wtorek, 21 lutego 2012

Głuszyca Górna - wieś to jeszcze, czy już miasto?


Przewodniki rozstrzygają ten dylemat jednoznacznie - wieś, mimo że gdyby nie tablica z nazwą "Głuszyca", czyli miasto, trudno byłoby stwierdzić, gdzie jedno się kończy, a drugie zaczyna.
Przywołam słowa p.Stanisława Michalika, autora "Głuszyckich kontemplacji", naszego blogowego kolegi:

"Gdzie jest granica pomiędzy wsią i miastem?
Odpowiedź można znaleźć tylko w urzędzie (ewentualnie jeszcze na drogowych, zielonych tablicach z nazwą miejscowości – pod warunkiem, że nie są zniszczone). Dla przeciętnych mieszkańców obu miejscowości nie ma to większego znaczenia, zwłaszcza że obecnie wszystkie wsie w gminie zatraciły charakter rolniczy."

Obie Głuszyce położone są przepięknie w kotlinie nad Bystrzycą,  między Górami Sowimi a Kamiennymi.

Nie będę przedstawiać historii wsi - zapraszam na krótki spacer po niej, z nadzieją, że zachęcę Was do lektury znakomitego opisu p.Stanisława, na blogu 'tu jest mój dom'.

 Idziemy główną ulicą, zaczynając od skrzyżowania - za plecami zostawiamy drogę prowadzącą do granicy i czeskich Janowiczek, po prawej drogę nr 381 prowadzącą do Nowej Rudy.
 
Idziemy raz lewą, raz prawą stroną ulicy,

 rozglądając się na obie strony;
ten budynek na końcu ulicy to szkoła.

  
 Gotycki kościół, wybudowany na początku XVI wieku, przebudowany dwukrotnie, raz w XVII, raz w XIX wieku, restaurowany w 1970 roku, z barokowym obrazem z VIII wieku to jedyny zabytek wsi, o którym wszystkie przewodniki wspominają;
jest starszy od miejskiego, co sugerowałoby, że również wieś powstała wcześniej niż miasto.
  Po lewej Wiejski Dom Kultury "Pod armatą", nazywany tak, gdyż przez kilka lat po II wojnie światowej stała przed nim armata.
 Filary nieistniejącej linii kolei wąskotorowej. Kolej postawiono w celu zaopatrzenia militarnych obiektów Riese w Górach Sowich. Łączyła stację kolejową w Głuszycy Górnej z kompleksami Osówka i Soboń. W terenie są też widoczne pozostałości nasypów kolejowych. Kolej podobno wyjechała po wojnie na wschód.

 Wiadukt kolejowy linii Wałbrzych - Kłodzko. Linia jest najciekawszą linią kolejową w Polsce. Na trasie tunele (w tym najdłuższy w Polsce), wiadukty i niesamowite widoki.

 
 Jeszcze w Górach Kamiennych (Suchych), a w tle już Góry Sowie. Masyw Włodarza, góra Soboń. Tuż powyżej granicy śniegu w lesie są ukryte obiekty kompleksu Soboń.

 Kończymy nasz spacer po Głuszycy Górnej - stosowna tabliczka informuje nas, że oto jesteśmy w Głuszycy, siedzibie gminy miejsko-wiejskiej.



Przed nami jeszcze kilka kilometrów, ale co tam - w słońcu nawet te minus kilkanaście stopni nam niestraszne, zresztą z minuty na minutę robi się cieplej, a w perspektywie mamy dobrą zupę i kawę w...PRL- u, ale o tym już następnym razem;)
........................

 Muszę dodać, że opisy pod zdjęciami są autorstwa p.Janusza Pawłowskiego, przewodnika sudeckiego i współwłaściciela 'Pogranicznej' - jeszcze raz dziękuję!
Pan Janusz podesłał mi jeszcze dwie informacje-ciekawostki, cytuję:

W Głuszycy Górnej stał też duży browar (za remizą strażacką).
Na ul. Granicznej 2 było znane  gospodarstwo zarodowe. Nieżyjący już właściciel, pan Podejko, był bohaterem filmu z 1974 roku. Niestety, nie jest on dostępny w internecie http://www.filmpolski.pl/fp/index.php/4244.

c.d.n.
;)

42 komentarze:

  1. Nic dodać nic ująć, super foty. A kolej zachwyciła mnie szczególnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam do poczytania o Głuszycy:)

      Usuń
  2. No no, wiadukt robi wrażenie. A nieistniejąca kolej - ciekawostka. Pewnie trasa jest na starych mapach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lavinko, ale bonus był w poprzednim wpisie;)

      Usuń
  3. Wiadukt szczególnie ciekawy! BBM

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. fajny wpis, przypominia zawartość fotograficzną księgi "Architektura na obszarze Sudetów".
    ale Głuszycy w niej nie ma, o dziwo. jest Grzmiąca. i mnie też "udało się" zawsze jakoś ominąć tę miejscowość na trasach sudeckich wędrówek (Andrzejówka - Zagórze Śl.) ;-)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Miejscowości z tamtych okolic maja taki fajny, specyficzny klimat - jak z filmu "Sztuczki" :-)
    Wiadukt imponujący, piękne budynki, Ikroopko wiesz może co jest w tym z wieżą zegarową (ostatnie zdjęcie)?

