poniedziałek, 14 października 2013

dom dla pustułki

 

Miałby ktoś ochotę i możliwość zaopiekowania się chorą pustułką?
Bidula, wpadła na linie wysokiego napięcia i straciła obie nóżki, teraz przebywa w Niemojowie, w zajeździe Gościniec, którego właścicielka szuka dla niej stałego opiekuna, na razie bezskutecznie.

 




Ślicznota, prawda?
I nietania w utrzymaniu, jeden kotlet dziennie, obligatoryjnie;)

 

Szkoda ptaszka, gdyby trafił do zoo, sam stałby się pokarmem...

32 komentarze:

  1. Sama słodycz z tego dzioba:) bije !
    Gdybym tylko miała warunki - żal patrzeć. Mam nadzieję, że ktoś się znajdzie - wiem, wiem, tak się pisze i sprawę olewa.
    Do bloku się biedactwo nie nadaje ....
    pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  2. Pewnie, ze piekna, mysle, ze znajdzie sie chetny, trzeba by na facebooku dac ogloszenie, moze tam szybciej...

    OdpowiedzUsuń
  3. ja bym chętnie wzieła, ale moja wyżlica jest przeszkodą. Jest piękna! Moze ten ADRES w czymś pomoże?

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękna jest. Mam nadzieję, że trafi w dobre ręce.
    O.

    OdpowiedzUsuń
  5. Na razie wykonałam jeden telefon, dostałam namiary, skorzystam też z adresów podanych przez Iwę, jeśli coś się uda załatwić, napiszę.

    Iwo, dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cała przyjemność po mojej stronie:)
      PS. A gdzie mogę obejrzeć Twoje makro, bo tamten blog jest zamknięty?:(

      Usuń
    2. Nie miałam okazji ostatnio, a blog zamknęłam, mam do niego taki troche ambiwalentny stosunek:)

      Usuń
  6. Też mi się wydaje, że ZOO jest odpowiednie. Mają tam fachowców i chyba niekoniecznie coś by jej groziło. Ewentualnie skontaktuj się z blogiem "Plamka mazurka". Facet pasjonuje się ptakami a poza tym zna sporo adresów. Może on coś sensownego doradzi? Trzymam kciuki za pomyślne rozwiązanie sprawy! :) BBM

    OdpowiedzUsuń
  7. Niestety nie mam mozliwości :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale ona piękna! Tylko, co to za życie dla takiego ptaszka, bez nóżek :((
    Czekam na happy end.

    OdpowiedzUsuń
  9. Na razie mam zgodę od jednej osoby, czekam jeszcze na odzew innych, zobaczymy, może sie uda..?

    OdpowiedzUsuń
  10. Czy to nie jest aby zbrodnia nielegalności? Przetrzymywanie chronionego zwierza w domu?
    W Polsce nie takie zbrodnie się karze surowo, jedynie za malwersacje finansowe i zabójstwa można liczyć na łagodność wymiaru sprawiedliwości.

    OdpowiedzUsuń
  11. Wrzuciłem na Facebook. Może ktoś znajdzie jakieś sensowne wyjście. Też myślałem o ZOO, samiec mógłby stać się reproduktorem...

    OdpowiedzUsuń
  12. To jest bardzo dobry namiar. Jedno z najlepszych miejsc w Polsce:

    “Leśne Pogotowie” przy Nadleśnictwie Katowice Schronisko dla Dzikich Zwierząt ul. Kościuszki 70 43-190 Mikołów tel.: 032 322 07 17 0 692 786 632 0 605 100 179 http://www.katowice.lasy.gov.pl/web/katowice/edukacja

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziekuje:-)
    Jeszcze czekam na odzew z ekostrazy z Wroclawia, mam tez zgode weterynarza, ktory prowadzi azyl dla zwierzat.Jutro, pojutrze skontaktuje sie z pania z Niemojowa.

    OdpowiedzUsuń
  14. Też chciałam ekostraż podpowiedzieć. Ehh gdybym była w Polsce sama chętnie przygarnęłabym tego ptaszka... Mojej rodzinie nawet nie proponuję, bo przy 2 kotach i psie, to i tak średni pomysł....

