piątek, 3 lutego 2012

w drodze

To już ostatnie zdjęcia z moich 'letnich wojaży 2011', naszych, bo przecież nie jeżdżę sama;
kiedyś było nas cztery, teraz trzy, skład się zmieniał, nie zmieniało się jedno - chcemy zobaczyć, poznać, utrwalić na zdjęciach nasz kraj.
Trochę to patetycznie zabrzmiało, prawda?
a ja tego nie lubię, choć przyznam, że czasem mi zbyt serio wychodzi, ale co poradzić, kiedy bywa i pięknie i smutno,  i wzruszająco, i dech-zapierająco.  
Na szczęście czasem się zdarza, i 'strasznie i śmiesznie' i pośmiać się można;)

Dziś kolejno obrazki z miejsc 'po drodze' w jedną i drugą stronę:


Proszowice - miasteczko w Małopolsce, ze średniowiecznym układem architektonicznym, z prawie kwadratowym, sporym ( prawie 2 ha pow.) rynkiem - pustym placem, otoczonym  XIX i XX - wiecznymi domami;
na wschodniej pierzei stoi gotycki kościół, przed nim fontanna,  po stronie północnej - pomnik T.Kościuszki.


Mieszkańcy nie boją się fotografujących...;)





 Kazimierza Wielka - jeden z najważniejszych
w XIX wieku ośrodków Ponidzia, ze znaną cukrownią Łubna,  założoną w 1845 r. przez hrabiego  Henryka Łubieńskiego, zlikwidowaną w 2006 przez jej obecnego właściciela, koncern Südzucker. 







 W baszcie, zwanej też okrąglakiem, mieszkali kiedyś praktykanci cukrowni., teraz  mieści się tu Muzeum Ziemi Kazimierskiej.





Dziś Kazimierza Wielka chlubi się wspaniałym parkiem na południowym zboczu doliny Małoszówki, ze starym i  bogatym drzewostanem, ostoją ptactwa i ścieżką edukacyjną.



My szukałyśmy... pomnika buraka;)
Nie ma go i nie wiadomo, czy był, bo co prawda jeden z mieszkańców coś wiedział, ale pewien nie był, a guru-internet podpowiada mi, że jedyny w świecie stoi, owszem, ale w ... Chodorowie, na Ukrainie!


Następnym miejscem, przez które tylko przejeżdżamy jest Pińczów.

Zatrzymujemy się na chwilę przy dworcu,



(najwyraźniej byli tu przed nami kibice z Krakowa),

podziwiamy 'okoliczności przyrody',



                                                 i podjeżdżamy na wzgórze św. Anny,

 
                                                       

                                                             zobaczyć miasto z góry:



 Wiem, wiem - powinnyśmy więcej czasu poświęcić na zwiedzenie miasteczka, na jego 'wczoraj i dziś', ale późno już...









Do Kazimierza Dolnego wstąpiłyśmy już w drodze powrotnej; w mieście pustki, ludzi na lekarstwo, kościół w remoncie,







i tylko Wisła w świetle zachodzącego słońca piękna jak zawsze...



Na spóźniony obiad, przed noclegiem w Opolu Lubelskim, idziemy jak zawsze do restauracji 'Pod Wietrzną Górą'.
Zawsze też zaglądamy choćby na herbatę mrożoną do 'Zielonej tawerny' - teraz zabrakło czasu.







Jeszcze trzeba się chwilę poszwendać,
porozglądać...





i - w drogę,na nocleg.
Tam czeka niespodzianka;))

 Mówiłam, że czasem jest i 'straszno i śmieszno'?
:)))

To już w zasadzie wszystko, chociaż...
szkoda mi niektórych zdjęć, takich bez tematu,
szerszego kontekstu, jak np. tego nocnego
z Bydgoszczy, albo tego zrobionego
na wsi podlaskiej, gdzie gościli nas
w swoim domu znajomi,
a nad głowami klekotały nam bociany..




albo tego, kiedy zatrzymał nas w pół drogi zachwyt nad 'pejzażem industrialnym'...






