środa, 21 listopada 2012

wrocławskie cmentarze, czyli smęcę listopadowo


Po wrocławskich cmentarzach pochodziliśmy sobie w ostatnią niedzielę.

Tym, czego mi na nich brakuje jest - historia.
Nie ta bliska, ona jest, tej odległej nie ma, której ślady można znaleźć w południowej i wschodniej Polsce, jak np. na cmentarzu parafialnym w Górecku Kościelnym na Lubelszczyźnie.

Tu, na Dolnym Śląsku, trudno nawet znaleźć groby niegdysiejszych mieszkańców tych ziem.
Niby wszystko jasne i oczywiste, nikomu nie trzeba tłumaczyć co i dlaczego, ale - brak.
Te cmentarze są też - jak to powiedzieć - takie zwykłe i schematyczne, bo nagrobki stare albo z lastrika, królującego za PRL- u, albo z nowych gatunków granitu, modnych w ostatnich latach, na jedno kopyto; przykładów sztuki zwanej sepulkralną,  tak licznych np.na starych nekropoliach krakowskich, ze świecą szukać, że nie wspomnę o epitafiach.




Takie myśli naszły mnie, kiedy chodziliśmy po wrocławskim Cmentarzu Osobowickim, założonym w 1867 r., na którym zachowało się ledwie ok.40 grobów sprzed 1945 r.


Pisałam o nim równo rok
 temu pokazując
"tragiczne pole cmentarne",
 na którym trwały prace ekshumacyjne.


Dziś pole jest uporządkowane,
 obok symbolicznych grobów
 - i miejsc oznaczonych taśmą
 biało-czerwoną - znalazło się
 kilka  nagrobków; być może
 nie jest to jeszcze koniec prac.



 Nieco szokujący jest widok karteczek
w małych woreczkach foliowych,
zawierających.. numer szkieletu!


Szukałam nagrobków, które wyłamywałyby się ze schematu - kilka znalazłam, też na Cmentarzu Grabiszyńskim;

 Przyznam, że czasem czułam się zaskoczona;)


Na ten nagrobek zwróciliśmy uwagę rok temu - projekt autorski, opatentowany:)


Zdarzają się miejsca smutne, opuszczone...

                              
 

.... też przeznaczone do likwidacji,
 

ale i takie jak te - romskie kwatery królewskie!


... których vis a vis znajduje się grób zwycięzcy pierwszego międzynarodowego turnieju szachowego w roku pańskim 1851!


Czasem gość niespodziewany zakłóci czyjś spokój,


a mnie się wiersz przypomniał, zapisany dawno, dawno temu, autorstwa Marii Antoniny;

"Wiesz Dziadku, co zrobię
Przyjdę na Twoją marmurową płytę
Pozwolisz że usiądę
Z torebki karty wyciągnę
I zagram z Tobą w wojnę.
Zawsze ze mną w karty grałeś
Przegrywałeś
To nic
Dzisiaj będzie zmiana
W moim ręku
Przegrana."



..........

wszystkie zdjęcia, jeśli kogoś temat zainteresował, jak zwykle na picasie, w tym albumie.

57 komentarzy:

  1. ...natomiast moje ziemie usłane są grobami jej przedwojennych mieszkańców, grobami albo lapidariami, u nas pamięć o tych mieszkańcach trwa, chociaż nie każdemu się podoba...
    Kreślę pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że są ludzie, którym groby przeszkadzają.

      Byłam wczoraj na "Pokłosiu" - wstrząsająca rzecz!

      Usuń
    2. ...cóż, animozje biorą górę...
      Na "Pokłosie" wybieram się w przyszłym tygodniu, wiem, że czekają na mnie mocne wrażenia...

      Usuń
  2. Wszystkie nagrobki z czasem stają się opuszczone i smutne. Jest wiele prawdy w twierdzeniu, że jesteśmy tylko przechodniami. Tak samo na cmentarzach... współcześnie umierający zastępują tych, którzy odeszli wcześniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, choć smutna.
      Ale dlaczego jedni zmarli mają zastępować innych?

      oburza mnie likwidowanie grobów, bez pozostawienia śladu poprzedniego pochowanego!
      Gdyby tak likwidowano zawsze wszystkie groby, to mielibyśmy tylko współczesne cmentarze.

      Usuń
    2. To kwestia ekonomii: przestrzeń i koszta. Skoro nikt nie dba o grób to się go likwiduje chyba że jest zabytkiem. W sumie kult zmarłych i grobów jest bardzo pogański tak, jakby nie wierzono w zmartwychwstanie.
      Człowiek się urodzi to i umrzeć musi.

