niedziela, 13 lipca 2014

Kroniki Helskie - Jurata na pierwszy rzut oka


 Nie pokażę Wam tej Juraty, o której pisała swego czasu Magdalena Samozwaniec, że stała się  "najelegantszym i najbardziej snobistycznym miejscem na Wybrzeżu", nie bez podstaw, bo bywała tu i bawiła się elita i śmietanka towarzyska z Krakowa czy Warszawy, że wspomnę tylko gen. Sikorskiego, Józefa Becka, Ignacego Mościckiego, Tyszkiewiczów i Potockich, Kiepurę, Bodo, czy Kossaków..

Jurata był młoda - pierwszy sezon zainaugurowano latem 1931 - i z ambicjami, od razu też stała się modna i trend ten przetrwał zawieruchę wojenną, z tym, ze w PRL-u usiłowano nadać jej nieco bardziej egalitarny charakter, co się poniekąd udało...


My wpadliśmy tu dzisiaj tylko na chwilę, sprawdzić, czy coś się zmieniło na molo...


 Molo - drewniane, długie na 320 metrów, łączy się z deptakiem  Międzymorze, którego długość jest równa szerokości półwyspu w tym miejscu i wynosi około 600 metrów.


U wejścia pomnik bogini Juraty, która, jak głosi legenda, zakochała się, wbrew woli ojca w ubogim rybaku, za co spotkała ją sroga kara – jej podwodny bursztynowy pałac został roztrzaskany na kawałki, a jego okruchy do dziś odnaleźć można na brzegu morza.






Pomnik Wojciecha Kossaka, który tu niejeden obraz namalował, odsłonięto w lipcu 2008.



 Dziś, jak widać, nadal się tu maluje;)



 A my idziemy na plażę,




.. zobaczyć słynny hotel Bryza;



wynajęcie tego legowiska na cały dzień kosztuje sto złotych, kto chętny?.




Wracamy do Jastarni;
 półwysep tu jest szerszy niż w okolicy Chałup, można się poczuć jak w prawdziwym lesie..


A ja już pozdrawiam z Wrocławia.
Niestety, nie udało mi się na bieżąco pisać z Chałup, zasięg tam jest teoretyczny, trudno.
Zapraszam jeszcze na kilka zdjęć z Helu i Pucka i oczywiście - na zachody słońca!
A teraz idę buszować po waszych blogach:)

43 komentarze:

  1. Podoba mi się Jurata na Twoich zdjęciach. Resztek roztrzaskanego pałacu Juraty szukałaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety;)
      nie miałam czasu na nic innego, to był tylko krótki skok w bok z Jastarni.

      Usuń
  2. Kiedyś było się szczęśliwym mając na plaży kocyk i parawan. Teraz można mieć całą kanapę z baldachimem. Standardy się zmieniły ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obrastamy w piórka i mamy coraz większe wymagania;)

      Usuń
  3. W tych lasach to pamiętam podchody, w kierunku Juraty oczywiście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że wtedy do bunkrów nie wolno było wchodzić;)

      Usuń
  4. O Juracie dużo się słyszy, ale nie miałam okazji jej oglądać. Dobrze jest zobaczyć jak tam wygląda, ciekawy post i fajne zdjęcia. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja żałuję, że nie miałam okazji poszwendać sie dłużej i porobic zdjęcia tych słynnych willi.Może nastepnym razem, a może ktos inny...?
      :)

      Usuń
  5. Większość helskich letnisk powstała z osad, wiosek rybackich. Jurata na tym tle wyróżnia się o tyle, że powstała "z niczego"; tzn. zbudowano ją od zera a nie powiększano istniejącą wieś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, wyjatek zdecydowany, i to widać!