Czy w tym kontekście bardzo nie na miejscu będzie fragment wiersza Wisławy Szymborskiej
"Gawęda o miłości do ziemi ojczystej"

Ziemio ojczysta, ziemio jasna,
nie będę powalonym drzewem.
Codziennie mocniej w ciebie wrastam
radością, smutkiem, dumą, gniewem.
Nie będę jak zerwana nić.
Odrzucam pusto brzmiące słowa.
Można nie kochać cię - i żyć,
ale nie można owocować."


Szkoda, że już nie napisze żadnej strofy więcej...

43 komentarze:

  1. Fajnie tak być w drodze i robić takie wspaniałe zdjęcia. Dzięki za nie i za wiadomości, bo w tamtych stronach nie byłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haniu, fajnie, teraz też bym się ruszyła, ale w ten mróz, brr...
      Pozdrawiam;)

      Usuń
  2. byłaś niemalże ob ok mnie:) Niezwykłą grupę fotograficzną tworzycie:) Szczerze podziwiam pasji:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, więcej - gdyby nie było nas, nie byłoby mnie.

      Usuń
  3. miało być Wasza pasję;))

    OdpowiedzUsuń
  4. Miło być z Tobą w drodze, choć tylko wirtualnie. Zdjęcia przepiękne.
    Gdzie w te wakacje planujesz wyruszyć "w drogę"?

    OdpowiedzUsuń
  5. Och, plany mamy co roku, a potem je w ostatniej chwili zmieniamy, może czas na zachodnie rejony Polski, których moje przyjaciółki nie znają?

    OdpowiedzUsuń
  6. Jaciu, jaka piękna koparka! Czy mogę ukraść na blog koparkowy? Oczywiście podlinkuję do tego wpisu! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lavinko, a wiesz, że myślałam o Tobie?
      jasne, że możesz wziąć:)

      Usuń
    2. O, zdjęcie robione o zachodzie koparki ;-)

      Usuń
    3. Też się zachwyciłam:)

      Usuń
  7. Fakt, tego Pińczowa to żal. Bardzo ciekawe to miasto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówi się trudno i jedzie się dalej...

      Usuń
  8. w Pińczowie dnieje... a raczej zachodzi słońce :-)
    Twój blog i podróże utwierdzają w świadomości, że w Polsce jest masa ciekawych rzeczy i miejsc poza głównymi atrakcjami KrakowaPoznaniaWarszawyGdańskaMalborkaiTorunia.
    i zachęcają do naśladownictwa - tych, których takie rzeczy interesują, a nie tylko Lówr i Kolosełum.
    mnie udało się właściwie tylko raz zrobić taką leniwą wycieczkę z zatrzymywaniem i zaglądaniem - z Warszawy do Krakowa slalomem wzdłuż głównej szosy. Pińczów był na jej trasie - jest świetny z tą kaplicą na górze itp. al już wieżę w Kazimierzy zwiedziłem a la japońscy turyści - przez szybę ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest, jest, wystarczy zjechać z głównej krajowej:)
      ale Luwr bym chętnie zobaczyła, sęk w tym, że mogę tylko wakacyjną porą, a wtedy upał i tłumy ludzi, więc poczekam do... emerytury, już nie tak daleko, a nawet blisko;(
      :)

      Usuń
    2. tłum ludzi jest w pakiecie gwarantowany przez okrągły rok. upał - już niekoniecznie :-)

      Usuń
  9. Koparka prawie post-apokaliptyczna ;)
    Z pustkami w Dolnym Kaziku to miałyście dużo szczęścia - też kiedyś jesienią miałem prawie pustki, ale przez 3/4 roku każdy weekend oznacza praktycznie zamknięcie miasta. Podobnie zresztą jest w Ceskym Krumlovie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Miałyśmy, powiem - byłam zdziwiona na granicy braku uwierzenia;)
    A Ceskyego Krumlova nie znam, już żałuję.

    OdpowiedzUsuń
  11. W Kazimierzy Wielkiej zaraz za tym stawkiem który pokazałaś jest szkoła ale ta szkoła mieści się w budynku zamkowym - późny to zamek, nie malowniczy gotyk,a przysadzisty renesans, do tego przefasonowany wiele razy ale zawszeć to zamek.

