę, zabytkową i w różnych stanach zadbania, na trzeci - cały ten kicz uzdrowiskowy, nie bójmy się tego słowa.


Teatr letni zasługuje na kilka słów wzmianki;


 Słynny zegar kwiatowy,


równie słynny grzybek, który
 "pełni nie tylko funkcję ozdoby uzdrowiska, ale także przemysłową. Fontanna wykonana w kształcie grzyba jest obudową źródła nr 11, czyli głębokiego na 414 metrów odwiertu solanki. Właśnie stąd solanka pompowana jest na ciechocińskie tężnie."


Idziemy w kierunku tężni;


 Tu łapie nas deszcz, który przeczekujemy w knajpce przy deptaku (a może Deptaku?), tracąc czas i kiedy wreszcie można wyjść na zewnątrz, dochodzi 19.00:(



Krótko informacyjnie:
"Tężnie - unikatowa i największa w Europie konstrukcja drewniana do odparowywania wody z solanki, zostały zaprojektowane przez Jakuba Graffa, profesora Akademii Górniczej w Kielcach.(..) Budowa tężni I i II trwała od 1824 do 1828 roku, trzecia powstała w 1859 roku. Podstawę tężni stanowi około 7000 wbitych w ziemię dębowych pali. Wysokość wynosi 15,8 m, zaś ich łączna długość to 1741,5 m."


Wracamy,
 po drodze zaglądając do Parku Zdrojowego, gdzie trwają występy.


Wieczór,
zabawę czas zacząć...


Wszystkie zdjęcia można zobaczyć w albumie, zapraszam,
a ja zabieram się za zdjęcia z Bydgoszczy.

49 komentarzy:

  1. Przypomniałaś mi moje dzieciństwo. Jeździliśmy do Babci w odwiedziny jak była tam na leczeniu.
    Tężnie bardzo lubię :)
    O.

    OdpowiedzUsuń
  2. A teraz mi chodzi po głowie: W Ciechocinku, tam gdzie dom zdrojowy ;)
    O.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie kojarzy sie niezapomniany duet Rinn i Czyżewski:)
      https://www.youtube.com/watch?v=FCB7BuJ6YNk

      Usuń
    2. też chciałem wspomnieć ów wiekopomny cytat o Maxi-Kazie.

      Usuń
    3. To jest ta różnica pokoleniowa;)

      Usuń
    4. Ikroopko, ale za drugim razem pomyślałam i o deptaku w Ciechocinku ;)
      Ale ten Maxi-Kaz, który rusza na łowy, jednak bardziej mi dźwięczy w uszach...
      O.

      Usuń
  3. Myślę, że wart obejrzenia jest park zdrojowy w Inowrocławiu. Kilak lat temu wybudowano tam tężnie, choć może nie tak duże, ale za to ciekawe architektonicznie. I nie widać tego sanatoryjnego blichtru, jakim uderza Ciechocinek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inowrocławia nie było w planach, ale wiem, wiem, że są.
      Ciechocinek chciałam zobaczyć, bo to miejsce z tradycją - w kazdym, też pejoratywnym, znaczeniu tego słowa;)

      Usuń
    2. I tu i tu jest ładnie. Ja akurat w Inowrocławiu miałem pogodę, a w Ciechocinku też deszcz. Czy przy okazji zajrzałaś może do pobliskiej Nieszawy???

      Usuń
    3. Niestety, wiele miejsc wyleciało z grafiku, jak zwykle za malo czasu:(

      Usuń
  4. Ciechocinek, miałam okazje tam być, ale jedna wizyta - zimowa utknęła mi w pamięci, było tak zimno i ślisko, że dwa razy prawie auto rozwaliłam;/

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie przepadam za uzdrowiskami, a już szczególnie po publikacji wyników badań 'czystości' powietrza tamże. W Ciechocinku jeszczem nie był, i się nie zanosi. Pewnie dlatego, że mam w sumie niedaleko ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie przepadam, też nie korzystam, ale zobaczyć musiałam!