      Usuń
    3. Ja to rozumiem, ale dlaczego nie mozna zachować sladu tego poprzedniego istnienia, chocby w postaci tabliczki z imieniem i nazwiskiem?
      Jak sądzę,to nie jest kwestia dbałości o grób, a pieniędzy - na ogół opaca się teraz groby na kilka-kilkadziesiat lat, a potem - wolnoamerykanka;(
      Chyba że, jak w przypadku np. mojej rodziny, groby sa wykupione na tzw. wieczność, czyli raz na zawsze.

      Usuń
  3. Kolory na niektórych (mam tu na myśli kobiece kwiatów) przypomniały mi o istnieniu tego "oryginalnego":
    http://martachodorowska.blogspot.com/2012/11/cmentarz-na-wesoo_6.html#comment-form

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krogulcu, dziękuję za link!
      weszłam, przeczytałam - niesamowite:)

      Usuń
  4. Marta Chodorowska, córka wójta z ulubionego mi "Rancza", lubi podróże, i to te dalekie. Ma u siebie ciekawe zdjęcia, historie. Co ważne, ciekawie też pisze :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ją lubię, też w Ranczu, znakomity serial, a jej rola - perełka;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oburzające jest niszczenie pomników przeszłości,jest to zawsze niszczenie historii w celu jej zamazania lub”naprawy”.Zamiast zostawić te pomniki jako świadectwo przodków,najczęściej niszczyło się je doszczętnie tak,żeby ślad po nich nie został.Jest to zwykłe barbarzyństwo.Aby usunąć ślady niemieckiej przeszłości na Dolnym Śląsku zlikwidowano stare cmentarze,tworząc na ich terenie parki.Podobny los spotkał cmentarze żydowskie.Mając kilkanaście lat byłem świadkiem jak likwidowano stary,zabytkowy cmentarz w mojej miejscowości,oczywiście wcześniej wszystkie grobowce zostały okradzione.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się,to jest oburzające.

      Pisałam wyżej, że byłam wczoraj na "Pokłosiu" Pasikowskiego - trzeba to zobaczyć, obowiązkowo!

      Usuń
  7. DZIEŃ ŻYCZLIWOŚCI 21 listopada
    Dzień życzliwości, uhonorowaniem,
    tej życzliwości, którą innym ślemy,
    przez cały roczek, i w niej wyrażamy,
    wszystko najlepsze, to co dać możemy.

    Dzień życzliwości, dla reszty dni w roku,
    niechaj zechce być: znakiem i ostoją,
    też przypomnieniem: wzajemna życzliwość,
    niesie nam uśmiech i rany się goją.
    Krzysztof Roszczyk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję pieknie za zyczenia i wizytę:)

      Usuń
  8. Rzeczywiście cmentarze na tzw Ziemiach odzyskanych zostały w większości ogołocone z oryginalnych nagrobków. Wiele z nich po prostu zdewastowano. Troszkę lepiej jest w małych miejscowościach. Ale prawda też jest taka, że gdy nie ma opiekuna jakiegoś grobu, nie ma na mim śladów pamięci o zmarłych to dość szybko w takim miejscu pojawia się nowy grób. Miejsc na cmentarzach nie przybywa i jest to proces nieunikniony. Tak więc dbajmy o miejsca pochówku naszych bliskich, by któregoś dnia nie znaleźć tam tabliczki "grób do likwidacji".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dbałość o miejsce spoczynku sprowadza się w tym przypadku do pieniędzy - trzeba zapłacić za kolejne 20 lat i jest.

      Usuń
  9. Dzięki Ewuniu za ten "przyczynek do cmentarnego tematu" mimo pesymistycznej zapowiedzi jednak jak zwykle wynalazłaś perełki! Nie mogę nie napisać po raz kolejny, że naród, który nie potrafi uszanować grobów nie wystawia sobie najlepszego swiadectwa...

    OdpowiedzUsuń
  10. grób należy opłacać co dwadzieścia lat, inaczej kwalifikuje się "do likwidacji".
    praktyka jest jednak rzadka - i opłacania, i likwidowania. a powinno się tego pilnować, bo ziemi (i Ziemi) nie nastarczy dla umrzyków.
    nie było komu, a przede wszystkim nie było jak opłacać niemieckich grobów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy rzadka, zerknij na wpis Stokrotki:

      http://prawiewszystkiemojepodroze.blog.onet.pl/2012/10/28/pamiec/

      Co do niemieckich grobów - chcesz o tym pogadać?
      :)

      Usuń
    2. Chciałabym wiedzieć czy ktoś opłaca nasze groby na dawnych kresach? Bo często się słyszy narzekania że są zaniedbane. Może się mylę ale mam wrażenie, iż oczekujemy od innych więcej, niż jesteśmy gotowi ofiarować. Mam żywo w pamięci (mimo iż minęło od tego czasu ponad 40 lat) nauczycielkę, która nadzorowała naszą klasę podczas sprzatania cmentarza wojskowego w Olsztynie. Pani "psorka" ostro zwróciła mi uwagę kiedy zobaczyła, że biorę się do porządkowania grobów w kwaterze gdzie pochowano Niemców i Rosjan którzy zginęli w czasie Wielkiej Wojny.