    W Pińczowie też są relikty zamkowe... ale nie udało mi się ich odnaleźć.

    ogólnie - ekstra post!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Kazimierzy szukałam, jak wspomniałam, buraka;(
      w Pińczowie - czasu już nie było na więcej, żałuję, jak zwykle.

      Ogólnie - cieszę się;)

      Usuń
  12. Ps jak lubisz klimaty industrialne to służę - mam sporo takich fotek.

    OdpowiedzUsuń
  13. ależ wyprawa :-)
    ale w Kazimierzu Dolnym to można na dłużej - zaręczam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Kazimierzu dłużej już byłam, zaręczam;)

      Usuń
  14. ... to byłem ja wujekbronek :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Fota z Wisłą o zachodzie super, a w ogóle cała fotorelacja ekstra :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. Ładnie, fajny reportaż. ZDjęcie Wisły wymiata.

    OdpowiedzUsuń
  17. Wisła sercu bliska;)
    bo na co dzień - Odra;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Uwielbiam takie włóczęgi; własnymi ścieżkami, niespiesznie...
    Wirtualnie też lubię podróżować, zwłaszcza jak zima za oknem a na zdjęciach sielskie lato. Dziękuję zatem za wycieczkę :-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja też, ale przyznam, że brakuje mi zimy na własnym blogu - coś nie mogę jej dogonić tego roku...

    OdpowiedzUsuń
  20. A ja to mam wszystko na wyciągnięcie ręki i nie znam :( Wiele jeszcze muszę nadrobić tego lata :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale Ci dobrze;)
      ale ja też koło siebie mam różne miejsca, których nie znam - normalka.

      Usuń
  21. Też tak miewam, że żal czasu na zwiedzenie przejeżdżających miejscowości po drodze do celu wyjazdu. Mówię sobie, że kiedy indziej, przy okazji, itp, ale nie zawsze jest ta okazja. Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ano nie napisze.
    Dorobek Pani Wisławy jest spory, niechby ludzie zechcieli poznać to, co dotychczas napisała to byłoby dobrze.
    Szkoda mi będzie tych zielonych widoków, jakoś do zimowych krajobrazów nie tęsknię;).
    Wisła w świetle zachodzącego słońca mnie urzekła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Veanko, na to nic nie poradzimy, my też, kiedyś przecież...

      Ale ja lubię zimę, taką śnieżną i słoneczną, jaka w ostatnich dniach:)

      Usuń
  23. Znowu nadrabiam zaległości :-)
    Ekstra post... Już ktoś kiedyś pisał, że masz rewelacyjny dar obserwacji i talent do pokazywania miejsc w tak interesujący sposób. :-)
    Cóż..., znowu muszę napisać, że miejsca opisywane przez Ciebie w tym poście są w większości dla mnie nieznane. Ale ciekawe, ciekawe (super instrukcja obsługi przełączania wody ;-) )...
    Pozdrawiam serdecznie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem mi się udaje:)
      pozdrawiam,i.

      Usuń
  24. Trafiłem tutaj zupełnie przez przypadek, a że jestem mieszkańcem Kazimierzy Wielkiej więc słów kilka... Pomnik buraka (jeżeli to coś można nazwać pomnikiem ;) ) stał sobie przez długi czas w okolicach bramy wjazdowej do Cukrowni. Niestety wraz z likwidacją tego zakładu i "odświeżeniem" przez nowego właściciela przylegających terenów został zlikwidowany bodajże w 2010 roku lub na początku 2011. Przesyłam również archiwalne zdjęcie tegoż "pomnika":
    http://postimage.org/image/7m1r5x8hv/
    Serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń


Wszystkim dziękuję pięknie za komentarze, bez nich blog nie byłby tym, czym, mam nadzieję, jest - rozmową.
Staram się odpowiadać na bieżąco, czasem jednak nie mogę, ale zawsze - chcę;)


A, i czytam komentarze do starych postów:)