      Usuń
  6. ciekawe - na pewno sporo się pozmieniało.
    moje pierwsze wspomnienia ;-) to te z wakacji w Chałupach i Jastarni - gdym miał 3 i 4 lata.
    Chałupy to była wioseczka - droga, stacja kolei, bar nad Zatoką, szkoła i budka telefoniczna. a, no i domki i plaża! :-) w barze były drzwi wahadłowe "westernowe" i wystrój z "plastrów" drzewa. przed szkołą barierka, żeby dzieci nie wypadły na drogę. i fascynujący "labirynt" z barier przy przejściu przez tory.
    Jastarnia to było wielkie miasto - można było dostać plastikowe figurki indian i kowbojów.
    a między nimi - nad Zatoką - rozległe pola borówek (tzn tych czerwonych). się zbierało na konfitury.
    Jurata zaś miała posmak kurortu - może za sprawą prominenckiego domu wczasowego "Neptun", w któego hallu tkwił - poza zwykłymi flipperami - bajeczny automat do gier: strącało się nieprzyjacielskie statki patrząc w peryskop "łodzi podwodnej". nigdy już takiego nie widziałem... ;-)
    ale mię wzięło na wspomnienia :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam nieco inne wspomnienia z pierwszych helskich pobytów, bo poza jednym, w wieku lat 15 w Jastarni z rodzicielami, kiedy to setnie sie wynudziłam, wszystkie pozostałe w liczbie dokładnie dwudziestu, były juz za kompletnej dorosłosci.Po żołnierzyki jeździlismy z synem do Władka, do Jastarni i Juraty tylko zaglądaliśmy, raz, dwa, zwyczajowo, że tak powiem i spacerowo-krajoznawczo.
      Muszę Ci sie przyznać, ze ten blog ma też ten cel - pokazać, nie tylko co widzę, co mnie rusza, ale też poruszyć w innych, np. wspomnienia, więc cieszy mnie niezmiernie, kiedy się udaje:)
      Mam przecież podobnie, zwłaszcza kiedy widzę zdjęcia miejsc znanych i pamietanych z przeszłości, zwłaszcza tej odleglejszej.

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. O!
      To może Tobie sie uda zrobić kilka zdjęć miejsc tajemniczych w Juracie?

      Usuń
  8. Nie ma to jak dwa tygodnie spokoju i wakacje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dawniej bywały i trzy, i cztery, byli czasy..;)

      Usuń
  9. ...Jurata niegdyś dla elity była i dla bogaczy, dziś chyba też nie jest tam za tanio...
    Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno drożej niz w Chałupach, ale tez inaczej, co kto lubi.

      Usuń
    2. ...czyli...po staremu :)
      Serdeczności :)

      Usuń
  10. Zawsze mnie cieszą takie widoki, w końcu blisko do domu i ciekawi mnie jak inni odbierają te miejsca.
    W ub roku byłam przez dwa tygodnie na szkoleniu w Juracie i byłam zadowolona z uwagi na spokój, cisze (maj) i piękne zachody słońca. U Ciebie zachodów nie ma ale sa i tak miejsca, które maja szczególne miejsce w moim sercu... a widziałaś Ikroopko ten kościołek położony w lesie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kościółek? Oj, nie:(
      Ja w ogóle Juratę znam słabo, bo jak łaziłam po niej więcej, to bez aparatu jeszcze, więc b. dawno i nie pamietam.Najbardziej mnie męczy wspomnienie domku/pensjonatu, z którego mozna było wyjść wprost na plażę - odwiedziłam tam swego czasu koleżankę - ale gdzie?czy to było w Jastarni, czy w Juracie, nie pamietam.

      A zachody będa, będą, jakby mogło ich nie być, ale chałupskie!
      Mam nadzieję, że Cię nie rozczaruję:)

      Usuń
  11. Zaintrygowało mnie plażowe legowisko- niesamowite, jak bogatą wyobraźnię mają ludzie! ;)
    p.s. znowu zmiotło mi jeden komentarz i nie wiem, czy nie będzie powtórki. ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie dziś tez jeden komentarz wcięło i to u siebie, blogger ma zły dzień?

      Dziś plaża Bryzy mnie nie zdumiewa, ale jak to zobaczyłam kilka lat temu po raz pierwszy, to, przyznaję, zatkało mnie z lekka, prowincjuszke z Wrocławia, co do Chałup jeździ;)
      I nadal będe, bo za żadne skarby świata nie chciałabym tak spędzać wakacji:)

      Usuń
  12. Brew pozorom pomiędzy Juratą i Jastarnią jest wile ciekawych kasków przyrodniczych i tu warto zarzeć ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Sa, ale tym razem to był szybki spacer, bo chcielismy zdążyć na pociag.

    OdpowiedzUsuń
  14. na półwyspie helskim nigdy nie byłam, za to wiele się o nim słyszałam, bo mój tata nim się zachwycał. Właśnie w Juracie najczęściej bywał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Juracie i 'Copotach' bywała moja babcia, ale to jeszcze przed wojną.
      Ivo, jesli nie byłas, to polecam, zwłaszcza Juratę, mam wrażenie, że dobrze byś sie tu czuła.

