poniedziałek, 18 sierpnia 2014

w Lanckoronie na pierogi, w Krakowie do Muzeum Inżynierii Miejskiej

 

... warto, a nawet trzeba iść, 
w konfiguracji dowolnej, czyli zarówno w towarzystwie starszym, jak i młodszym, choć przyznam, że to drugie jest ciekawsze, bo nie masz nad reakcje dzieci - zabawa i szaleństwo, krótko mówiąc:) 

" Muzeum Inżynierii Miejskiej założone przez Gminę Miasta Kraków w 1998 roku, gromadzi obiekty ilustrujące rozwój komunikacji miejskiej, elektrowni, gazownictwa, gospodarki komunalnej oraz zabytki z obszaru historii techniki."

Oczywiście, dzieciom nie w głowie rozwój komunikacji czy badanie praw fizyki, natomiast co z tych praw wynika - owszem.
Było zatem bieganie, windowanie (dosłownie), kręcenie, skakanie, jeżdżenie, dotykanie i towarzyszące temu jęki zachwytu i radości.Motoryzacyjna część wystawy nie wzbudziła zainteresowania, na to jeszcze przyjdzie czas.


 


W wielkiej sali stoją koło siebie zgodnie stare Warszawy, Syrenki, Fiaty i Maluchy,

 


a po drugiej stronie ich starsi kuzynowie - m.in. Fiat 508, Beskid, Smyk i ... Gacek, :)
Trzy ostatnie, to polska myśl techniczna z lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych - zainteresowanych odsyłam do zalinkowanych opisów.





Najwięcej emocji wzbudziły instalacje "Wokół koła" i  "Więcej światła", zresztą trudno się dzieciom było dziwić...







 


W planach był jeszcze Ogród Doświadczeń, plenerowa ekspozycja Muzeum, ale pogoda przeszkodziła w realizacji, przekładamy na jesień.


Za to wyjazdu do Lanckorony nic nam nie utrudniło.
Sprawdziliśmy, że anioły i koty dobrze się tam wciąż mają;
co prawda na przepyszne ciastka już się nie załapaliśmy, ale za to na fantastyczne, domowej roboty pierogi z borówkami - nie jagodami! - już tak!
Nie wiem, czy wypada się przyznać, ale co tam, nikt nie widział - wylizałam talerz, jak w domu:)))


I to tyle na dzisiaj.
W Krakowie zostaję jeszcze kilka dni, a po powrocie do domu zabieram się za prezentowanie miejsc, w których byłam tego lata.
Pozdrawiam i zapraszam,
 nieustająco:)

41 komentarzy:

  1. czy to jest cała porcja pierogów, czy ktoś już nie mógł się doczekać ich boskiego smaku i jednego mniam? moi wczoraj po 15 szt domowych z truskawkami wciągnęli :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, w knajpach podają 8-10 pierogów, jak coś, trzeba powtórzyć zamówienie;)

      Usuń
  2. Najpiękniejsza to czerwona warszawa:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie przypominam sobie, by cokolwiek w tych latach siermieznych tak blyszczalo ... ;)

      Usuń
  3. :) Piękne motoryzacyjne relikty minionej epoki :) Jak zwykle ciekawy wpis z ciekawymi miejscami do odwiedzenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektóre z tych reliktów sa odnawiane i jeżdżą po naszych ulicach.

      Usuń
  4. To jest to na Kazimierzu? Gdy byłem ostatnim razem w Krakau, było (jeszcze?) nieczynne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Kazimierzu;
      byłeś okropnie dawno, bo podobno istnieje od 1998 roku..

      Usuń
  5. Pierogi z jagodami palce lizać :-) Przyznam że takie pyszności budzą we mnie większe emocje niż motoryzacyjne zabytki, choć muzeum z pewnością interesujące :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. O, takie muzeja to ja rozumiem - coś dla mnie (auta!) i coś nie-dla-mnie (cała multi-reszta).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Auta tak, reszta tez, no może niekoniecznie z cudzymi dziećmi, ale z własnymi?zabawa przednia;)
      Chociaż, chociaż - kustoszom współczułam;
      dwójka młodych ludzi pilnująca wystaw najwyraźniej dzieci miała dość, na poziomie zacisnietych zębów, bo za chwilę ugryzę;)

      Usuń
  7. Nauka przez zabawę. Super! Na samochody miło popatrzeć... A pamiętasz mikrusa? Chyba późne lata 50-te... prawdziwe maleństwo! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja bym najchetniej zjadla ruskie pierogi..... :)
    Cos dlugie te wakacje masz w tym roku:))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ruskie tak, ale przyznam, że zaczynam tęsknić za tymi własnej roboty, bo nikt mi nie dogodzi:(
      A nie robiłam sto lat i ho ho, z wyjatkiem jednego razu, kiedy to już ciasta nie zdążyłam, bo farsz, wczesniej przygotowany, wylądował w moim żołądku:)

      Wakacje jak wakacje, dwa miesiące trwają:)

      Usuń
  9. Ulubione muzeum syna. Zwłaszcza samochód z kwadratowymi kołami.