    OdpowiedzUsuń
  7. Wieś robi się miejska:) Dla mieszkańców wygodniej. Piękne ujęcia:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiadukt faktycznie przeboski. Niby już widziałem go nieraz, ale zawsze ten widok ma w sobie pewien niepokój (z dobrego horroru) ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mierząc miarą górnośląską wieś, mierząc miarą ogólnopolską miasto. Całkiem spore :)

    Anonimowy stradovius :)

    OdpowiedzUsuń
  10. A jednak, zanosi się na kilka rund. Wyobrażam sobie, co będzie na Szpiczaku.
    Zdecydowałem się uprzedzić fakty. Zapraszam do mojego blogu jutro od samego rana.
    Jutro, to jest w środę popielcową (www.tujestmojdom@blogspot.com).

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten most kolejowy niesamowity. Pociągi jeszcze tędy jeżdżą ? Żal tych pięknych górskich linii kolejowych, tyle ich zamknięto w Sudetach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym mostem jeszcze jeżdżą pociagi :)

      Usuń
  12. Ikroopko dzieki serdeczne za fajny, aczkolwiek bardzo mrozny, spacer z samego rana:)

    Wiadukt faktycznie robi wrazenie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Wszystkim pięknie dziękuję za wspólny spacer, za podzielenie się wrażeniami, a teraz mówię do zobaczenia i jadę do Krakowa - mogę mieć tam ograniczony dostęp do netu, więc nie wiem, czy następny wpis nie będzie dopiero za tydzień.

    Pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo interesująca miejscowość i ładnie zilustrowana Twoimi zdjęciami. A swoją drogą czy to zacieranie granic wsi i miasta nie jest znakiem czasów?

    OdpowiedzUsuń
  15. Kolej została ponownie uruchomiona w 2009 roku. Trasa jest zabytkowa najpiękniejsza w Polsce, ale jeżdżą po niej nowoczesne szynobusy. Niżej aktualny rozkład jazdy.

    http://kolejedolnoslaskie.eu/rozklad.php?trasa=walbrzychklodzko

    Przejażdżka tą trasą to obowiązkowy punkt pobytu w jej okolicy. Oby tylko nie w pochmurny dzień. Nie da się wówczas zobaczyć stromych zboczy Gór Wałbrzyskich i Kamiennych, majestatycznych Gór Sowich, czy wyjątkowych zrównań Gór Stołowych. Kolej daje możliwość zorganizowania całodniowej wycieczki ze zwiedzaniem np. Twierdzy Kłodzkiej, czy Kopalni Nowa Ruda, a dla dobrego piechura dojście na naszą Osówkę ze stacji Bartnica też nie będzie stanowić problemu.

    Pozdrawiam i dziękuję za tak piękne przedstawienie mojej ukochanej miejscowości.

    Janusz z Pogranicznej

    OdpowiedzUsuń
  16. Żal tej kolei sowiogórskiej. Tego się chyba nie da już odtworzyć.
    Pozdrawiam i czekam na zdjęcia z Krakowa ;-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Kolei Sowiogórskiej bez jakiegoś dużego programu unijnego nikt nie odtworzy. Zresztą stan wiaduktów w Srebrnej Górze jest coraz gorszy. Liczyliśmy na ponowne otwarcie trasy Wrocław - Jedlina Zdrój, przez Zagórze Śląskie Świdnicę, Sobótkę. Kilka tygodni temu okazało się, ze kwota jaką zgromadzono na jej dotworzenie jest ok. czterokrotnie za mała.

    Janusz Pawłowski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale to i tak imponujące zamiary. czy tam w ogóle są jeszcze tory?

      Usuń
  18. Tory częściowo są, częściowo rozkradzione. W jugowicach Odbywa się co roku na tej linii wyścig drezyn. A odnośnie kolei sowiogórskiej wyczytałem dziś w Tygodniku Wałbrzyskim, że mają być pieniądze m.in. na remont jednego z wiaduktów w Srebrnej Górze.