      Usuń
  6. Dobre miejsce do spacerów.

    OdpowiedzUsuń
  7. lipiec 2015? Podróżujesz w czasie kropeczko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogę w przestrzeni, to muszę w czasie, ale na razie umiem tylko w przeszłym:)

      Usuń
  8. Ciechocinek tętni życiem. Dobrze sobie przypomnieć, kiedyś byłam na wycieczce. Tężnie i w Konstancinie są. Nieporównywalnie mniejsze, oczywiście. BBM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że podobno postawili w Wieliczce? Agulec o tym pisała zima:
      http://polskawkawalkach.blogspot.com/2015/02/teznia-solankowa-w-wieliczce.html
      Musze się tam wybrac, jak wreszcie dojade do Krakowa.

      Usuń
    2. Z solą kłopotu nie mają a dodatkowa atrakcja+ zdrowiu służy, więc czemu nie?... BBM

      Usuń
  9. Wreszcie u Ikroopki widzę miejsca, które dobrze znam:) Miły ten Ciechocinek, byłam tam kilka razy.
    Fajne zdjęcie lalek, takiego badziewia tam mnóstwo na każdym kroku, a im bliżej tężni, tym więcej:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Uzdrowiska to nie do końca mój klimat - no tak, a przecież często jeżdżę do Ojcowa, ale zdecydowanie warto zobaczyć - ciekawe są Twoje obserwacje, to naprawdę musi być specyficzne miejsce, te dancingi, fajfy, kapelusze, dywany kwiatów, góralskie chaty (?!) Naprawdę imponujący budynek tężni, to jest coś unikalnego.
    Zdanie "potężna ulewa tuż przy tężniach" ma mocny potencjał poezji futurystycznej :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uzdrowiska oglądam z pozycji 'zwiedzacza', mam nadzieję, jak najdłużej:)
      Z tych, które widziałam do tej pory, chyba najbardziej podobały mi sie Duszniki, ale byłam jesienią, kiedy pustki i kolory...;)

      Usuń
  11. Fajnie to określiłaś - uzdrowiskowy kicz, ja mówię z kolei uzdrowiskowy folklor :D
    Nie znam Ciechocinka, ale znam np Duszniki, Kudowę, Szczawnicę, Krynicę...
    Klimat tych miejsc oczarowuje ale i przytłacza. Z jednej strony przepiękna drewniana architektura i klimatyczne ale i przerażające, monumentalne domy uzdrowiskowe... Atmosfera luzu, jakiegoś minionego czasu... Te białe ławeczki, piękne klomby i fontanny.. Ale niestety też hałas, turyści, deptaki z chińszczyzną i opary znad bud "z jedzeniem". Takie pomieszanie...
    Krynicę i Szczawnicę często odwiedzam we wrześniu i październiku, wtedy jest spokojniej i klimat prawdziwego uzdrowiska sprzed lat wraca.
    A w ogóle podoba mi się zdanie na które uwagę zwróciła Ada :) Mega!

    OdpowiedzUsuń
  12. Ada jest poetka, widzi więcej:)
    Z miejsc wymienionych przez Ciebie najbardziej lubię Duszniki - tam jakoś nie czuje się tej atmosfery kiczu czy folkloru - jestes taktowniejsza;)
    ... co mi przypomina, że byłam jesienią 2013 i jeszcze nie dałam zdjęć.
    Zresztą, podobnie np. Szczawnicę traktuję bardziej jako miejsce wypadowe w góry, niż uzdrowisko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drogie Panie, to jest po prostu poezja uzdrowisk ;-)
      A Smoczyca zapomniała dodać jeszcze Mateczny-Zdrój... Pamiętam z moich dawnych lat w Krakowie, że stały tam niedaleko takie drewniane wille (jeśli to właśnie tam je widziałam z okien autobusu), ciekawe co z nimi teraz. Mateczny-zdrój funkcjonuje, jak się ze zdziwieniem przed chwilą dowiedziałam ze strony uzdrowiska. Jak ja ten Kraków znam wybiórczo i byle jak...