      Usuń
    3. Nie mam zielonego pojęcia, jak to jest na wschodzie, moze ktos wie?

      Usuń
  11. Znam te miejsca i ...lubię zadumać się tam nad życiem. W tym roku miałam już duży przesyt atmosferą cmentarną, ale Twój post obejrzałam z zaciekawieniem.

    OdpowiedzUsuń
  12. Lubię zwiedzać nekropolie, zwłaszcza w sprzyjających okolicznościach przyrody - oczywiście te stare, bez lastrika kładzionego na metry i pomników urągających wszelkim zasadom przyzwoitości.

    A co do pamięci po zmarłych, tabliczkach, nazwiskach, śladach, itp. - może mam skrzywienie warszawocentryczne, ale kiedy wspomnę te dziesiątki tysięcy cywilów pomordowanych w pierwszych dniach Powstania w rzezi Woli, często całymi wielopokoleniowymi rodzinami, o których nikt nie wie nic i już nigdy nie będzie wiedział, bo cała pamięć o nich i ich przodkach odeszła w jednej chwili... to przepraszam, ale pojedyncze nazwiska nie robią już na mnie takiego wrażenia.

    Żeby być dobrze zrozumianym - żywię szacunek i pamięć dla (prawie) każdej jednostki, ale to o tych bezimiennych, liczonych w dziesiątkach i setkach tysięcy, którzy często nie mają nawet symbolicznego grobu przede wszystkim wspominam w listopadzie. A na odwiedziny na grobach bliskich mam czas przez cały rok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to nieco inny temat, groby wojenne, anonimowe, zbiorowe, zresztą - nikt by się chyba nie ośmielił ich ruszać.
      Mnie chodzi tylko o to, ze jeśli ktoś ma swój grób, imienny, a nie ma potomnych, którzy by oń zadbali, to zgoda - niech przyjmie 'pod swój dach' nowych zmarłych, ale niech ich potomkowie zostawią slad po poprzedniku choćby w postaci tabliczki.

      Ja odwiedzam groby też przez cały rok, bo rozsiane sa po kraju i nie da rady znaleźć się na nich akurat w listopadzie.
      U Dziadka w Warszawie tylko nie byłam dawno, niestety...

      Usuń
  13. Z jednej strony lubię zabytkowe cmentarze ze względu na rzeźby. Z drugiej sama instytucja cmentarza jako taka w ogóle do mnie nie przemawia i nie martwiłbym się, gdyby w ogóle ich nie było. A także jeszcze kilku innych instytucji, ale to insza inszość.

    A właśnie przy okazji tego wpisu zdałem sobie sprawę, że - będąc we Wrocławiu jakiś milion razy - nie odwiedziłem jeszcze żadnej nekropolii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To odwiedź, jak będziesz.
      Ja lubię cmentarze, zwłaszcza stare, wiejskie, nie lubię tych całkiem nowych, jak np. wrocławski na Kiełczowie.

      Usuń
  14. bardzo lubie cmentarze, obojętnie jakie, tam zawsze jest spokój a spacerując powoli można nad niejedną myślą się zatrzymać :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Okazuje się, że większość z nas lubi cmentarze ;)
    Jednakże, tak jak wszystko, one też przemijają. (O czy świadczy nie tylko brutalna tabliczka: "Grób do likwidacji"
    Zaciekawiły mnie Twoje zdjęcia.

    Parę lat temu znalazłem się (oczywiście w charakterze odwiedzającego ;) ) na cmentarzu Pere Lachaise:

    http://amicuslogos.wordpress.com/category/paryz-pere-lachaise/

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... bo jak napisała wyżej Gwiezdna:
      "tam zawsze jest spokój a spacerując powoli można nad niejedną myślą się zatrzymać."

      Zerknęłam na Twój wpis - i to jest to, czego mi u nas brakuje, historia!

      Usuń
  16. lubie chodzic po cmentarzach chociaz za nimi nie jestem osobiscie wcale nie chce byc na nim pochowana, dam sie palic, klopot w tym ze przepisy zabraniaja wydawania prochow rodzinie wiec tak czy siak beda musieli mnie tam pochowac, chyba ze dam sie spalic w holandii moze u nic obowzazuja inne zasady, onie nie sa tacy "katoliccy"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się nad tym zastanawiałam, ale - jak pochowają Cię w ogródku, który przejdzie kiedyś, kiedyś w obce ręce?
      a jak rozsieją po morzach i oceanach, to może brakować im, tym potomnym, miejsca, na którym mogliby zapalić świeczkę?