    OdpowiedzUsuń
  10. Auta - cymesik! Oczu oderwać nie mozna, ale sie staram nie patrzeć, wszak przed nami decyzje o zakupie nowego pjazdu!
    Na pierogi z prawdziwymi jagodami, własnoręcznie zbieranymi, a nie mdłymi borówkami, to zapraszam zawsze, jak będziesz w tych stronach! A tak, a propo`s, kiedy Kaszuby bedziesz miała w planach? :-))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kaszuby jeszcze musza poczekac, ale jak to w przyslowiu - co sie odwlecze, to nie uciecze;)
      nasze borowki, to wasze jagody, o nazwe mi chodzilo, bo ona wlasciwsza.
      jakie auto macie na mysli?

      Usuń
  11. Rozwija się to muzeum, rozwija - byłem tam wkrótce po otwarciu - czasy romantyczne, pionierskie po pustawych halach hulał wiatr - teraz widać że sporo eksponatów przybyło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, stare tramwaje byly niedostepne, moze nastepnym razem..

      Usuń
    2. Pewnie były w konserwacji - ja miałem okazje je widzieć. W naturze to masz taki tramwaj w Tarnowie i Elblągu - u nas kawiarnia w Elblągu informacja turystyczna.

      Usuń
  12. A ja w takim fajnym muzeum jeszcze nie byłem.

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetne to muzeum. A pierogom zrobiłaś taką reklamę, że ho ho ;-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Przyznam, że z dużą ulgą przyjęłam poprzedni sposób komentowania. Tamten był jednak bardzo czasochłonny. Dzięki! :)) BBM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co;)
      niestety, spam wrócił;(

      Usuń
  15. Wszystko mi się podoba, ale pierogi z borówkami? to dopiero atrakcja, całkiem mi nieznana!

    OdpowiedzUsuń
  16. Aniu, żartujesz?
    borówki to 'po naszemu', czyli krakowsku, czarne jagody (te mniejsze od amerykańskich borówek);
    dla mnie jagody sa pojęciem ogólnym.

    OdpowiedzUsuń
  17. O, jak dobrze! Wreszcie i ja będę mogła wpisywać komentarze, wcześniej próbowałam i nie było to możliwe.
    W dawnych dobrych czasach chyba dwukrotnie byłam w Lanckoronie, ale to było przed tym, kiedy Lanckorona stała się modna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewo, Lanckorona modna była zawsze;)
      Cieszę się, że wróciłaś do mnie;)

      Usuń
    2. To ja chyba byłam jeszcze dawniej, bo pamiętam, że Lanckorona była bardzo zapyziała. Widzę w tv, że teraz też jest zapyziała, ale jest to inne "zapyzienie" (?), kontrolowane:)

      Usuń
    3. Modna była zawsze, tzn. jeszcze przed wojną;)

      Usuń
  18. Ale ciekawe to Muzeum w Krakowie. Będę musiała zabrać tam kiedyś Szczerbatego i Pytalskiego.
    Pozdrawiam:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie!
      Zabawę będą mieli przednią i chłopcy, i Ty;)

      Usuń
  19. Wyobrażam sobie jak dzieci reagują na Muzeum Inżynierii Miejskiej.
    Kiedy u nas otwarli Centrum Kopernika to byłam tam z wnukiem i widziała zachwyt dzieciaków jak mogły czynnie uczestniczyć w fizyczno-elektrycznych hokusach -pokusach;))).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że też tam z wnukiem zajrzymy:)

      Usuń
  20. Prawdopodobnie nowszy model pandaretty! :-)))

    OdpowiedzUsuń


Wszystkim dziękuję pięknie za komentarze, bez nich blog nie byłby tym, czym, mam nadzieję, jest - rozmową.
Staram się odpowiadać na bieżąco, czasem jednak nie mogę, ale zawsze - chcę;)


A, i czytam komentarze do starych postów:)