      Bardzo proszę o Duszniki w wolnej chwili i odpowiednim momencie w harmonogramie relacji :-)

      Usuń
    2. Ty wiesz, że ja ani Swoszowic, ani Matecznego nie kojarzę uzdrowiskowo? Jak mieszkałam w Krakowie na stałe, to mnie to nie interesowało, teraz dopiero rozgladam sie bardziej i dalej od Rynku, czyli od swojej najbliższej okolicy - dla ścisłości, ta naj, naj jest tuż przy Al.Słowackiego - juz sobie zaplanowałam wypad, też do Wieliczki, gdzie postawili niedawno tężnie.
      Ileż ja mam zaległości krakowskich, głowa boli, wstyd się przyznać;(

      A do Dusznik wrócę, mam je w folderze pod ręka, tylko niech skończę te letnie wojaże;
      choc może poczekam do jesieni, żeby się wpisać w czas (prawie) rzeczywisty zdjęć...?

      Usuń
  13. Może dostanę skierowanie akurat do Ciechocinka, kto wie. Juz przekroczyłam liczbę 9000 w kolejce! ;-))))
    Ciekawa jeste Twojej Bydgoszczy! :-))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ho, ho, to juz masz skierowanie prawie w ręce;)
      Bydgoszcz będzie lada dzień>

      Usuń
  14. Taak, bardzo dobrze pokazałaś Ciechocinek, te zdjęcia same mówią, nic dodać nic ując :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Byłam tam kiedyś w sanatorium i choć obiektywnie miasteczko jest naprawdę niebrzydkie i ma sporo atrakcji to wynudziłam się tam jak mops, po prostu klimat pod każdym względem nie dla mnie...Ja osobiście bardzo lubię Świeradów, tam bym mogła jeździć co roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo Świeradów to nie tylko uzdrowisko, ale centrum turystyki i sportów zimowych, i to się czuje.
      I masz dookoła Izery!

      Usuń
  16. Największe wrażenie robią na mnie w Ciechocinku tężnie i te piękne klomby kwiatowe...

    OdpowiedzUsuń
  17. Moje wrażenia z pobytu tam były bardzo podobne. Ładnie pokazałaś blask tego uzdrowiska.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest to miejsce, do którego chciałabym wrócic, w każdym razie.

      Usuń
  18. Ciechocinek znany dość dobrze w całej EU i dalej.Ale mi nie było dane pooddychać jodem,a dla nas ludzi gór
    jest to wskazane ze względu na choroby tarczycy(żona).
    Niemcy mieli u nas podłączone do wodociągów specjalne dozowniki z jodem.Polacy to zlikwidowali-być może
    osadnicy nie wiedzieli do czego to służy.Od czasu do czasu,odwiedzamy jaskinie solną w Lądku Zdroju
    i brudny Bałtyk.
    www.youtube.com/watch?v=paoQ74yss0U
    Pozdrawiam wiosennie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wolę morze, zdecydowanie, chociaż Lądkiem nie pogardzę;)

      Usuń
  19. Zapach soli, tężnie to jest to - reszta to zło...

    OdpowiedzUsuń
  20. Ładnie, gdyby oskubać miasteczko z tych wszystkich banerów to byłoby pięknie :-)

    OdpowiedzUsuń
  21. kobietawbarwachjesieni:
    Kiedyś byłam razem z jakąś wycieczką w Ciechocinku. Widziałam tężnie. Robią wrażenie. Trochę inne tężnie są w Inowrocławiu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inowrocławskich nie widziałam, teraz 'czaję się' na małe, wielickie;)

      Usuń


Wszystkim dziękuję pięknie za komentarze, bez nich blog nie byłby tym, czym, mam nadzieję, jest - rozmową.
Staram się odpowiadać na bieżąco, czasem jednak nie mogę, ale zawsze - chcę;)


A, i czytam komentarze do starych postów:)