      My swego czasu rozsypaliśmy część prochów przyjaciela w górach, nielegalnie.
      Druga część jest na cmentarzu i tam, legalnie, zapalmy znicze i kładziemy kwiaty, ale i tak mój mąż co roku jedzie w góry i tam z nim rozmawia;)


      Usuń
  17. Obejrzałam wszystko w zadumie.
    Dziękuję :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Co do Sierotki Marysi, to poszukaj na Wrocławskim Dziwolążniku, tam jest opisana jej historia.Niestety, mi nie udało się znaleźć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, znalazłam:)

      http://barbarachabior.blox.pl/2012/03/Sierotka-Marysia-Przypadkiem-znalezc-mozna-jej.html

      Usuń
  19. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  20. Tak w nawiązaniu do spalania zwłok i strachu przed popiołem pozostałym po tej operacji. Otóż popiół jest całkowicie aseptyczny i nie powoduje żadnego skażenia środowiska. Inaczej nie posiada żadnych bakterii, wirusów itp... Ze względu na dużą zawartość azotu, świetnie się nadaje, na naturalny nawóz pod marchewkę. Tak, wiem.., względy estetyczne, moralne, nasza świadomość itd.. Dziwnym uczuciem byłoby, przy zagryzaniu marchewki pomyśleć, iż mógłby to być palec nieżyjącej cioci - czyż nie?
    Teraz poważnie, faktycznie niektóre cmentarze nie mają historii. To znaczy mają ją skrytą pod warstwą ziemi a elementy pomników, do dziś "zdobią" miejskie trotuary.
    Umarli nie mają głosu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomysł z marchewka mi sie podoba, ale komu bysmy palili świeczkę po zjedzeniu całej?

      Usuń
  21. Tematyka cmentarna zawsze aktualna.
    Ostatnio się dowiedziałam, że w Czechach krematoria organizują "dni drzwi otwartych" - ach, ten czeski czarny humor ;-)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja tez naleze do tych co chetnie spaceruja po nekropoliach, najchetniej tych starych, opuszczonych, a sa takie niestety, ktorych nikt nie odwiedza.

    A na Twoich zdjeciach zaintrygowaly mnie nagrobki Romskie, nigdy takich nie spotkalam.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, w albumie jest kilka więcej;
      rozbawiło mnie trochę, że my tak poprawnie mówimy Romowie, a oni sami o sobie - Cyganie:)

      Usuń
    2. Rzeczywiście - niezwykły widok. Rzadko spotykany gdzie indziej.
      A Cyganie? owszem, śmieją się z naszej poprawności.

      Usuń
  23. W Wustewaltersdorf spędziłem dzieciństwo i niestety muszę potwierdzić opisane pod tym adresem zdarzenia opisane przez Pana Kazka,mieszkańca tej miejscowości. www.poszukiwania.pl/portal/modules.php?name=News&file=print&sid=510
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytałam.
      Jeśli jeszcze jestem w stanie zrozumieć, że wojna wyzwala w ludziach instynkty i zachowania zwierzęce, to nie potrafię tego w odniesieniu do czasów pokoju i rzekomego pojednania - w głowie się nie mieści.

      To znaczy nie jestem naiwna, wiem, ze takie i jeszcze gorsze rzeczy maja miejsce, ale mnie to wkurza i oburza.

      Usuń
  24. W zamysleniu pochodziłam!
    I musze poszukać w zasobach grobowiec romskiego króla z Bonn!

    OdpowiedzUsuń
  25. nie pamiec po nas lerzy w ziemi tylko w glowie a swieczke mozna zapalic i w domu przy zdjeciu :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tak. w ogóle i świeczkę można olać i to zdjęcie...
      na co nam jakieś materialne pamiątki? Prawda?

      Usuń
  26. Ominąłem taką dyskusję - no proszę. Dodam od siebie, że na wschodzie też cmentarze ogołocone są z nagrobków pamiętających czasy przedwojenne. Mówię głównie o nekropoliach łemkowskich.

    OdpowiedzUsuń
  27. Myślę, że jeszcze sobie na temat podyskutujemy, ja lubię cmentarze;)

    OdpowiedzUsuń


Wszystkim dziękuję pięknie za komentarze, bez nich blog nie byłby tym, czym, mam nadzieję, jest - rozmową.
Staram się odpowiadać na bieżąco, czasem jednak nie mogę, ale zawsze - chcę;)


A, i czytam komentarze do starych postów:)