    Pozdrawiam

    Janusz Pawłowski

    OdpowiedzUsuń
  19. Witam!
    Piękna pogoda, piękne okolice, piękne zdjęcia (come sempre), :-)
    Ale ja i tak czekam na relację z podejścia na Ruprechticky ;-)
    A w renowację kolei sowiogórskiej to ja niestety nie wierzę. :-( Ale może się kiedyś bardzo zdziwię, oby... :-)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  20. Niesamowicie ciekawe tereny.
    A po wiadukcie sam bym pospacerował - zwłaszcza po kratownicach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na lewej kratownicy widać drewnianą kładkę, a raczej jej resztki. Biegało się po niej za młodu. Gdyby teraz moje dziecko tak robiło, to nie wiem jak bym zareagował :-)

      Pozdrawiam

      Janusz

      Usuń
    2. Za młodu tez biegałem po przęsłach mieliśmy w Tarnowie dwa takie fajne nitowane, został jeden - drugiego rozebrano bo rzekomo powodował zagrożenie (brednie jak u krakowskich "burzymurków") - teraz powoli do wspinaczki po nim zabiera się mój starszy syn - czuwam by sobie nie zrobił zbyt wielkiej krzywdy.

      Usuń
  21. Eeee tam, Warszawa to też wieś, tyle że trochę większa. Nawet namiot cyrkowy na Wiejskiej stoi :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Most kolejowy jest boski - nigdy takiego nie widziałam i pewnie nie zobaczyłabym gdybym tutaj nie zaglądała ;)
    Fantastyczny blog z bardzo ciekawymi i pouczającymi wpisami.
    Pozdrawiam z wietrznego Koszalina :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Pozdrawiam wszystkich z Krakowa:)

    za oknem szaro i ponuro, deszcz z nieba leci, nosa się wyściubić nie chce, a co dopiero wyjść z aparatem, więc zdjęć z królewskiego miasta raczej nie będzie;(
    Internet raz jest, raz go nie ma, a nawet jak jest - ślimaczy się i przerywa;(

    W Głuszycy było lepiej;)
    zbieram zdjęcia i myśli do następnego wpisu.

    Widzę nowych gości, witam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas też siąpi, ale zima trzyma. Obowiązki nadzorcy lodospadów wygoniły mnie rano z aparatem do kamieniołomu. Wszak nasi goście chcą wiedzieć, czy mimo odwilży będzie jeszcze po czym się wspinać. Kilka zdjęć z dziś rana. Myślę, że w Krakowie i innych miastach ciężko uwierzyć, że tu jeszcze tak zimowo

      https://picasaweb.google.com/Janotour/Lodospady24Lutego2012

      Pozdrawiam

      Janusz

      Usuń
  24. Zdjęcia urocze.
    Dla mnie to małe miasteczko, albo duża wieś.
    Dziś u mnie znów zimno i wieieje wiatrzysko.
    gdzie ta wiosna, gdzie ?

    OdpowiedzUsuń
  25. Ładna osada z bogatą historią. Koniecznie trzeba Ewo, powtórzyć fotograficzną sesję
    latem. Jest wiele ciekawych miejsc do utrwalenia a ten wiadukt kolejowy jest niesamowity. Pozdrawiam ciepło z Kujaw.

    OdpowiedzUsuń
  26. piękna pogodę mieliście! pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Wróciłam z Krakowa, pozdrawiam zaglądających;)

    Sabvelso - koniecznie, postaram się:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Witam, ikroopka
    Zgodnie z obietnicą, weryfikacji obrazkowej nie ma, no i kolejny wpis - tuż przed końcem tygodnia... oczywiście zimowy! No, i powiedzmy, że... muzyczny?
    http://www.prawiezegory.blogspot.com/2012/02/dzwieki-sniegu.html

    OdpowiedzUsuń
  29. Wpis widziałam, przeczytałam, przesłuchałam;)
    skomentowałam jednym zdaniem, z braku czasu i, oczywiście, zauważyłam brak weryfikacji, bardzo dziękuję, myślę, że nie tylko w swoim imieniu;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Wolałabym by Głuszyca została wsią.
    Czystą, zadbaną, pięknie rozbudowaną, ale z odrobiną sielskości, ciszy, spokoju i czystego powietrza.

    OdpowiedzUsuń
  31. Veanko, tej wsi jest sporo na około, w Łomnicy, Sierpnicy, Sokolcu etc. - jest pięknie, mam nadzieję, że będę jeszcze miała okazję pokazać.

    OdpowiedzUsuń
  32. ...bardzo ciekawy wiadukt...troszkę interesuje się koleją zwłaszcza jej przeszłością zatem estakada po prostu zwaliła mnie z nóg...nigdy takowej nie widziałam...

    OdpowiedzUsuń
  33. Jest kilka takich wiaduktów na Dolnym Sląsku:)

    OdpowiedzUsuń
  34. Piękne zdjęcia, pamiętam jako dziecko chodziłam po tym moście, w Głuszycy Górnej się urodziłam i tam spędziłam najpiękniejsze chwile swojego dzieciństwa.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń


Wszystkim dziękuję pięknie za komentarze, bez nich blog nie byłby tym, czym, mam nadzieję, jest - rozmową.
Staram się odpowiadać na bieżąco, czasem jednak nie mogę, ale zawsze - chcę;)


A, i czytam komentarze do starych postów:)