      Usuń
    2. O widzisz, przypomniałaś mi wyprawę moich śp. dziadków - motorem nad morze, też oczywiście jeszcze przed wojną - babcia to wspominała z dużym uśmiechem :-)
      Jako się już rzekło poprzednio, byłem tam, albo bardziej w Jastarni, niż w Juracie, milion lat temu, i raczej już tak zostanie, bo nie moje klimaty. A tak przy okazji - wyszukiwałem ostatnio własnej matce miejscówkę wypoczynkową co prawda nie na Helu, a na Wolinie, ale podejrzewam że jest podobnie (cenowo) - praktycznie w tej samej cenie można zanabyć podobnej klasy wywczas w miejscowościach zagranicznych, z pewną pogodą i ciepłym morzem. Niestety, zrobiło się jak przed wojną, gdzie do Zoppot jeździł ten, kto miał kasę.

      Usuń
    3. Dwa tygodnie w Polsce i zagranicą w tej samej cenie?
      plus dojazd - wielogodzinny?
      bo nawet jesli samolotem, to jak dodasz do czasu lotu czasy odpraw i dojazdów na lotnisko i z, to wyjdzie pewnie podobnie.Nam droga zajmuje ok.8 godzin, w niedziele.
      Co do pogody - jeżdżę do Chałup od 1992 roku i raz! jeden raz mielismy czterodniówke deszczu, poza tym, jesli nawet padało, to chwilę, ale to moze ze dwa razy przez te wszystkie lata, a pogoda jesli upalna, to mniej niz 'w głebi kraju', a zawsze spacerowa, co dla mnie, osoby nienawidzącej upałów, jest zaleta.
      Mój mąż też kąpie się w Bałtyku i na mysl, że miałby się zanurzyć w zupie mórz ciepłych, aż się otrząsa;)

      Usuń
  15. Widze, ze jestes na wakacjach i wszystko, wlacznie z pogoda, dopisuje.
    Oby tak dalej:)

    Milego odpoczywania zycze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Ty, jak widze, wróciłaś;)
      Jutro jade dalej, opowiem:)

      Usuń
  16. Byłem cztery lata temu - raczej nie planuję powrotu, ale dla wczasowiczów miejsce na pewno jedno z lepszych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na Hel wracam regularnie, ale tez mam tam takie miejsce, ze czuje sie prawie jak na bezludnej wyspie;)

      Usuń
  17. Polska to piękny kraj...Warto ją poznawać...Nad morzem byłam lata temu...ale może pojadę w przyszłym roku...jeszcze zobaczymy...Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  18. kobietawbarwachjesieni:
    Nad morzem byłam tylko w Mielnie i w Sopocie. To było wiele lat temu. Teraz, nie licząc ostatniego wyjazdu w Bieszczady, siedzę jak grzyb na miejscu. Jedyny spacer, to do sklepów i z powrotem. Dziękuję za odblokowanie wejscia z komentarzem. Ściskam Cię mocno.

    OdpowiedzUsuń
  19. A ja ta nigdy nie byłem :) I na razie sie nie wybieram ! Natomiast te "miejskie" klimaty całkiem dobrze podpadają pod obiektyw ;) Pozdro

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie wiedziałem, że jest tam takie malownicze molo. Za to kanapka na plaży zrobiła na mnie duże wrażenie. Szkoda,że nie można jej całkiem zamknąć :)
    Ładnie tam, jak będę przejazdem to się tym razem zatrzymam.

    OdpowiedzUsuń
  21. Najbardziej mi się podoba las z ostatniego zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Dużo słyszałam o Juracie, ale nie miałam okazji być niestety. Kanapa na plaży mi się podoba! Na Twoich zdjęciach miejsce bardzo mi się podoba!

    OdpowiedzUsuń
  23. Malował malarz dniami , nocami i namalował morze z falami. ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ponoć (syn mi doniósł) zburzyli hotel Neptun, który stał tuż przy wejściu na molo i jest tam teraz tylko wielka dziura w ziemi.
    Fajne wspomnienia mam z tego hotelu, w 2008 roku byliśmy tam w doborowej ferajnie na Nocnym Maratonie Blogerów.

    OdpowiedzUsuń
  25. Przepraszam, że sie nie odzywałam, ale znów byłą w Polsce i znów miałam kłopot z netem, ale tez i czasu brak, żeby tu zaglądać.
    Teraz jestem i nadrabiam zaległości:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Och, morze...
    Piękne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń


Wszystkim dziękuję pięknie za komentarze, bez nich blog nie byłby tym, czym, mam nadzieję, jest - rozmową.
Staram się odpowiadać na bieżąco, czasem jednak nie mogę, ale zawsze - chcę;)


A, i czytam komentarze do starych postów:)