    OdpowiedzUsuń
  15. ...ślicznota:)
    Oby znalazła azyl...
    Serdeczności:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Coś się zaczyna klarować, to dobrze, bo szkoda byłoby tak pięknego ptaka!

    OdpowiedzUsuń
  17. Śliczna, szkoda że taki los ją spotkał ale mam nadzieję że znajdzie troskliwego opiekuna.

    OdpowiedzUsuń
  18. Wspaniały ptak. Warto tego kotleta dziennie poświęcić.

    OdpowiedzUsuń
  19. Mam nadzieję, że ta piękna pustułka znalazła odpowiedni dom?

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie wiem i ja, w każdym razie przekazałam opiekunce pustułki dwa adresy, pod którymi obiecano pomoc, jesli będe wiedziała więcej, zaraz napiszę.
    Sęk w tym, że ten rodzaj kalectwa, czyli brak nóżek, nie rokuje, oględnie mówiąc i jest mozliwośc, że trzeba będzie slicznotę uspić.
    Cóż, życie jest życie, nie poradzimy na wszelkie złotego świata...

    OdpowiedzUsuń
  21. Witam,mam podobna sytuacje.W lecie 2013 roku moj tato znalazl w pomieszczeniach naszego domu Pustulke,ktora ulegla wypadkowi,wzielismy ja do domu w nadzieji na wyleczenie i wypuszczenie na wolnosc.
    Niestety po wizycie u lokalnego weterynarza okazalo sie,ze ptak juz nie bedzie mogl latac,mial powaznie zlamane jedno skrzydlo(weterynarz musial dokonac odciecia martwych lotek)oraz miala zlamana nozke,ktora chyba w wyniku martwicy sama odpadla.Jest to samiczka i z tego co mowil weterynarz ptak jest mlody.W domu nie mamy zbytnio warunkow,zeby sie nia zajmowac,ja wiekszosc czasu przebywam za granica,a rodzice sa juz w podeszlym wieku.Moja mama probowala dzwonic po schroniskach i do ZOO i dostala odpowiedz,ze ptak nadaje sie jedynie do uspienia lub jako pokarm(ZOO).Szkoda nam jej usypiac,poniewaz ptak moze nadal zyc i swietnie daje sobie rade z jedna nozka i jednym skrzydlem,moze nadal zyc.Moze znajdzie sie ktos,kto ma warunki i chcialby przygarnac Pustulke.Moj numer tel.:535 907 816.Jestem z Kotliny Klodzkiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że niewiele mogę, tylko podać adres, na który możesz napisac, ale bez gwarancji - nie wiem, jakie były losy pustułki z moich zdjęć, nie dostałam żadnych informacji, niestety..
      To jest adres syna faceta, który może pomóc;
      entomir@gmail.com

      Usuń
  22. Witam. jestem zainteresowana przygarnięciem chorej pustułki gdyż od dwóch lat mam już jedną z uszkodzonym skrzydłem. Czy ogłoszenie jest aktualne?

    OdpowiedzUsuń
  23. Anonim z 2 maja: Agnieszka, woj Mazowieckie :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Agnieszko, wielkie dzieki, niestety, nie mam informacji, co się z pustułka stało - może zadzwoń pod numer na tej stronie:
    http://niemojow.info/zajazd-gosciniec/

    OdpowiedzUsuń
  25. Witam, właśnie dowiedziałam się od właścicielki, że pustułka padała... A w ten weekend miałam po nią jechać... Przykra sprawa... :(
    Agnieszka-Mazowieckie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda ptaszka!
      Fajnie, ze chciałaś pomóc, że pomagasz;)
      Pozdrawiam serdecznie z Wrocławia:)

      Usuń


Wszystkim dziękuję pięknie za komentarze, bez nich blog nie byłby tym, czym, mam nadzieję, jest - rozmową.
Staram się odpowiadać na bieżąco, czasem jednak nie mogę, ale zawsze - chcę;)


A, i czytam komentarze do starych postów:)